Nigdy dotąd żadna uczestniczka Mistrzostw Europy w Kulturystyce i Fitness (IFBB European Bodybuilding & Fitness Championships) nie dokonała tego, co 18-letnia koszalinianka Wiktoria Nnaka. Zawodniczka Klubu Sportowego Harem Koszalin wygrała nie tylko w swojej kategorii wiekowej (do lat 20), ale również okazała się najlepszą zawodniczką w ogólnej rywalizacji juniorek oraz seniorek, przywożąc z Hiszpanii poczwórny tytuł mistrzyni Europy.

 

 

Wiktoria Nnaka 1Wiktoria Nnaka zdała w tym roku maturę, rozpoczyna studia kosmetologiczne. Trenuje od trzech lat. Zaczęła trochę z przypadku, za namową mamy, która rekreacyjnie ćwiczyła w siłowni Dominika Nadolskiego. Pan Dominik stał się z czasem trenerem Wiktorii.

Decyzję, żeby ćwiczyć z myślą o udziale w zawodach, Wiktoria podjęła jesienią ubiegłego roku, a już w lutym bieżącego roku w Kielcach podczas Mistrzostw Polski zajęła pierwsze miejsce w kategorii bikini fitness +172 cm oraz drugie miejsce w kategorii open. W końcówce września br. w hiszpańskiej miejscowości Santa Susanna została poczwórną mistrzynią Europy.

To efekt konsekwentnego treningu i dyscypliny żywieniowej: – Pięć razy w tygodniu wykonuję trening siłowy, a sześć razy w tygodniu sesje cardio – relacjonuje osiemnastolatka. – Jedynym dniem „resetu” jest niedziela. Trening siłowy trwa 2,5 godziny, każda sesja cardio (najczęściej rower stacjonarny) to godzina ćwiczeń. Muszę się trzymać ustalonej diety. Jem głównie mięso, kaszę, jajka. Jeśli chodzi o mięso, wybieram najczęściej indyka, bo jest chudy. Mogłyby być również ryby, ale ja za nimi nie przepadam.

Dietę układa Grzegorz Kępa, drugi trener pani Wiktorii. On również przygotowuje zawodniczkę pod kątem prezencji scenicznej i ruchu.

Czasami dyscyplinę sportu, o której mowa, nazywa się kobiecą kulturystyką. Błędnie, bo jak podkreśla Wiktoria Nnaka, kulturystyka stawia głównie na rozwój tkanki mięśniowej, przez co na przykład dolne partie ciała stają się masywne, a to zmienia naturalne proporcje sylwetki. W wellness fitness i bikini fitness chodzi o to, by figura pozostała kobieca. – Owszem, mięśnie u zawodniczek wyraźnie się zarysowują, ale przy ocenie brane są pod uwagę również prezencja, gracja, swoboda ruchu, wyczucie rytmu makijaż, włosy… – podkreśla nasza rozmówczyni.

– Jak zareagowali bliscy i znajomi na hiszpański sukces? Pani Wiktoria odpowiada: – Dużo osób mi gratulowało, ale wiem, że są osoby, które mojej pasji nie aprobują. Ja robię swoje, bo to lubię. Jeśli ktoś ma z tym problem, to nie jest moja sprawa. Moi rodzice i dziadek wspierają mnie, choć na początku też byli sceptyczni. Działa stereotyp: dziewczyny w bikini prężą się na scenie… Ale kiedy moi bliscy zobaczyli, jak się temu poświęcam, ile to jest pracy i to nie samych ćwiczeń fizycznych, przekonali się i mi kibicują. Ten sport wymaga wielu wyrzeczeń: nie chodzę na imprezy jak moi znajomi, bo muszę się odpowiednio regenerować, alkoholu nie piję, mam specjalną dietę… Kiedy mam do wyboru pójść na imprezę albo zostać w domu, przygotować posiłki na kolejny dzień i pójść wcześniej spać, to wybieram to drugie. Sama nie wiedziałam, że jestem zdolna do takiej samodyscypliny. Przez sport wiele kontaktów towarzyskich się urwało, bo mam na nie coraz mniej czasu i siły.

Wyjście poza rekreacyjne uprawianie bikini fitness i potraktowanie go jako sportu wyczynowego wymaga rzeczywiście ogromnej samodyscypliny, ale oznacza również udział w zawodach. W kalendarzu pani Wiktorii plan startowy rozpisany jest precyzyjnie do końca roku. Czekają ją m.in. Mistrzostwa Świata Juniorów, Mistrzostwa Świata Seniorów, zawody Arnold Classic i Diamond Cup. Sezon wiosenny zacznie się zaś w kwietniu 2021 roku.

Zawody to wyjazdy, a więc wydatki. – Ja startuję w Polskim Związku Kulturystyki i Fitness, w kadrze A, co gwarantuje mi pokrycie kosztów wyjazdów. Członkowie kadry B udział w zawodach opłacają sami. To nie jest sport masowy i popularny, więc trudno o sponsorów. Ale mam pierwsze sygnały zainteresowania firm współpracą, więc jest szansa, że pojawi się konkretne wsparcie z ich strony.