Zawsze na podium – tak od wielu lat można zwięźle opisać rynkową pozycję Fabryki Styropianu ARBET. Z produkcją wynoszącą milion metrów sześciennych styropianu rocznie należy ona do czołówki polskich wytwórców tego materiału budowlanego. Kiedy 30 lat temu powstawała, jej właściciele uczyli się wszystkiego od podstaw, by stopniowo umacniać markę, powołując do życia i modernizując kolejne zakłady na terenie kraju. Centrala wciąż pozostaje w Koszalinie, co z satysfakcją podkreślają wspólnicy, a firma opiera się wyłącznie na rodzimym kapitale.

 

Aleksander Muzyczuk, udziałowiec i pierwszy dyrektor firmy, podkreśla, że decyzja o zbudowaniu własnej fabryki zapadła po warszawskich Dniach Budowlanych, które odbyły się we wrześniu 1990 roku: – Na wystawie towarzyszącej imprezie był pokazany amerykański domek ze styropianu. Zastanawialiśmy się, czy bylibyśmy w stanie wykonać taki sam albo podobny. Do podjęcia wyzwania zachęcał nas ówczesny minister budownictwa. Później rzeczywiście wykonaliśmy pilotażowy egzemplarz domu bliźniaczego, który nota bene do dnia dzisiejszego jest zamieszkany. Ale to nie domy ze styropianu miały stymulować produkcję. Na początku lat 90. okazało się, że energia jest towarem i że ma swoją dotkliwą cenę. Zaczęła się era ociepleń budynków. Zapotrzebowanie na nasz produkt szybko rosło.

Krzysztof Kuncer, jeden z pięciu współwłaścicieli FS ARBET, uzupełnia: – Wszyscy wtedy zajmowaliśmy się budownictwem, wszyscy wiedzieliśmy, że styropianu brakuje. O ile na początku lat 90. w nowych obiektach do ociepleń budynków stosowano płyty styropianowe o grubości 5 cm jako wystarczającą warstwę izolacji termicznej, szybko się to zmieniało. Nabierające rozpędu budownictwo energooszczędne potrzebowało coraz grubszej warstwy materiału izolacyjnego, ściany ocieplano styropianem o grubości nawet 20 centymetrów . Rosły również wymagania jakościowe dotyczące materiałów izolacyjnych.

dyrektor 1

Zanim jednak w Koszalinie rozpoczęła się produkcja styropianu, założyciele fabryki zwizytowali wytwórnię w Golubiu-Dobrzyniu i wzięli ją za wzór dla własnej. Wyposażenie pierwszego zakładu zaprojektował ten sam inżynier, który wcześniej projektował maszyny dla fabryki golubskiej.

Kiedy koszalińska wytwórnia się rozkręcała, ta w Golubiu-Dobrzyniu popadła w kłopoty i znalazła się na krawędzi upadku. ARBET początkowo wydzierżawił ją, a później kupił. Kolejnym ważnym krokiem inwestycyjnym było wykupienie fabryki w Jaśle, wyposażonej we względnie nowoczesne maszyny produkcji austriackiej. Czwarta fabryka urządzona została w Czachorowie pod Gostyniem w Wielkopolsce. Piąta, najnowsza, powstała zaś w Przodkowie pod Gdańskiem – wybudowana od zera, z nowoczesną technologią.

Tadeusz Czernicki, udziałowiec FS ARBET, komentuje: – Uczyliśmy się wszystkiego od zera i była to dobra nauka. Nic tak bowiem nie służy postępowi edukacji, jak nabicie sobie guza. Po kilku latach znaleźliśmy się na wirażu, ale przetrwaliśmy kryzys i rozwijaliśmy firmę dalej. Cały czas rosła konkurencja. Obecnie mamy około 10-procentowy udział w rynku krajowym, co oznacza milion metrów sześciennych styropianu rocznie. Od dawna w rankingu polskich producentów, zależnie od roku, zajmujemy od pierwszego do trzeciego miejsca, czyli zawsze mieścimy się na podium.

Na początku lat 90. od styropianu nie wymagano wiele: miał być biały, lekki i izolować. Przez lata wymagania się jednak ogromnie zmieniły. Obecnie styropian musi mieć odpowiednią gęstość, ciężar, izolacyjność, jednorodność struktury i szereg innych opisanych normami budowlanymi cech.

 

 

Tadeusz Czernicki wspomina: – Początkowo panowała wolna amerykanka. Nam jako dużemu graczowi zależało na ucywilizowaniu rynku, dlatego należeliśmy do inicjatorów powołania Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu. Z biegiem czasu nad jakością styropianu, w interesie nabywców, zaczęły czuwać instytucje państwowe, w tym przede wszystkim Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Nadzór Budowlany.

Kluczowe dla obecnej pozycji FS ARBET były decyzje o wspomnianych kolejnych inwestycjach. Dariusz Karasiński, dyrektor generalny firmy, wyjaśnia: – Zaprocentowało zbliżenie się do naszych potencjalnych klientów. Styropian jest materiałem objętościowym i lekkim, którego nie opłaca się wozić na duże odległości. Posiadając zakłady w różnych częściach kraju, jesteśmy w stanie dostarczać go do odbiorców w każdym regionie Polski.

Ale inwestycją jest również stała dbałość o podnoszenie jakości produktu i zwiększanie liczby oferowanych jego odmian. – W każdym zakładzie mamy laboratorium, w którym wykonujemy badania naszych wyrobów – mówi dyrektor Karasiński. – Dział kontroli jakości prowadzi stałe pomiary geometrii, parametrów wytrzymałościowych i izolacyjnych. Wszystkie badania wykonujemy we własnym zakresie na naszym sprzęcie, co pozwala szybko reagować na ewentualne odchylenia. Jesteśmy też bardzo wyczuleni na wszystkie sygnały płynące z rynku.

Obecna oferta FS ARBET to wciąż w przeważającej części płyty styropianowe dla budownictwa, ale w zdecydowanie większej liczbie odmian. Są to m.in. płyty o obniżonej chłonności wody, używane głównie do izolacji części podziemnych budynków, płyty do izolacji akustycznej, używane w stropach pomiędzy kondygnacjami, płyty z dodatkiem grafitu o dużo lepszych parametrach izolacyjnych niż tradycyjne.

Wspólnicy podkreślają, że w ogromnym stopniu przedsiębiorstwo zawdzięcza swój sukces zaangażowanej, sprawdzonej załodze. Wciąż w FS ARBET pracuje kilkanaście osób zatrudnionych w pierwszym roku jej istnienia, drugie tyle odeszło już na emeryturę. – Kto do nas przychodził, raczej w firmie zostawał – podkreśla Tadeusz Czernicki. – Ludzie związali się z nami na dobre i złe. Jesteśmy im za to wdzięczni.

Aleksander Muzyczuk dodaje: – Gdybym miał doradzać komuś, kto chce rozpocząć działalność gospodarczą, to powołując się na nasze doświadczenia powiedziałbym mu, żeby skoncentrował się na ludziach. Maszyny, technologie – to wszystko jest obecnie bez kłopotu dostępne, łatwe do zdobycia oraz wdrożenia. Prawdziwe wyzwanie to stworzyć lojalną, ambitną i twórczą załogę. To klucz do powodzenia.

 

 

Fabryka Styropianiu ARBET należy do firm zaangażowanych w sprawy lokalnego środowiska. Wspiera działania charytatywne, kulturę i wydarzenia sportowe. Edward Grzegorz Funke, jeden ze współwłaścicieli firmy, mówi: – Obecnie ARBET jest doskonale znany na krajowym rynku, ale my pamiętamy, że zaczynaliśmy jako lokalny zakład w Koszalinie i że wciąż w Koszalinie znajduje się centrala firmy. Staramy się wspierać wartościowe lokalne inicjatywy.

ARBET należy do firm, które jako pierwsze w regionie zareagowały w ubiegłym roku na apele o pomoc dla służby zdrowia u szczytu wiosennej fali pandemii koronawirusa. Tuż przed Wielkanocą 2020 roku przekazał Szpitalowi Wojewódzkiemu sprzęt o wartości ponad 114 tysięcy złotych. Placówka potrzebowała pilnie monitora transportowego, pomp strzykawkowych oraz objętościowych z dodatkowym wyposażeniem. Sprawna koordynacja działań pomiędzy Fabryką a specjalistami ze Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie pozwoliła sfinalizować całość w mniej niż tydzień.

Fabryka od dawna wspiera prowadzoną przez Stowarzyszenie Solidarni Plus wyjątkową placówkę – ulokowaną w Wandzinie pod Człuchowem Eko Szkołę Życia. Od ponad 25 lat ośrodek ten pomaga osobom żyjącym z wirusem HIV, chorym na AIDS, niepełnosprawnym, uzależnionym, bezdomnym oraz innym znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Logo ARBET-u ma stałe miejsce na stronie internetowej Stowarzyszenia Solidarni Plus wśród przyjaciół ośrodka.

Inny kierunek społecznego zaangażowania firmy to sport. Organizatorzy wrześniowego Tour de Koszalin, pierwszego amatorskiego wyścigu kolarskiego rozgrywanego w mieście, wymieniają ARBET wśród firm, które znacząco wsparły organizację imprezy. Firma popiera również sportowo-rekreacyjną aktywność pracowników skupionych w nieformalnej grupie, zwanej spontanicznie ARBET Team.

Unikalną w skali kraju inicjatywą jest działanie o roboczej, nieformalnej nazwie „Arbet z kulturą”. Fabryka pomaga w ten sposób na przykład w organizacji wystaw i eventów artystycznych, publikowaniu wydawnictw poświęconych sztuce. Wsparcie aktywności zwykłych ludzi to dla przedsiębiorstwa sposób na interakcję ze społecznościami lokalnymi. No i warto wspomnieć o corocznym, autorskim kalendarzu ARBET-u, od lat służącym jako narzędzie kreowania dobrych idei. Kilka ostatnich wydań kalendarza powstało dzięki zdjęciom i doświadczeniom podróżniczym Grzegorza Funke.

Skąd taki sposób działania? Edward Grzegorz Funke komentuje: – W naszej branży jest to nietypowe podejście, ale prowadząc w Koszalinie biznes, czujemy się częścią lokalnego środowiska. Poprzez zaangażowanie społeczne dzielimy się w pewnym sensie sukcesem, który bezsprzecznie odniosła Fabryka Styropianu ARBET.