Analiza wykonana przez włosko-amerykański zespół demografów wskazuje na to, że po osiągnięciu pewnego wieku ryzyko śmierci przestaje rosnąć. A to oznacza, że prawdopodobnie nie osiągnęliśmy jeszcze – jako ludzkość – górnego limitu długości życia, albo że takowego nie ma.
Wraz z każdymi kolejnymi urodzinami ryzyko naszej śmierci rośnie. W wieku pięćdziesięciu lat jesteśmy trzykrotnie bardziej zagrożeni niedożyciem kolejnych urodzin niż tuż po trzydziestce. A później „licznik ryzyka” tylko coraz bardziej przyspiesza: od sześćdziesiątych urodzin co kolejne osiem lat ryzyko śmierci w ciągu następnego roku podwaja się. Osoby świętujące setne urodziny mają tylko sześćdziesiąt procent szans na to, że przeżyją kolejny rok.

 

Okazuje się jednak, że ta przerażająca tendencja kiedyś się wyhamowuje, a granicznym wiekiem, po którym ryzyko nieprzeżycia kolejnych dwunastu miesięcy nie wzrasta, jest 105 lat.

Uczeni z Uniwersytetu Rzymskiego La Sapienza we współpracy z kolegami z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco analizowali dane pochodzące z włoskiego odpowiednika Głównego Urzędu Statystycznego, które dotyczyły wieku mieszkańców Włoch. Włoskie rejestry urodzeń i zgonów są bardzo skrupulatnie prowadzone przez gminne urzędy stanu cywilnego i bez żadnych wątpliwości pozwalają na zweryfikowanie wieku włoskich obywateli. Pomiędzy 2009 a 2015 rokiem wiek 105 lat we Włoszech osiągnęło 3836 osób.

Włosko-amerykański zespół odkrył, że ryzyko śmierci u tych osób przestało rosnąć. A to oznacza, że 106-latek ma takie same szanse na dożycie 107. urodzin jak 111-latek na dożycie 112. urodzin! Choć może to wydawać paradoksalne, to podobna zależność została już jakiś czas temu zauważona w przypadku o wiele mniej skomplikowanych (ale i krócej żyjących) zwierząt takich, jak muszki owocówki czy nicienie. Zauważono, że wiele gatunków zwierząt wykazuje plateau na krzywej śmiertelności, dzięki któremu po osiągnięciu określonego wieku ryzyko śmierci przestaje rosnąć w kolejnych latach.

Dotychczas trudno było udowodnić podobną zależność w przypadku ludzi. Po pierwsze żyjemy zdecydowanie dłużej niż muszki owocówki, a po drugie w przypadku starszych osób istnieje wiele problemów z odpowiednią weryfikacją dany urodzenia. W niektórych krajach państwowa rejestracja urodzeń rozpoczęła się stosunkowo późno, a działania wojenne, których nie brak było przez cały XX wiek, zniszczyły wiele z rejestrów. Dokumenty fałszowano, żeby uniknąć poboru do wojska lub by wcześniej korzystać ze świadczeń emerytalnych.
Dane, z których korzystali naukowcy z Włoch i ze Stanów Zjednoczonych, były jednak skrupulatnie weryfikowane. Oprócz odkrycia granicznego wieku 105 lat, uczeni zaobserwowali, że coraz więcej osób będzie miało większe szanse na dożycie 105. urodzin. W swojej pracy badacze sugerują, że jeśli istnieje jakieś maksimum wieku dla człowieka, to jeszcze go nie osiągnęliśmy.

Dotychczasowy światowy rekord długości życia (zweryfikowany) wynosi 122 lata. Należy on do Francuzki Jeanne Calment, która zmarła 4 sierpnia 1997 roku i była jedyną zweryfikowaną osobą, która przekroczyła barierę 120 lat. Dla porównania najstarsza Polka, Tekla Juniewicz, urodziła się 10 czerwca 1906 roku i ma ponad 114 lat. Osoby, które przekroczą wiek 110 lat jak Jeanne Calment czy Tekla Juniewicz, nazywane są superstulatkami. W Polsce wiek ten przekroczyło tylko piętnaście osób, same kobiety.

Dla porównania według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2016 roku w naszym kraju było 233 tysiące osób powyżej dziewięćdziesiątego roku życia oraz 4,9 tysiąca osób, które przekroczyły wiek stu lat. Demografowie szacują, że w ciągu najbliższych dwóch dekad liczba stulatków w Polsce może wzrosnąć nawet pięciokrotnie.