Kierownik budowy to cichy bohater każdej inwestycji. To on organizuje codzienną pracę ekipy, odpowiada za bezpieczeństwo pracowników, czuwa nad zgodnością realizacji z planami i normami technicznymi. Podejmuje każdego dnia dziesiątki decyzji, jednak rzadko jako pierwszy zbiera gratulacje, gdy przedsięwzięcie dobiegnie końca. Tymczasem ogromnie dużo od niego zależy, w tym również sukces firmy, dla której pracuje. W PB Kuncer zespół kierowników i inżynierów budowy to obecnie siedmiu fachowców, z których każdy jest inną osobowością, ma inny styl działania, różne zawodowe doświadczenie, ale reprezentuje ten sam poziom zaangażowania i profesjonalizmu.

 

Aby zostać kierownikiem budowy, nie wystarczy ukończenie studiów. Kandydaci muszą posiadać co najmniej dwuletnią praktykę zawodową potwierdzoną przez przełożonych (najczęściej doświadczonego kierownika) w specjalnym dzienniku stażowym. Prawo budowlane precyzyjnie określa, jakiego typu kompetencji musi nabrać kandydat, zanim przystąpi do egzaminu dającego mu pełne uprawnienia.

Egzaminy przeprowadza komisja powoływana przez Polski Związek Inżynierów i Techników Budownictwa (PZiTB), który jest kontynuatorem tradycji Polskiego Związku Inżynierów Budowlanych utworzonego 4 maja 1934 r. Jest on twórczym samorządnym stowarzyszeniem naukowo-technicznym zrzeszającym inżynierów i techników oraz studentów budownictwa.

Zakres wiedzy wymaganej podczas egzaminu jest niezwykle rozległy i szczegółowy: poza kwestiami czysto budowlanymi, obejmuje on na przykład prawo administracyjne, prawo pracy, przepisy sanitarne, szczegółowe normy techniczne z wielu dziedzin.

Podczas sprawdzianu weryfikowana jest również umiejętność radzenia sobie z rozlicznymi problemami, które w sposób nieunikniony pojawiają się na budowie. Nic dziwnego, że zdawalność przy pierwszym podejściu nie jest stuprocentowa. Egzaminy odbywają się co pół roku dla kandydatów z poszczególnych województw.

Znaczenie kierowników i inżynierów budowy podkreśla Wioletta Stelmach, dyrektor generalna PB Kuncer, mówiąc: – Kierownicy odgrywają kapitalną rolę, stanowiąc trzon kadry technicznej. To oni gwarantują przełożenie decyzji kierownictwa firmy na poziom wykonawczy. Bez kompetentnych kierowników i inżynierów budowy nic byśmy nie zdziałali. Jestem przekonana, że od lat mamy najlepszą kadrę budowlaną w Koszalinie. W PB Kuncer kierownicy budów mają szerokie kompetencje. Sami dobierają sobie współpracowników i podwykonawców, zamawiają materiały, ustalają terminy. Rozliczani są za wynik ekonomiczny budowy. Cieszę się, że możemy ich Państwu zaprezentować.

W PB Kuncer obowiązuje zasada, że młodzi inżynierowie zdobywają doświadczenie pod okiem kolegów z długim stażem. Tym sposobem firma „wychowuje” sobie zespół, który stale się odmładza. Dyrektor Wioletta Stelmach komentuje: – Duet doświadczonego kierownika budowy z mniej doświadczonym kierownikiem albo z inżynierem budowy to optymalne rozwiązanie. To gwarancja, że wszystkie sprawy są odpowiednio dopilnowane nawet w okresie urlopów albo gdy ktoś zachoruje. Czas szybko biegnie i ci, którzy pojawiali się u nas jako dwudziestokilkulatkowie, sami stają się nauczycielami kolejnego pokolenia. Udaje się nam dzięki temu zachowywać wartości naszej firmy, tworzyć klimat wspólnoty celów i sposobów działania. To zaś wpływa na jakość pracy, ale i na nasz wizerunek w oczach klientów oraz środowiska.

 

Marian WingertMarian Wingert, kierownik budowy

Najstarszy doświadczeniem kierownik budowy w gronie kadry technicznej PB Kuncer. Pracę zawodową rozpoczynał w 1979 roku w Kombinacie Budowlanym, by w 1986 przejść do firmy Arbet. W PB Kuncer pracuje od 1993 roku.

Kiedy pytamy pana Mariana, ile dotychczas wybudował mieszkań, na chwilę się zamyśla i wylicza długą listę zrealizowanych inwestycji. Wychodzi na to, że tych mieszkań mogło być około dwóch tysięcy, budowanych przez PB Kuncer jako wykonawcę i jako dewelopera. – Trudno w to uwierzyć, ale naprawdę do powstania tylu mieszkań przyłożyłem rękę! Na co dzień się o tym nie myśli, bo najważniejsze jest zawsze aktualne zadanie – mówi Marian Wingert.

Od sześciu lat kieruje budową kolejnych etapów Osiedla Cypryjskiego, będącego częścią Osiedla Unii Europejskiej. Sam zresztą na nim zamieszkał. – Pana Mariana znają wszyscy nabywcy mieszkań na Cypryjskim – mówi dyrektor Wioletta Stelmach. – Tak się utarło, że właśnie do niego zgłaszają się z wszelkimi sprawami, również takimi które z pewnością nie należą do obowiązków kierownika budowy. Ale dzieje się tak, bo jest na budowie osiedla od samego początku, zna każdy jego zakątek, a jako człowiek niezwykle życzliwy po prostu nie odmawia nikomu pomocy.

Marian Wingert potwierdza: – Czasami są to telefony grubo po godzinie 15, do której pracujemy. Wczoraj na przykład zadzwoniła o 18.30 pani, której wydawało się, że zobaczyła na suficie zaciek. Dzisiaj poszedłem tam i okazało się, że kończąc pracę malarze niedokładnie zamalowali ciemną plamę i w efekcie miejsce to miało nieco inny odcień niż reszta sufitu.

Pan Marian ma opinię perfekcjonisty i wymagającego szefa. – Jeśli chodzi o organizację i jakość pracy jest bezkompromisowy – podkreśla Wioletta Stelmach. – Ma szacunek pracowników i autorytet wśród pozostałych kierowników. To filar naszego zespołu, człowiek z ogromnym doświadczeniem zawodowym i życiowym.

Czy Marian Wingert wyobraża sobie siebie w innej pracy? Pan Marian odpowiada: – Raczej nie. Ja po prostu lubię budować, choć to ciągły stres, bo jako kierownicy jesteśmy poddani presji czasu, oczekiwań kierownictwa i inwestorów. A z „mieszkaniówką” jest jak z medycyną, każdy się na niej zna – śmieje się. – Jednak zawsze na koniec jest satysfakcja i miła świadomość, że pozostawiamy po sobie bardzo konkretny ślad w przestrzeni miasta.

Sposobem na rozładowanie stresu i zachowanie dobrej formy jest dla pana Mariana jazda na rowerze i wędkowanie. – Zmęczenie fizyczne dobrze robi, kiedy głowa pełna jest problemów codziennych, które chcąc nie chcąc przynosimy z pracy do domu – mówi najbardziej doświadczony kierownik budowy w PB Kuncer.

 

Arkadiusz SzukajłoArkadiusz Szukajło, kierownik budowy

Ma 42 lata. Pracuje w budownictwie od prawie 20 lat, a w PB Kuncer od 15 lat – początkowo jako majster, później jako kierownik budowy. Należy do grona tych, którzy niedawno byli przyjmowani do firmy jako „młodzi”, a obecnie już sami przekazują doświadczenia kolejnemu pokoleniu.

Niektórzy mówią o nim „Pistolet”. Zapewne dlatego, że jest osobą niezwykle energiczną, szybko podejmuje decyzje. Jak mówią współpracownicy, potrafi się zdenerwować, gdy ktoś coś zawali i wtedy od razu wyraża swoją opinię – konkretnie i dobitnie. – Najczęściej, a właściwie zawsze, ma rację – dodają koledzy. – Mówi wprost, co myśli i to ma swoją wartość.

Wioletta Stelmach tak charakteryzuje pana Arkadiusza: – Jest świetnym inżynierem. Doskonale radzi sobie w zakresie konstrukcji. Jest u nas człowiekiem do zadań specjalnych. Trafia tam, gdzie projekty są szczególnie wymagające. Obecnie realizuje siedzibę kliniki stomatologicznej państwa Bogurskich przy ulicy Śniadeckich w Koszalinie. To będzie piękny obiekt, ale wykonawczo trudny. Trzeba pracować w obrębie istniejącego osiedla, na niewielkiej działce, co nastręcza wiele problemów organizacyjnych.

Przepisy ochrony środowiska wymagają, by część powierzchni działki pozostawała biologicznie czynna, czyli przeznaczona była na przykład na trawnik, nasadzenia krzewów lub drzew, albo po prostu pozostała odsłoniętą ziemią. Co więc zrobić, gdy działka jest mała a potrzeba dodatkowej powierzchni na przykład na funkcje garażowe lub magazynowe? Można – jak w tym przypadku – zaprojektować kondygnację podziemną. – Jej realizacja wymagała użycia ciekawej technologii – podkreśla Wioletta Stelmach. – Pan Arkadiusz doskonale sobie z tym poradził.

Co jest najtrudniejsze w pracy kierownika budowy? Pan Arkadiusz bez namysłu odpowiada: – Stres. Trzeba nauczyć się z nim żyć. Towarzyszy nam na każdym kroku. Wiąże się z odpowiedzialnością. Ja staram się nie działa

mechanicznie, tak więc jeśli zauważę jakąś niekonsekwencję w dokumentacji, staram się to w kontakcie z projektantem zweryfikować. Staram się na każdym etapie minimalizować liczbę błędów, by nie wracać później do rzeczy, które powinny być już dawno poprawnie wykonane.

A jaki jest jego sposób na zrzucenie z siebie stresu związanego z pracą? – Zmiana trybu funkcjonowania – odpowiada. – Przechodzę z pracy umysłowej na fizyczną. Męczą się mięśnie, ale odpoczywa głowa. Inaczej można by się przeciążyć, bo trudno nie myśleć o pracy non stop przy tak dużej odpowiedzialności. Mój własny dom, który wymaga jeszcze „dopieszczenia”, daje mi ostatnio okazję do oderwania się od obowiązków zawodowych. Do tego jeszcze ryby i motor, choć na to mam ostatnio niedużo czasu.

Arkadiusz Szukajło podkreśla, że lubi swoją pracę: – Tu nie ma rutyny. Pewne rzeczy są powtarzalne, ale jednak każdy obiekt to nieco inna historia i konieczność podejmowania czasami bardzo trudnych decyzji. Przykład? Z obecnie prowadzonej budowy. To jest środek istniejącego osiedla. Przez budynek biegnie magistrala światłowodowa dla Osiedla Przylesie, a tuż przy granicy działki przewód energetyczny o mocy 15 kW zasilający pobliskie sklepy. Już samo to stanowiło wyzwanie, bo tak należało poprowadzić wszelkie prace, w tym ziemne, by jeden albo drugi przewód nie był zagrożony. Ewentualna awaria któregoś oznaczałaby prawdziwą katastrofę. To są rzeczy niestandardowe, ale bardzo angażujące.

 

Robert WachowskiRobert Wachowski, kierownik budowy

W PB Kuncer zatrudnił się zaraz po studiach. Wcześniej – jak wspomina – podczas nauki w Technikum Budowlanym i studiów na Politechnice Koszalińskiej w wakacje dorabiał sobie na budowach jako robotnik.

W zgodnej opinii współpracowników jest uosobieniem spokoju i rzeczowości. Zawodowo wychowanek Mariana Wingerta. Prowadził wykonawstwo deweloperskich przedsięwzięć PB Kuncer w Kołobrzegu, a w Koszalinie budował siedzibę Stowarzyszenia Civitas Christiana. Obecnie jest kierownikiem na Osiedlu Franciszkańska.

Dyrektor Wioletta Stelmach mówi o nim: – Pan Robert ma wybitne zdolności dyplomatyczne, które pozwalają mu rozładowywać wszelkie napięcia i za nie między innymi jest ceniony. To cecha bardzo cenna w kontaktach z inwestorami i podwykonawcami.

O pracy kierownika budowy Robert Wachowski mówi: – To jest zawód bardzo angażujący. Zdarzało mi się w nocy przebudzić z myślą o decyzji, którą miałem do podjęcia albo o rozplanowaniu pracy na kolejny dzień. W tej pracy nie da się zostawić wszystkiego o godzinie 15 na budowie i mieć spokój. Trzeba przewidywać rozmaite sprawy na wiele dni do przodu i brać pod uwagę mnóstwo zmiennych. Ale mimo wszystko jest duża satysfakcja, kiedy roboty posuwają się do przodu i budynek stopniowo nabiera zaplanowanych kształtów.

Co lubi robić prywatnie? – Kiedyś było to nurkowanie, na które nie mam już tyle czasu co dawniej. Obecnie odrywam się od myślenia o pracy w przydomowym ogródku. Zawsze jest tam coś do zrobienia – kompostownik, nowe rabaty, pielenie. Świetny sposób, by wyhamować emocje.

Czy liczy na to, że będzie – jak Marian Wingert na Osiedlu Cypryjskim – budowniczym Osiedla Franciszkańska od A do Z? – Bardzo bym tego chciał, bo to ciekawe wyzwanie i ciekawy projekt. Od Mariana Wingerta dużo się nauczyłem, więc to wzór bardzo dobry pod każdym względem. A co do Osiedla Franciszkańska – miło będzie kiedyś tamtędy przejechać i popatrzeć na coś, w czego powstaniu miało się udział. Zresztą z podobnym sentymentem podchodzę do każdego obiektu na którym pracowałem. To materialny ślad po nas i pamiątka na zawsze.

Która z dotychczasowych budów zapisała się najmocniej w pamięci pana Roberta? – Ta pierwsza – odpowiada bez namysłu. – Podjąłem pracę i następnego dnia jako majster trafiłem na budowę Zielonych Tarasów w Kołobrzegu, gdzie wykonywaliśmy stan surowy kompleksu apartamentowego. To była okazja obserwowania pracy mojego mentora, ale również możliwość pierwszego zetknięcia się z technologią, o której słyszałem ale której nie znałem w praktyce. Chodzi o stropy filigranowe, czyli wykorzystanie elementów prefabrykowanych, które mają funkcję konstrukcyjną a jednocześnie są czymś w rodzaju szalunków dla wylewki betonowej. To zresztą była pierwsza ale nie jedyna nowość, z jaką zetknąłem się, pracując w PB Kuncer. Na budowie przy Franciszkańskiej po raz pierwszy stosujemy prefabrykowane płyty balkonowe, czego wcześniej nie robiliśmy. Oszczędzamy czas potrzebny na przygotowywanie szalunków, a efekt jest znakomity.

 

Krzysztof StolarczykKrzysztof Stolarczyk, kierownik budowy

Absolwent Technikum Budowlanego w Koszalinie i kierunku Budownictwo na Politechnice Koszalińskiej. Tuż po studiach podjął pracę w Fabryce Styropianu Arbet. Od 12 lat w PB Kuncer. Jego pierwszą budową, na której pełnił obowiązki majstra, było Osiedle Cichy Zakątek na koszalińskim Rokosowie. Pierwsze kroki w roli szefa budowy stawiał pod okiem Arkadiusza Szukajły.

Poza tym, że doskonale radzi sobie z obowiązkami inżyniera budowlanego, znakomicie „sprzedaje” mieszkania. – Jak nikt inny potrafi pięknie i przekonująco opowiedzieć potencjalnym klientom o ich przyszłym mieszkaniu – podkreśla dyrektor Wioletta Stelmach. – Trzyma się faktów, nie daje nierealnych obietnic. Jest po prostu mistrzem komunikatywności a jednocześnie osobą budzącą zaufanie od pierwszej chwili, wiarygodną, przekonującą. Mam wrażenie , że zarówno jego kwalifikacje budowlane jak i zdolności handlowe są tak samo cenne i pomagają nam w działalności deweloperskiej .

– Talent marketingowy? – dziwi się Krzysztof Stolarczyk – Po prostu staram się być dla ludzi miły. Nasza domena to „deweloperka”. To zrozumiałe, że ludzie chcą mieć pewność, iż dobrze wybrali. Mają więc mnóstwo pytań. Dla mnie pokazanie mieszkania, wyjaśnienie różnych kwestii, to coś naturalnego. Ktoś zamieszka w domu, który buduję i czuję się odpowiedzialny za to, by czuł się w nim komfortowo.

Jak wspomnieliśmy, w PB Kuncer zasadą jest rozwiązanie, że budowę prowadzi zawsze kierownik budowy plus inżynier budowy (kiedyś nazwany majstrem) lub drugi kierownik. Krzysztof Stolarczyk obecnie tworzy duet z Marianem Wingertem na finalizowanej budowie Osiedla Cypryjskiego. – Kiedy patrzy na naszą pracę ktoś z zewnątrz, na pewno nie ma świadomości, jak dużo różnych spraw musimy spiąć w jedno. Pół biedy, jeśli wszystko idzie zgodnie z planami. Gorzej, gdy pojawiają się nieprzewidziane kłopoty. Mogą mieć różną naturę, są to choćby opóźnienia w dostawie materiałów albo ich zła jakość. Ostatnio dużym wyzwaniem była sytuacja związana z pandemią koronawirusa. Zwłaszcza w marcu nic nie było wiadomo. Nie wiedzieliśmy na przykład, czy nie będzie decyzji o wstrzymaniu prac budowlanych. Dostawaliśmy sygnały z hurtowni o tym, że mogą pojawić się przerwy w dostawie materiałów i że warto robić zapasy. A główna obawa dotyczyła zdrowia ludzi, bo oni są najważniejsi – podkreśla Krzysztof Stolarczyk.

Mówi również, że stara się nie „przynosić pracy do domu”: – Nie do końca mi się to mi udaje. Często łapię się na tym, że będąc w domu myślę o sprawach związanych z pracą. Szczególnie nerwowe momenty to końcowa faza budowy, kiedy czas mocno się liczy. Ta nerwowość jest naturalna, bo przecież budowa to pewien proces, w którym nie wszystko możemy przewidzieć i zaplanować.

Hobby? Od dwóch lat własny dom. – Ciągle jest coś do zrobienia. Ta zmiana trybu – z pracy umysłowej na fizyczną – dobrze mi robi, bo wyraźnie czuję, że z każdą łopatą ziemi przewaloną w ogródku uwalniam się od odrobiny stresu.

 

Konrad KierzekKonrad Kierzek, inżynier budowy

Wioletta Stelmach wspomina: – Kiedyś pojawił się w firmie i powiedział, że chce u nas pracować, a jeśli nie ma miejsca, to on poczeka i może zostać wolontariuszem. Rzeczywiście był to moment, kiedy nie potrzebowaliśmy nikogo nowego do pracy. Wolontariat nie wchodził w rachubę, bo nie praktykujemy takich rozwiązań, ale przyjęliśmy pana Konrada z wynagrodzeniem na poziomie płacy minimalnej. Tyle zarabiał chyba tylko przez miesiąc, bo jak zobaczyliśmy jaki ma potencjał, nie mieliśmy wątpliwości, że powinien się znaleźć w naszym zespole na stałe. Dobrze przygotowany, sumienny i zaangażowany. Materiał na doskonałego kierownika budowy, którym na razie nie może być, bo nie mam jeszcze odpowiednich uprawnień. Towarzyszy Arkadiuszowi Szukajle na budowie kliniki Gabinetu Bogurscy.

Konrad Kierzek ukończył liceum ogólnokształcące a potem kierunek budowlany na Politechnice Koszalińskiej. O wyborze zawodu – jak mówi – zaważyły w pewnym stopniu tradycje rodzinne, bo oboje rodzice są budowlańcami, a na dokładkę jedna z cioć zajmuje się instalacjami sanitarnymi.

Czym kierował się, starając się o pracę w PB Kuncer z taką determinacją? – Wybrałem tę firmę z pełnym przekonaniem, bo wychodzę z założenia, że warto się uczyć od najlepszych. I się nie zawiodłem. Mam poczucie, że nie tracę czasu.

Pan Konrad osiągnął już wymagany przepisami staż, by przystąpić do egzaminu na kierownika budowy. Jednak stan pandemii spowodował, że zamiast w maju przystąpi do sprawdzianu we wrześniu tego roku. Czego obawia się najbardziej? – Zakres wymaganej wiedzy jest szeroki, ale największym kłopotem mogą być akty prawne. Dużo różnych przepisów wchodzi w zakres egzaminu, a polskie prawo nie jest tak precyzyjne jak normy budowlane, gdzie wszystko jest jednoznaczne. Nawet znając ustawy, można na egzaminie polec ze względu na niejednoznaczność zapisów i możliwość różnych interpretacji.

Czas prywatny wypełnia mu pływanie na desce i majsterkowanie.

 

Marek BryzekMarek Bryzek, kierownik budowy

Kierownik budowy Osiedla Zwycięstwa. W zgodnej opinii przełożonych i podwładnych – perfekcjonista. Bardzo energiczny i samodzielny. Świetny organizator. PB Kuncer to dla pana Marka Bryzka pierwsza praca po studiach (w czasie studiów pracował w biurze projektowym). Jest absolwentem Politechniki Koszalińskiej. – Będąc w liceum już wiedziałem, że wybiorę jakichś ścisły kierunek studiów – mówi. – Początkowo myślałem o studiach medycznych, później o informatyce, a jeszcze później pociągnęło mnie zastosowanie komputerów w budownictwie. Ostatecznie wybrałem budownictwo, kontynuując rodzinną tradycję.

Skąd talent organizatorski? – Pewnie w dużym stopniu to moja natura, bo lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, poukładane, uporządkowane. Ale po części to również cechy wypracowane w trakcie stażowania w naszej firmie, kiedy obserwowałem doświadczonych kierowników, Zaczynałem u pana Kazimierza Pstrągowskiego, który już u nas nie pracuje, a później u Arkadiusza Szukajły.

Co zdaniem pana Marka jest najtrudniejsze w pracy kierownika? – Spinanie budżetu ze sprawnie postępująca pracą i dobrą atmosferą wśród pracowników. Zależy mi na tym, żeby moi ludzie mieli jasność co do zadań i zasad oceny ich wysiłku. Sama konstrukcja, czytanie rysunków i realizacja to rzeczy najłatwiejsze i czysta przyjemność – podkreśla.

W czasie wolnym lubi „grzebanie w samochodach”, bo obok budownictwa mechanika samochodowa to jego druga pasja. Ale największą jest rodzina, na której rychłe powiększenie czeka z żoną i czteroletnim synkiem.

 

Adam MurglinAdam Murglin, inżynier budowy

Zdobywa pierwsze szlify przy Marku Bryzku na budowie przy ulicy Zwycięstwa 232-234. W firmie pojawił się, kiedy był na piątym roku studiów, w lipcu 2019 roku. – Wybrałem firmę Kuncer zupełnie świadomie – podkreśla. – Jej oferta wyróżniała się na tle innych ofert pracy. Była jasna i przejrzysta. Ukończyłem Politechnikę Koszalińską, Wydział Budownictwa, specjalność Konstrukcje Budowlane. Zamierzam w najwcześniejszym możliwym terminie przystąpić do egzaminu dającego uprawnienia kierownika budowy. Czy się boję? Obawa jest zawsze i ona mobilizuje do pracy. Wszystkiego co wchodzi w zakres egzaminu nie można się nauczyć, bo nie sposób nauczyć się wszystkich norm budowlanych na pamięć. Chodzi raczej o to, by umieć się normami operować. Żeby przywieźć „całą taczkę” norm i umieć, kiedy padnie pytanie podczas części ustnej sprawdzianu, szybko potrzebną informację znaleźć. Część pisemna to test wielokrotnego wyboru, a więc poza wiedzą potrzebny jest również łut szczęścia.

Hobby: komputery, ale również sport, głównie sporty zimowe, najchętniej snowboard, a poza tym rolki i łyżwy.