Klienci i kooperanci pytani, jakie mają pierwsze skojarzenia z Przedsiębiorstwem Budowlanym KUNCER, zgodnie odpowiadają: jakość, uczciwość, zaufanie. To wartości, którym firma jest wierna od samego początku. Jej obecna pozycja to efekt ciężkiej pracy założyciela, którego nazwisko nosi w nazwie, ale i skupionego wokół niego zespołu kompetentnych i zaangażowanych współpracowników.

KUNCER okładka 4Korzenie firmy sięgają roku 1986. Wtedy to Krzysztof Kuncer, wówczas wykładowca Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie z trzy lata wcześniej obronionym na Politechnice Gdańskiej doktoratem z budownictwa w kieszeni, postanowił odejść z uczelni i rozpocząć pracę na własny rachunek. W połowie lat osiemdziesiątych zrezygnować z etatu i zakładać własny biznes było kwestią dużej odwagi. Oznaczało na dokładkę rezygnację z prestiżu, bo żeby otworzyć zakład budowlany, Krzysztof Kuncer musiał schować do szuflady dyplomy i wystarać się w Cechu Rzemiosł Różnych o papiery rzemieślnicze, bo tylko one w ówczesnych warunkach prawnych pozwalały na prowadzenie prywatnej firmy.

Jej początek w tym przypadku to samochód osobowy, samodzielnie dorobiona do niego przyczepka, betoniarka i jeden zatrudniony pomocnik. Pracownicy Krzysztofa Kuncera zawsze wiedzieli i wiedzą, że jeśli chodzi o rzemiosło budowlane, szef wie wszystko i wszystko umie zrobić. Do legendy przeszły gumowce, które wozi w bagażniku samochodu, choć teraz już rzadziej je wykorzystuje. Jeden z pracowników wspomina: – Dla nas to było normalne, że szef może pojawić się na budowie w każdym momencie i w każdym miejscu. Tylko czasami dziwili się inwestorzy, że prezes firmy paraduje w gumowcach i wszystko sam sprawdza.

Powstały w 1986 roku Zakład Budowlany Krzysztof Kuncer z czasem przekształcił się w Przedsiębiorstwo Budowlane Kuncer. W nazwie od początku ma zatem nazwisko założyciela. – Nie mogło być inaczej. To był sygnał, że za jakość i rzetelność ręczę osobiście – mówi Krzysztof Kuncer. – Dla mnie była to ogromnie ważna, kluczowa decyzja.

Podsumowanie minionych lat wygląda imponująco. Około 2000 rodzin mieszka w domkach i mieszkaniach pobudowanych przez PB Kuncer. Lista zrealizowanych obiektów to także budynki użyteczności publicznej, skomplikowane technicznie roboty inżynieryjne, zadania wykonywane w roli wykonawcy generalnego i na zasadzie podwykonawstwa.

Do końca lat 90. PB Kuncer był przede wszystkim firmą wykonawczą. Początki działalności deweloperskiej to szereg pięciu domków jednorodzinnych w Koszalinie pobudowany w roku 2000. Wkrótce w ofercie firmy pojawiły się kolejne domki, ale również domy wielorodzinne, a pierwszym takim jej przedsięwzięciem było Osiedle na Skarpie (70 mieszkań przy ulicy Dąbka). Opinię solidnego dewelopera firma utrwaliła – jak wspomina prezes – właśnie przy okazji inwestycji na Osiedlu na Skarpie. Ale już dużo wcześniej postrzegana była jako rzetelny wykonawca robót zleconych. Niektórym z nich przyglądało się całe miasto. Tak było na przykład z remontem siedziby dawnego Wojewódzkiego Domu Kultury przy ulicy Zwycięstwa, dzisiejszego Centrum Kultury 105.

Zmienne warunki rynkowe powodowały, że mimo stałego rozwoju, firma przeżywała również trudne momenty. Krzysztof Kuncer wspomina: – Zdarzało się nam kończyć jakieś prace bez zysku albo pod kreską. Honor nie pozwalał „odpuścić”, a czasami – w okresach dekoniunktury – szło również o to, żeby zapewnić pracę naszej kadrze i nie dopuścić do jej rozproszenia. Mamy świadomość, że nasz najważniejszy kapitał to zespół. Ludzie bardzo kompetentni, doświadczeni, o ogromnym potencjale.

Od początku prywatnej działalności Krzysztof Kuncer stawiał na młodych. W gronie jego pierwszych i najważniejszych współpracowników znalazła się w 1990 roku Wioletta Stelmach, od lat dyrektor generalna firmy, która mówi: – Tworzymy zgrany team. Trzon załogi stanowią osoby pracujące niemal od samego początku. Są sytuacje, że pracę u nas podejmuje drugie pokolenie. Widzimy i doceniamy zaangażowanie naszych ludzi. Pracują tak, jakby pracowali na swoim. To ogromna wartość. Mamy świetną kadrę, ale również sprawdzonych podwykonawców, których darzymy zaufaniem i którzy się z nami identyfikują tak samo jak pracownicy etatowi.

Każdy, kto przyjrzy się od wewnątrz sposobowi działania PB Kuncer, dostrzeże, że to doskonały przykład zarządzania opartego na delegowaniu zadań. Każdy wie, co ma robić i wie, że ponosi za to pełną odpowiedzialność. Krzysztof Kuncer komentuje: – W moim odczuciu jasny podział zadań warunkuje dobry skutek działań. Trzeba respektować przyjęte zasady, od których nie ma odstępstw. Każdy, adekwatnie do swojej roli, otrzymuje uprawnienie do podejmowania decyzji, ale jednocześnie bierze za te decyzje pełną odpowiedzialność. Stąd płynie wzajemne zaufanie, wsparcie i przekonanie, że jesteśmy jako zespół zgranym mechanizmem. Wewnętrzny porządek przekłada się na nasz wizerunek zewnętrzny.

– Możemy z satysfakcją powiedzieć, że jesteśmy postrzegani jako solidna firma – mówi Wioletta Stelmach. – Kiedy pytamy osoby zainteresowane zakupem mieszkania, dlaczego wybrały nas, najczęściej słyszymy, że to z powodu dobrej opinii. Zadowoleni klienci polecają nas swoim krewnym albo znajomym. To dla nas ogromna satysfakcja i dowód na to, że nasza polityka jakości przynosi pożądane efekty. Rynek jest wymagający, zmusza do kreatywności i wysiłku. Z drugiej strony premiuje konsekwencję, kompetencję i rzetelność. Są momenty, kiedy wydaje się, że na dłużej zyskamy komfort działania, spokój. Ale to tylko pozory. Zaraz pojawiają się nowe wyzwania. Nie mamy złudzeń, powodzenie na rynku wymaga ciągłej walki. Przywykliśmy do niej i już chyba byśmy bez niej nie umieli żyć – kwituje Wioletta Stelmach.