Jest czymś naturalnym, że końcówka roku skłania nas do refleksji. Oglądamy się za siebie, żeby podsumować, zbilansować, ocenić miniony czas. Zrobili to również nasi rozmówcy. W porównaniu z bilansami poprzednimi uderza w tegorocznych wypowiedziach zdecydowanie więcej wątków politycznych, w tym również dotyczących spraw międzynarodowych. Rok 2019 był rokiem wyborczym, więc jest to poniekąd zrozumiałe. Z kolei świat znów jest niespokojny, a wiele problemów ma wymiar globalny – szczególnie akcentowane są te związane ze zmianami klimatycznymi i ich następstwami.

 

 

Piotr JedlińskiPiotr Jedliński, prezydent Koszalina

Kiedy myślę o wydarzeniach na świecie, na myśl przychodzą mi przede wszystkim akty terroryzmu: z jednej strony zaatakowane kościoły na Sri Lance i Filipinach, z drugiej – meczety w nowozelandzkim Christchurch. Do tego dochodzą jeszcze wydarzenia, które były znacznie bliżej nas: w tramwaju w Utrechcie, na posterunku policji w Paryżu, czy ostatnio na London Bridge. To niestety nie nastraja optymistycznie – w ludziach jest zbyt wiele zła, którego źródłem jest ksenofobia i które niepotrzebnie dzieli otaczający nas świat. Obawiam się, że rowy podziału są tak głębokie, że ich zasypanie jest już wręcz niemożliwe. Mam nadzieję, że chociaż na polskim podwórku ta sztuka się uda, tym bardziej, że mamy ostatnio radosne dni, które skutecznie odciągają od wojny polsko-polskiej. To przede wszystkim literacki noblowski laur Olgi Tokarczuk. Innej kategorii sukcesem jest awans polskiej drużyny futbolowej do Euro 2020. W jej składzie nie ma już wprawdzie koszalinianina Sebastiana Mili, a i w eliminacjach piłkarze nie zachwycili swoją grą, ale grupę wygraliśmy w cuglach.

Na miejskim podwórku od początku roku nie potrafię się otrząsnąć po tragedii w escape-roomie, kiedy w bezsensowny sposób przerwane zostało młode życie uczennic z SP 18. Ten dramat na długo pozostanie w mojej pamięci.

Mijający rok zamknęliśmy podpisaniem nowej umowy partnerskiej z litewskimi Trokami, co otwiera nam nieco szerzej okno na świat. Otworzyliśmy Zagrodę Jamneńską, która od razu uzyskała tytuł Najlepszego Produktu Turystycznego Pomorza Zachodniego 2019, a także rozpoczęliśmy gruntowną przebudowę Amfiteatru. Ostatnie 12 miesięcy to także czas jubileuszy: 60-lecia Stowarzyszenia Teatru Propozycji „Dialog” i 15-lecie Hanza Jazz Festiwal.

Tradycyjnie w Koszalinie nie zabrakło inwestycji drogowych: nowego ronda przy Politechnice Koszalińskiej, czy oddania fragmentu obwodnicy S6. Dbając o środowisko, MZK kupił autobusy hybrydowe i aby ułatwić poruszanie się po mieście powstało centrum przesiadkowe przy ul. Wąwozowej. Idąc w tym kierunku wybudowaliśmy też nowe ścieżki rowerowe, a na Górze Chełmskiej powstał Single Truck

A prywatnie? W domu pojawiła się mała, szczekająca biała kulka, która skradła serce całej rodzinie.

 

 

Beata Ostrowska fotoBeata Ostrowska, prezes zarządu Invest Park Białogard

To nie był łatwy rok, co nie znaczy, że zły. W moim życiu – pełen zmian. Rozpoczęłam nowy zawodowy rozdział, rezygnując z pracy w Trójmieście, w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, na rzecz zarządzania spółką Invest Park w Białogardzie. To oczywiście wyzwanie, ambitne cele, ale też odpowiedzialność, zwłaszcza wobec ludzi, którzy mi zaufali. Z jednej strony zaszczyt i możliwość samorealizacji, a z drugiej – wyjście poza swoją strefę komfortu i konieczność poukładania sobie życia trochę inaczej.

W mijającym roku nie odbyłam wprawdzie żadnej dalekiej wyprawy, jak w poprzednim choćby roku – po Wietnamie, za to miałam dwa fantastyczne wypady do moich ukochanych Włoch, w których wciąż – mimo licznych wizyt w tym kraju – odkrywam miejsca nieznane, nowe smaki i zapachy.

Jednym z najważniejszym wydarzeń roku jest bezsprzecznie Literacka Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk. To był też świetny rok dla polskiej i międzynarodowej kinematografii. Znakomity „Joker”, koreański „Parasite”, czy „Irlandczyk” z genialnym Robertem de Niro i cała masa dobrych polskich filmów. Było w czym wybierać i co oglądać.

Z kolei moim muzycznym odkryciem roku okazał się niezwykle utalentowany Król i jego płyta „Nieumiarkowania”. Swoją nową płytą urzekł mnie też Michael Kiwanuka.

W krajowym życiu publicznym właściwie bez zmian, ale wyczuwając trendy – mijający rok rysuje ich początek. Na horyzoncie widać też coraz bardziej wyraźny trend eko, szkoda tylko, że coraz większa świadomość ekologiczna wyrasta z katastrofy środowiskowej, jaką sobie zgotowaliśmy. Świat musiał zacząć tonąć (dosłownie) w oceanie plastiku, aby każdy z nas trzy razy pomyślał, zanim sięgnie po kolejną plastikową, jednorazową siatkę.

Pozostając przy trendach, pogłębił się także ten związany z życiem online, ze smartfonem w ręku. Też jestem jego ofiarą, ale staram się, aby nie zdominował mojego życia. Przy całym dobrodziejstwie płynącym z mediów społecznościowych, szybkiej komunikacji, widać, jak wpływają one na jakość relacji międzyludzkich: niby jesteśmy blisko, a jednak daleko.

W mijającym roku nie udało mi się zrealizować kilku spraw, były też porażki i rozczarowania. Dzięki nim uczę się jednak, że świata ani innych ludzi nie zmienię, mogę zmienić tylko siebie i nad sobą pracować. I pamiętać, że nawet jeśli nie wszystko układa się po twojej myśli, to najważniejsi są ludzie: rodzina i przyjaciele. Jeśli są przy Tobie na dobre i na złe, masz wszystko. Ja mam.

 

 

Wanda StypułkowskaWanda Stypułkowska, prezes MPS International, prezes Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego

Rok 2019 był dla branży kosmetycznej kolejnym trudnym rokiem. Zmiany w prawie, oczekiwania konsumentów, rosnące koszty – z tymi wyzwaniami i trudnościami mierzy się cała branża. Jednocześnie odnosimy sukcesy, z czego jako prezes Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego jestem szczególnie dumna. Nasza organizacja zrzesza około 200 członków, którzy na co dzień są dla siebie konkurencją, ale jeśli chodzi o zaangażowanie społeczne – potrafią ze sobą współpracować. Tak jest na przykład przy wsparciu Fundacji „Piękniejsze Życie”, pomagającej kobietom zmagającym się z chorobami nowotworowymi.

W mijającym roku bardzo cieszyły mnie działania w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu, podejmowane z inicjatywy pracowników MPS International. Kontynuujemy prowadzenie galerii sztuki, w której prezentują się nie tylko miejscowi twórcy, ale także artyści z całego kraju. Rozpoczęliśmy współpracę sponsorską z pierwszoligowym klubem piłki ręcznej Gwardia Koszalin, patronujemy kształceniu sportowemu dzieci i młodzieży. Podejmujemy też działania związane z promowaniem wśród naszych pracowników zdrowego stylu życia.

Ale też kilka rzeczy zrobiliśmy po raz pierwszy: otworzyliśmy pierwszą w Koszalinie pasiekę na terenie prywatnego zakładu przemysłowego i jako pierwsza firma w naszym mieście zasadziliśmy przed naszą siedzibą „Pole nadziei” dla Hospicjum im. św. M. M. Kolbego. Te działania pozabiznesowe, służące szczytnej idei, bardzo mnie satysfakcjonują i cieszę się, że się one udają. Jestem szczęśliwa, że w MPS zgromadził się zespół ludzi, którzy chcą się takich inicjatyw podejmować i sami je proponują.

Na nowy rok życzę Czytelnikom „Prestiżu” i sobie zdrowia, pomyślnych rozwiązań trudnych sytuacji i przyjaznych ludzi wokół.

 

 

Zdfzisłąw DerebeckiZdzisław Derebecki, dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie

– W moim podsumowaniu roku pozwolę sobie skupić się na tym co dla mnie najważniejsze, czyli na naszym koszalińskim Teatrze. Przede wszystkim, co mnie najbardziej cieszy, był to rok doskonały pod względem artystycznym. Pięć premier anno domini 2019, oraz szósta, najnowsza bajka dla starszych dzieci – wszystkie cieszyły się ogromnym powodzeniem. A to największa satysfakcja dla każdego dyrektora teatru. Widać, że po raz kolejny doskonale sprawdziła się tradycyjna w BTD formuła repertuarowa, która polega na zróżnicowaniu stylistycznym i tematycznym proponowanych w sezonach spektakli. Mieliśmy w repertuarze: klasyczną komedię („Kolacja dla głupca”), spektakle „słodko – gorzkie”, które bawią a jednocześnie zmuszają do głębokiej refleksji („Gąska” oraz „Przyszedł mężczyzna do kobiety”), bardzo mocny spektakl będący swoistym „traktatem o przemocy” („Dziękuję za różę”), niezwykłe w treści i formie przedstawienie dla młodzieży („Like fake. Historia, której nie było”) oraz uniwersalną baśń z morałem („Wigilia Pani Skurcz”).

To był także rok dziesiątej, jubileuszowej edycji Festiwalu „m-teatr”.

Największym tegorocznym sukcesem i moją największą radością okazało się jednak zakwalifikowanie się i udział spektaklu „Aktorzy koszalińscy, czyli komedia prowincjonalna” w prestiżowym projekcie „Teatr Polska”. Dzięki temu przedstawienie BTD w reżyserii Piotra Ratajczaka obejrzeli jesienią widzowie z kilkunastu miast z całej Polski. Spektakl ten otrzymał także nagrodę specjalną na Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie

W związku z tym podsumowaniem chciałbym także życzyć wszystkim Czytelnikom „Prestiżu”, aby ten nadchodzący rok był przynajmniej tak dobry i satysfakcjonujący jak dobry był mijający rok dla Bałtyckiego Teatru Dramatycznego. I oczywiście: zapraszam do BTD!

 

 

Robert_WasilewskiRobert Wasilewski, dyrektor Filharmonii Koszalińskiej

Na kończący się rok 2019 chciałbym spojrzeć z perspektywy trzech pozycji książkowych, których pojawienie się było ważne z punktu widzenia kształtowania świadomości w różnych dziedzinach naszego życia.

Pierwsza – „Factfulness” Hansa Roslinga, to opowieść o tym, dlaczego świat jest lepszy niż myślimy, jak stereotypy wypierają faktyczną wiedzę. Np. wbrew temu, co sądzi większość z nas, mamy coraz mniej infekcji HIV, maleje liczba głowic jądrowych, maleje problem głodu, pojedyncza statystyczna osoba produkuje coraz mniej smogu, a wycieki ropy są coraz mniejsze.

Druga pozycja książkowa, którą polecam, to „Obcym alfabetem” Grzegorza Rzeczkowskiego. Rzecz dotyczy, jak się wydaje, nie do końca wyjaśnionej afery podsłuchowej, która wstrząsnęła polską sceną polityczną w 2014 i 15 r., i której skutki są rozpatrywane nawet w kontekście zamachu stanu. To historia o tym, jak chciwość i chore ambicje pojedynczego człowieka zostają zaprzęgnięte do osiągania swoich celów przez polskich polityków i im podporządkowane służby specjalne oraz ludzi powiązanych z Kremlem. To także obraz słabości państwa polskiego. Mocna pozycja polityczna; wiele pytań bez odpowiedzi; szacunek dla mrówczej pracy autora.

W końcu „Skazany na biurko” Kelly`ego Starretta, książka, która powinna być elementem edukacji od przedszkola do uniwersytetu 3. wieku. W gruncie rzeczy jest to poradnik, jak dbać o swój kręgosłup w różnych sytuacjach życiowych – siadanie, siedzenie, wstawanie, podnoszenie ciężarów, noszenie torby, praca przy biurku (tylko na stojąco!), chodzenie itd. To też podpowiedzi, jak w prosty sposób pomóc sobie, gdy już tu i ówdzie boli.

Jeśli już mowa o kształtowaniu świadomości w 2019, to korzystając z okazji chciałbym wyrazić olbrzymią satysfakcję, że Filharmonia Koszalińska im. Stanisława Moniuszki w roku ogłoszonym przez polski parlament Rokiem Moniuszkowskim – z okazji 200. rocznicy urodzin, wykonała 11 koncertów jemu poświęconych na terenie regionu i w Poznaniu. Pamiętajmy o Moniuszce!

 

 

Paweł WiśniewskiPaweł Wiśniewski, dziennikarz i prezenter, dyrektor Centrum Kultury i Spotkań Europejskich w Białogardzie

A niech się już skończy!

Tak, to był trudny rok. Dużo spraw, mnóstwo nerwów i wielkich zmian w życiu. Jeśli wydawało mi się czasem, że można sobie wszystko zaplanować i spokojnie realizować, to ten 2019 rok, niczym bezwzględny lewy prosty Mariusza Michalczewskiego, udowodnił mi, jak bardzo mylne jest takie przeświadczenie.

To daje do myślenia, uczy pokory. Dzięki temu, mając dziś 41 lat, mogę śmiało powiedzieć, że wiem więcej… I dalej nic nie wiem. Taki paradoks. To ważna lekcja w moim życiu, z której wyciągam wnioski na przyszłość. Na 2020 rok, w który wejdę pełen nadziei na lepsze. Bo słońce już zaczęło przebijać przez chmury.

W polityce ten rok przyniósł zmiany. Czy na lepsze? Walka plemion trwa. Nie powiodła się próba skonstruowania na politycznej scenie dwóch dużych, przeciwstawnych obozów. W Sejmie RP znalazły się wszystkie ogólnopolskie komitety wyborcze. Na Wiejską wróciła lewica. Decyzją wyborców ławy po prawej stronie zajęła Konfederacja. Ten sejm wydaje się najlepiej odzwierciedlać obecne nastroje i poglądy Polaków. Jesteśmy różni i każdy z nas ma do tego prawo, by popierać bliższą mu wizję kraju. Nic w tym złego. Źle jest natomiast, jeśli do sporu politycznego dołącza nienawiść, która niszczy znajomości, przyjaźnie, rodziny. Ta nienawiść, która wyklucza i odczłowiecza myślących inaczej. To jest chore. Oj, tutaj mamy wszyscy jeszcze mnóstwo do zrobienia. Obawiam się, że zbliżająca się kampania prezydencka nie bardzo nam w tym pomoże.

Z mijającego 2019 roku zapamiętam z pewnością Nobla dla Olgi Tokarczuk, piękne gole Roberta Lewandowskiego, sukcesy naszych lekkoatletów i najpiękniejszy uśmiech mojej Córeczki, kiedy dziękowała mi za to, że nauczyłem Ją jeździć na nartach.

Dokładnie, niech się już ten rok skończy, bo na ferie mamy zaplanowane kolejne szusowanie. Nie mogę się doczekać.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i lepszego 2020 roku, Wam i sobie.

 

 

Piotr-SzarszewskiDr Piotr Szarszewski, nauczyciel akademicki, Politechnika Koszalińska

W kategorii sprawy „światowe” od razu przychodzą mi do głowy dwie rzeczy. Pierwszą jest Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, fenomen zapoczątkowany przez szwedzką aktywistkę Gretę Thunberg, który swoim zasięgiem objął w zasadzie cały glob. Mam nadzieję, że będzie on jednym z czynników, których efektem staną się realne i konsekwentne działania polityków, ludzi biznesu i zwykłych obywateli na rzecz zatrzymania (lub przynajmniej znaczącego spowolnienia) degradacji środowiska naturalnego przez człowieka.

Drugą rzeczą jest zdradzona przez Donalda Trumpa i Amerykę mniejszość kurdyjska w Syrii. Kwestia, która rządzącym naszym krajem politykom powinna dać szczególnie mocno do myślenia. Zwłaszcza, że w sojuszu z USA pokładają olbrzymie nadzieje. Być może zbyt wielkie.

Ze spraw o charakterze krajowym bezsprzecznie literacki Nobel za rok 2018 dla Olgi Tokarczuk. Szkoda tylko, że to wyróżnienie kolejny raz pokazało, jak fatalny poziom reprezentuje część naszej klasy politycznej, zwłaszcza tej z sercem jakby bardziej po prawej stronie. No nic, pozostaje im zjeść tę żabę i udawać, że w zasadzie nic się nie stało, to przecież tylko literatura.

Kolejna ważna rzecz to wyrok Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada br., a także bazujący na tym orzeczeniu wyrok Izby Pracy Sądu Najwyższego. Rozstrzygnięcia dające nadzieję, że uda się w Polsce zachować pewne ważne elementy niezależnego od władzy systemu sądowniczego.

Trzecia rzecz to zwycięstwo w wyborach parlamentarnych Zjednoczonej Prawicy. Na szczęście z wynikiem gorszym niż jego niektórzy przedstawiciele oczekiwali.

Ze spraw lokalnych/regionalnych. Widać, że słabnie moc rządzącej od wielu lat w Koszalinie Platformy Obywatelskiej. Niestety obecnie jej jedynym liczącym się konkurentem do decydowaniu o mieście i regionie jest PiS. Pozostaje zatem mieć nadzieje, że za jakiś czas powstanie jakaś trzecia siła na tyle znacząca, że korzystnie wpłynie na kształt funkcjonowania samozwańczego „Centrum Pomorza”.

A prywatnie? Jest ok.

Marcin-Bogurski-1Marcin Bogurski, lekarz stomatolog, współwłaściciel Gabinetu Bogurscy

Brexit, który nie może dojść do skutku, wydaje się wydarzeniem roku w Europie.

Ważnym wydarzeniem mającym wpływ na cały świat jest znaczne osłabienie ISIS, która jest organizacją przestępczą i terrorystyczną, a jeszcze wpływa negatywnie na postrzeganie islamu jako religii nietolerancji.

A jeżeli jesteśmy przy religii, to nie sposób nie zwrócić uwagi na film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Film zauważony przez Bloomberga (autorów uznano za ludzi należących do pięćdziesiątki osób o największym wpływie na rzeczywistość w roku 2019) obnażył ukrywane okropieństwa, które miały miejsce w Kościele katolickim. Film ten nie tylko podbił Internet, ale stał się również z tego względu, że powstał z pieniędzy zebranych przez obywateli. To nadało mu szczególną wartość przez status niezależności od potentatów medialnych. To zupełna nowość w Polsce i dowód na to, że jednak (przynajmniej w części) jesteśmy społeczeństwem obywatelskim.

Ogromnym problemem w Polsce stała się reforma sądownictwa, która na pewno nie wzmacnia autorytetu wymiaru sprawiedliwości w oczach społeczeństwa, a to bardzo niebezpieczne zjawisko.

Polityka światowa i polska nie pozwala mi na wystawienie jej wysokiej noty w roku 2019.

Za to z wielką satysfakcją patrzę na polskich sportowców, którzy zarówno indywidualnie jak i zespołowo osiągają spektakularne sukcesy.

W świecie kulturalnym Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk uświadomiła mi, że żyję w wyjątkowych czasach, bo w trakcie mojego 46-letniego życia miałem przyjemność być świadkiem czterech takich nagród noblowskich dla Polaków.

Lokalnie – bez wątpienia największym sukcesem jest ukończenie drogi S6, która wreszcie połączyła nas nie tylko z Kołobrzegiem i Szczecinem, ale również z całą zachodnią Europą. Chciałoby się powiedzieć: prosimy o jeszcze, lecz cieszmy się z tego co mamy.

Koszalin jako moje miasto rodzinne pięknieje i rozwija się z roku na rok, dzięki dobremu zarządzaniu i przedsiębiorczości mieszkańców. Mam nadzieję, że budowa naszego centrum stomatologicznego, rozpoczęta w tym roku, również przyczyni się do rozwoju Koszalina.

W życiu osobistym za największe osiągnięcie i powód do rodzicielskiej dumy uważam sukces mojej córki Martyny, która kultywując tradycje rodzinne dostała się do I LO imienia Stanisława Dubois do klasy o profilu biologiczno-chemicznym.

Danuta ZawadzkaProfesor Danuta Zawadzka, prorektor Politechniki Koszalińskiej

Podsumowanie roku zazwyczaj koncentruje się na ważnych wydarzeniach społeczno-politycznych. Stąd na pewno należy wspomnieć o wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dyskusję w sferze publicznej niewątpliwie zdominował wątek Brexitu. Ja chciałabym zwrócić uwagę na unikalne wydarzenie przyrodnicze, jakim było całkowite zaćmienie Słońca 2 lipca w Chile, które miałam okazję obserwować osobiście. Doświadczenie tego wyjątkowego zjawiska to ogromne przeżycie i uważam je za szczególnie udane w tym roku.

Jednym z najważniejszych wydarzeń roku w Polsce jest przyznanie Oldze Tokarczuk literackiej Nagrody Nobla za całokształt twórczości. Jest ona drugą kobietą i pierwszą polską prozaiczką, spośród pięciu tak uhonorowanych Polaków. Jestem dumna z tego faktu i bardzo szczęśliwa, że Akademia Szwedzka doceniła naszą pisarkę.

Lokalnie – ten rok to bardzo duże zmiany w Politechnice Koszalińskiej, które są konsekwencją wprowadzenia nowych regulacji systemowych w sektorze szkolnictwa wyższego. W czerwcu przyjęliśmy nowy statut. W ślad za tym weszły zmiany w organizacji całej Uczelni. To wiele miesięcy ciężkiej pracy, konieczność wielu uzgodnień, a jeszcze przed nami wiele wyzwań. Mamy sporo sukcesów. Uzyskaliśmy uprawnienia do kształcenia na studiach magisterskich w zakresie Finansów i Rachunkowości, a także Filologii Angielskiej. Przeszliśmy pozytywnie akredytację na kierunkach Technologia Żywności i Żywienie Człowieka oraz na Energetyce. W październiku gościliśmy prorektorów uczelni technicznych z całej Polski, w ramach organizowanej przez nas konferencji. Otrzymaliśmy dofinansowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego projektu pt.: „Inteligentny rozwój Pomorza Środkowego – innowacyjne podejście do kreowania przewagi konkurencyjnej regionu”. Mam poczucie, że robimy coś ważnego i potrzebnego lokalnie i regionalnie.

Prywatnie mam powód do dumy. Mój syn Mateusz zajął wysokie miejsca w regionalnych konkursach kuratoryjnych z matematyki i fizyki. Będzie walczył w dalszych etapach.

Ten rok to dużo pracy, ale i ciekawe doświadczenia. Zobaczymy, co przyniesie kolejny.

 

 

Jan KuriataJan Kuriata, rektor Wyższej Szkoły Zawodowej w Koszalinie, polityk PO, przewodniczący Rady Miejskiej w Koszalinie

„Dwadzieścia długich lat” – taki tytuł mogłaby mieć historia, o której piszę, a której szczęśliwy finał uczciliśmy w tym roku. Wszystko zaczęło się jeszcze w ubiegłym, XX wieku. Wtedy to grupka zapaleńców postanowiła utworzyć w Koszalinie państwową wyższą szkołę zawodową. Uczelnie takie zaczęły powstawać w Polsce od roku 1998. Miałem wtedy przyjemność bycia dyrektorem Zespołu Kolegiów Nauczycielskich (ZKN), takiej wyższej szkoły zawodowej kształcącej do poziomu licencjatu.

Niestety, nasze starania rozbiły się o mur niezrozumienia i niechęci ówczesnych władz wojewódzkich i projekt został odłożony do lamusa. Na początku XXI wieku spróbowaliśmy znowu. ZKN mieścił się już przy ulicy Leśnej i obawy o pomieszczenia dla nowej uczelni były za nami. Do Koszalina przyjechał nawet w tej sprawie minister edukacji narodowej, ale ówczesne władze województwa zachodniopomorskiego doprowadziły do utworzenia w roku 2004 Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej (PWSZ) w Wałczu. Wszystkie starania i zaangażowanie wielu osób diabli wzięli, wydawało się, że w Koszalinie PWSZ nigdy nie powstanie.

Nadszedł jednak rok 2007, a z nim mój mandat do Sejmu RP. Stanęliśmy do walki we trzech: Stanisław Gawłowski, Sebastian Karpiniuk i ja, a z nami wiele zaangażowanych osób. Poselskie mandaty pomogły, ale gdyby nie zaangażowanie samorządowców, koszalińsko-kołobrzeskiej kurii biskupiej, i wielu innych osób nie mielibyśmy szans.

9 listopada 2009 roku miała miejsce uroczysta inauguracja roku akademickiego w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koszalinie z garstką studentów. Jako najmłodsza i najmniejsza PWSZ w Polsce mieliśmy ciągle „pod górkę”. Źle naliczane dotacje, niechęć urzędników ministerialnych i nazwijmy to tak, niezbyt życzliwe nastawienie, „starszej siostry w nauce”, koszalińskiej Politechniki. A jednak.

W listopadzie tego roku świętowaliśmy 10-lecie istnienia PWSZ w Koszalinie w sali przepięknej koszalińskiej Filharmonii. Dwudziestoletnia batalia zahartowała nas. Mamy 720 studentów 9 kierunków kształcenia, w tym dwa stacjonarne magisterskie – mogliśmy tylko o tym marzyć. Możemy powtórzyć za Wieszczem: „o roku ów!”

 

 

Anna MieczkowskaAnna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu

Najbardziej poruszył mnie i zasmucił pożar katedry Notre-Dame. Zwiedzałam ją kilkakrotnie, to był stały punkt każdej z wizyt w Paryżu. Ostatni raz byłam w niej na rok przed pożarem. Kiedy wraz z całym światem oglądałam w telewizji, jak płonie, uświadomiłam sobie, że nigdy jej już takiej, jak zapamiętałam, nie zobaczę…

Ten rok w Polsce upłynął dla mnie pod znakiem wyborów. Ponieważ wynik wyborów europarlamentarnych przyniósł zaskoczenie, do parlamentarnych ja, moja rodzina, przyjaciele i znajomi szliśmy z nadzieją, że w końcu powieje wiatr zmian. Okazało się jednak, że niewiele udało się zmienić, poza układem sił w Senacie. Może to niedużo, ale i tak mnie to cieszy.

To ważne, bo pamiętajmy, że młode pokolenie, które wkracza w dorosłość, nie zna innego modelu politycznego niż ten, który narusza swobody demokratyczne. Ale do trzech razy sztuka. W przyszłym roku czekają nas wybory prezydenckie. Musimy mocno popracować nad frekwencją, choć już ta w wyborach parlamentarnych była bardzo wysoka. Również w Kołobrzegu, co sprawiło, że zyskaliśmy trzech parlamentarzystów, w tym dwóch z mojej opcji politycznej.

Wszyscy trzej zadeklarowali pomoc w sprawach ważnych dla Kołobrzegu, a taka sposobność szybko się nadarzyła. Chodzi o proponowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki zapis tzw. Białej Księgi dotyczący zniesienia opłaty uzdrowiskowej. Jej likwidacja byłaby ciosem w budżet miasta, które straciłoby ponad 30 mln zł, tyle, ile wynosi subwencja oświatowa. Uważam, że trzeba o tym mówić otwarcie i głośno, ponieważ jest to sprawa, która dotyczy mieszkańców Kołobrzegu. Bez tej opłaty nie będziemy w stanie przeprowadzić żadnej inwestycji, a to znacząco obniży jakość życia kołobrzeżan. Na konferencję w tej sprawie zaprosiłam senatora Janusza Gromka oraz posłów Marka Hoka i Czesława Hoca. Ten ostatni nie pojawił się, podobno spóźnił się na samolot. Ale wysłaliśmy mu pismo w tej sprawie, czekamy na odzew. Jednak nie siedzimy bezczynnie. Moje uzasadnione obawy przedstawię parlamentarzystom wszystkich opcji. Trzeba walczyć!

Największym sukcesem mijającego roku było dla mnie wprowadzenie Kołobrzeskiej Karty Mieszkańca, która ma służyć kołobrzeżanom do korzystania z dobrodziejstw miasta. Kiedy zaczynaliśmy pracę nad nią, mieliśmy w planach 14 benefitów, w tej chwili na współpracę z miastem zdecydowało się 80 przedsiębiorców oferujących w ramach Karty zniżki na swoje usługi. Od 1 lipca, od kiedy wprowadzona została Karta, wpłynęło już 10,5 tys. wniosków o jej wydanie. Jest to unikatowy nawet w skali kraju projekt, którym interesują się samorządowcy innych miast. Jestem dumna z całego zespołu, urzędników i radnych, że udało się tego dokonać. A początki nie były łatwe, nie miałam większości w Radzie Miasta, ale nie poddaliśmy się, krok po kroku robiliśmy swoje. I dziś kiedy patrzę w lustro, mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, a naprawdę rzadko to mówię. Kołobrzeg to moje miasto, moje miejsce na ziemi, marzę o tym, żeby był nowoczesny, europejski, a bycie kołobrzeżaninem dawało powody do dumy.

Moim największym prywatnym sukcesem jest rodzina. Jestem dumna z mojego syna, Damiana, który został Mistrzem Świata MMA. Moim oczkiem w głowie jest 4-letnia wnuczka, którą kocham ponad życie. Cieszą mnie zbliżające się Święta, już planuję prezenty i robię listę dań. Nie ma dla mnie milszych chwil niż te spędzone z rodziną, przy stole, kiedy jest głośno, wesoło, biegają psy i pachnie upieczony przeze mnie piernik.

 

 

Robert MaziarzRobert Maziarz, założyciel Muzeum Patria Colbergiensis

FOT. W pelerynie – M. Kawęcki

W styczniu byliśmy świadkami pierwszego w historii miękkiego lądowania na ciemnej stronie Księżyca. To epokowe wydarzenie. Parę miesięcy później naukowcy zaprezentowali światu pierwsze zdjęcia czarnej dziury wykonane w galaktyce M87. Na lotnisku w Abu Zabi pojawił się hinduski mnich Swami Sivanada, z którego paszportu wynika, że ma 124 lata! To ciekawe, że można nie tylko dożyć takiego wieku, ale do tego jeszcze w formie, która pozwala latać samolotem!

Wstrząsnął mną pożar katedry Notre-Dame. To wielka tragedia, w której częściowo straciliśmy ważny obiekt architektury. Natomiast ucieszyła mnie decyzja Donalda Trumpa o zniesieniu wiz dla Polaków. Teraz jeśli tylko będziemy chcieli, możemy swobodnie przyjechać do USA i obejrzeć Statuę Wolności.

Olga Tokarczuk otrzymała nagrodę Nobla i z tego możemy być dumni. Pozostając przy literaturze – jestem też dumny z sukcesu mojego przyjaciela Mariusza Borowiaka, pisarza marynisty, którego książka „U-boots’ Escape to South America” została TOP 1 Amazona. Z Mariuszem poznaliśmy się bliżej na Festiwalu Historycznym „Tajemnice Trzech Stuleci”. Dzięki temu razem z grupą Shipwreck Expeditions – Wyprawy Wrakowe odwiedził Muzeum Patria Colbergiensis i opowiedział o odnalezieniu na Banana Islands wraku osiemnastowiecznego żaglowca dowodzonego przez pochodzącego z Kołobrzegu kapitana oraz wraku polskiego okrętu ORP Kujawiak.

Innym ważnym muzealnym wydarzeniem było sprowadzenie do Kołobrzegu dzieła wybitnego artysty koszalińskiego, Zygmunta Wujka, przedstawiającego głowę dowódcy 1. Regimentu Legii Poznańskiej Antoniego Pawła Sułkowskiego. Marzeniem rzeźbiarza było odsłonięcie pomnika Sułkowskiego w Koszalinie, ale zmarł, zanim udało się to zrobić. Dzięki zgodzie prezydent miasta Anny Mieczkowskiej dzieło Zygmunta Wujka zostanie odsłonięte przy odkrytej przez nas Reducie Sułkowskiego w Lesie Kołobrzeskim. Spełnimy w ten sposób ostatnią wolę artysty. Co prawda nie tam, gdzie sobie wymarzył, ale wierzę, że patrzy na nas z góry i zaciera ręce, że jednak się udało.

Za sukces zawodowy uważam podpisanie przeze mnie w imieniu firmy Złote Runo, w której pracuję, umowy na opomiarowanie – w ramach ochrony Morza Bałtyckiego przed zanieczyszczeniami w sytuacji powodzi. To ważny projekt realizowany w kilku krajach nadbałtyckich.

W historycznych poszukiwaniach często towarzyszy mi mój 10-letni syn Milan, który w tym roku znalazł na plaży… koło niemieckiego samolotu. Na aluminiowej feldze obsadzona było opona Dunlopa. To nie pierwsze znalezisko młodego odkrywcy i jestem pewien, że nie ostatnie! Taki był dla mnie ten rok 2019…

 

 

Zaneta Czerwinska 1Żaneta Czerwińska, dziennikarka, współwłaścicielka serwisu Niezależne Media

Rok 2019 uznaję za trudny, ale i bardzo ciekawy. Z racji tego, że głównie zajmuję się relacjonowaniem spraw związanych polityką, z mojego punktu widzenia przeszliśmy wręcz maraton wyborczy. Wybory do Parlamentu Europejskiego, potem nasze parlamentarne, to były główne sprawy, którymi żył kraj i moje miasto – Kołobrzeg – które w efekcie doczekało się aż trzech parlamentarzystów. Może doczekamy prezydenta kraju? Jeśli nie z miasta, to chociaż z naszego okręgu? Kandydata już nawet widzę!

Historycznie mamy też pierwszą prezydent – kobietę. Nie jest jednak niektórym łatwo pogodzić się z przegraną w wyborach prezydenckich. Może właśnie dlatego, że przegrali z kobietą? Cała kadencja Rady Miasta jest trudna, choć trwa dopiero rok. Przewróciła się rola opozycji w mieście. Niemal każda fajna inicjatywa musi przejść procedurę typu: „a kto to wymyślił, a dlaczego, za ile i w ogóle po co” i jeszcze: jak to można wykorzystać, by pokazać nieudolność inicjatorów. Skala tego zjawiska jest chyba największa ze wszystkich minionych kadencji. Zanika pojęcie „konstruktywna opozycja”, pojawia się słowo: przeciwnik. A to już nie zwiastuje niczego dobrego.

Wierzę jednak, że jeszcze powróci ta fajna atmosfera, którą się Kołobrzeg szczycił. Mamy tu naprawdę świetne ekipy, zdolne z niczego zrobić coś wielkiego. Nieliczni robią swoje, działają wbrew przeciwnościom i chwała im za to. Taka pracę promuję jak mogę, bo to przywraca mnie samej wiarę w ludzi. A w ludzi, mimo wszystko, chcę zawsze wierzyć.

 

 

ANDRZEJ STACHECKI fot.Małgorzata IwanickaAndrzej Stachecki, producent filmowy, twórca Kołobrzeg Suspense Film Festiwal

FOT. M. Iwanicka

Moją uwagę zwróciła Greta Thunberg, nastoletnia Szwedka, która samotnie rozpoczęła ogólnoświatowy protest w obronie klimatu. Jej działania zostały dostrzeżone dzięki mediom społecznościowym i doprowadziły ją na Szczyt Klimatyczny ONZ w Nowym Jorku, na którym wystąpiła z mocnym przemówieniem krytykującym światowych przywódców. Otrzymała też wsparcie aktora i byłego gubernatora Kalifornii, Arnolda Schwarzeneggera, słynącego ze swojego zamiłowania do ekologii. Przykład Grety Thunberg pokazuje, jak ważna jest rola jednostki w dzisiejszym świecie, i jak potężnym narzędziem w nagłaśnianiu tego, o czym chcemy mówić, są media społecznościowe.

Obecnie mieszkam we Wrocławiu, dlatego tym bardziej cieszy mnie Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk, która również mieszka w tym mieście. To nagroda dla Polski, ważna w kontekście promocji jej kultury i tego, co mamy światu do powiedzenia. Wiąże się też z ekologią, ponieważ Olga Tokarczuk jest autorką „Pokotu”, książki bardzo w jej obronę zaangażowanej. „Pokot” sfilmowany został przez Agnieszkę Holland, która jest laureatką Nagrody Latarnika, przyznawanej na kołobrzeskim Suspense Film Festiwal. Tym bardziej mnie to cieszy i liczę, że teraz Hollywood zainteresuje się ekranizacją „Ksiąg Jakubowych” Tokarczuk – jest to uniwersalna literatura, na pewno tego warta.

Pod koniec czerwca w Kołobrzegu odbył się już po raz ósmy Suspense Film Festival, na którym tytuł „Ikona Polskiego Kina” otrzymał Andrzej Grabowski, a Nagrodę Latarnika – Marek Piestrak. Pracujemy już nad przyszłoroczną edycją Festiwalu. Mam nadzieję, że swoją premierę w ramach konkursów First Shot i Suspense Film Competition na pokazach w Regionalnym Centrum Kultury i na projekcjach plenerowych będą miały naprawdę interesujące filmy gatunkowe, których w tym roku powstało bardzo dużo, w tym polskie horrory i komedie sensacyjne. IX Suspense Film Festival zapowiada się bardzo interesująco i już dziś serdecznie na niego zapraszam!

 

 

halina_filipHalina Filip, dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kołobrzegu

To był wspaniały rok dla literatury polskiej, nadal mnie ciarki przechodzą, kiedy pomyślę o Nagrodzie Nobla dla Olgi Tokarczuk. Jako Polacy możemy być dumni. Nasza biblioteka przyłączyła się do gratulacji dla Noblistki i wzięliśmy udział w wydarzeniu współorganizowanym przez Województwo Zachodniopomorskie „Czytamy Olgę Tokarczuk”. Fragmenty prozy pisarki interpretowała Katarzyna Figura. To nieprawda, że Polacy nie czytają książek. Czytają, widzę to nie tylko w swojej pracy, ale też w autobusach i pociągach. Statystyki swoje, a życie pokazuje, że jest inaczej. A może to Kołobrzeg jest chlubnym wyjątkiem?

To był również bardzo udany rok dla naszej biblioteki, z bogatą i zróżnicowaną ofertą wydarzeń dla każdego. A nie jest to łatwe, bo mamy czytelników w każdym wieku: od dwulatków, którym to my czytamy i wprowadzamy je w literaturę poprzez zabawę i zajęcia, przez młodzież, aż do dorosłych – bez ograniczeń wiekowych. Dla każdego musimy znaleźć coś interesującego. Biblioteka współczesna, a nasza do takich należy, jest czymś więcej niż przestrzenią zamkniętą, ograniczoną do zbiorów, to musi być miejsce przyjazne, gdzie ludzie chętnie przychodzą, czują się miło i wiedzą, że jest dla nich ciekawa oferta.

W ramach projektu dofinansowanego przez gminę miejską Kołobrzeg „Biblioteka bezpieczna i przyjazna dziecku” gościliśmy Krzysztofa Piersę, autora książek „Komputerowy ćpun” czy „Trener marzeń”, czy też dr Macieja Dębskiego, socjologa, który przybliżył temat fonoholizmu. Odwiedziły nas też pisarki: Izabella Klebańska, Joanna M. Chmielewska oraz Ewa Chotomska.

Dorośli czytelnicy mogli spotkać się w naszej bibliotece z podróżnikami: żeglarzem Andrzejem Janeckim oraz Robertem Makłowiczem. Wielką popularnością cieszyło się spotkanie z poetą, Krzysztofem Cezarym Buszmanem. Nie zapominamy też o naszych utalentowanych kołobrzeżanach: spotkanie autorskie z okazji wydania swojej książki „Fabryka wiatru” miała Beata Mieczkowska-Miśtak.

W tym roku spróbowaliśmy pokazać nową formę przekazu, jaką jest teatr stolikowy, na pewno do niej wrócimy. Sprawdziła się też formuła gry miejskiej. Zorganizowaliśmy ją po raz pierwszy, z lekką tremą, bo nie mieliśmy żadnego doświadczenia. Liczyliśmy na góra 5 drużyn, okazało się, że wystartowało 18!

Proszę nam życzyć, żeby już wkrótce udało się otworzyć nowy obiekt dla filii naszej biblioteki wraz ze świetlicą na osiedlu Ogrody. Z częścią naszych wydarzeń, będziemy wtedy mogli trafić do tamtej części miasta.

 

 

janusz_tomaszewski_8398Janusz Tomaszewski, prezes firmy Jantar Wody Mineralne

Jeśli chodzi o wydarzenia na świecie, bardzo martwią mnie zjawiska pożarów, których byliśmy świadkami w tym roku. Wielohektarowe pożary lasów to niepowetowana strata dla ludzkości i duże zagrożenie dla środowiska. Pożary lasów w Amazonii, na Wyspach Kanaryjskich, w Kalifornii czy na Syberii – skala tego zjawiska przeraża. Wszyscy musimy aktywnie włączyć się w ochronę środowiska, dla dobra naszej planety i kolejnych pokoleń.

Zawodowo ten rok przyniósł nam wspaniałe wyróżnienie oraz perspektywy dalszego rozwoju. Niedawno otrzymaliśmy prestiżowy tytuł „Kobieca Marka Roku 2019” dla naszej wody Jantar Premium. To dla nas bardzo ważny tytuł, szczególnie dlatego, że został przyznany przez kobiety. A jak wiemy kobiety to niezwykle wymagająca grupa konsumentów, dla której zdrowie rodziny i jakość kupowanych produktów stanowi najwyższy priorytet.

Dla mnie również zdrowie i jakość to dwa najważniejsze priorytety, którymi kieruję się zarówno w życiu prywatnym, jak i w biznesie.

Ostatnio byliśmy na targach w Baltimore oraz Kolonii, gdzie zapoznaliśmy się z najnowocześniejszymi technikami produkcji suplementów i zdrowej żywności. Będziemy chcieli doświadczenia naszych partnerów wykorzystać w swojej produkcji. W planach mamy produkcję tzw. novel food w postaci płynów i napoi. Wraz z firmą szwajcarską jesteśmy już na etapie opracowań receptur.

Prywatnie ten rok również był dla mnie udany. Odwiedziłem kilka miejsc na świecie, w których jeszcze nie byłem, bo podróże to moja druga pasja po wodzie. W świat zawsze zabieram moją rodzinę.

 

 

Alicja GórskaAlicja Górska, dyrektor Radia Plus Koszalin

W tym podsumowaniu nie będzie o majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, ani o tych październikowych do parlamentu polskiego. Nie będzie też o nagrodzie Nobla dla Olgi Tokarczuk. Będzie o stratach, szoku i cierpieniu, a także o sile dobroci i nadziei.

Na początku stycznia w wyniku pożaru w escape roomie w Koszalinie zginęło pięć nastoletnich dziewcząt. Wiem, co wtedy robiłam, kiedy po przeciwnej stronie ulicy rozgrywał się ten straszliwy dramat. Tylko nie byłam tego świadoma. To był niewątpliwie najgorszy rok w życiu rodziców tych dziewcząt i zapewne nadal niewyobrażalnie cierpią.

Nie znam ich osobiście, ale znam innych rodziców po stracie, których dzieci w różnym wieku odeszły, bo choroba, poronienie, wypadek czy samobójstwo. Ten rok, to dla mnie możliwość towarzyszenia tym rodzicom podczas rekolekcji, organizowanych po raz pierwszy w diecezjalnym sanktuarium w Skrzatuszu. To bycie z nimi „na Golgocie”, kiedy pustka nie do zniesienia, tęsknota rozrywa serce, wydaje się, że wszystko traci sens. To nadzieja na ukojenie.

Mijający rok to kolejny szok z powodu śmierci prezydenta Gdańska, ugodzonego nożem podczas finału WOŚP. A rok przyniósł kolejne straty – w połowie kwietnia pożar katedry Notre-Dame w Paryżu, a w Koszalinie we wrześniu dewastacja remontowanego Domu Samotnej Matki. Znowu szok! Kto mógł podnieść rękę na miejsce, które przygarnia, otacza miłością kobiety i dzieci, ratuje życie (znajduje się tam „Okno życia”). I znowu tli się nadzieja… na przebudzenie Francuzów, którzy w obliczu straty tak ważnego dla nich religijnie i kulturowo miejsca, płaczą i deklarują odbudowę świątyni. A Dom Samotnej Matki otrzymuje darowizny, by te zniszczenia wandali szybko zostały usunięte.

Wielu z nas przeżywało też strajk nauczycieli, w mojej ocenie „użytych” politycznie. To oni na tym strajku stracili najwięcej, a należy im się szacunek. Był to więc rok strat, ale i wiary, nadziei oraz miłości, która nigdy nie umiera.

 

 

Anna PopławskaAnna Popławska, dziennikarka, Polskie Radio Koszalin

Kończący się rok nie był rokiem przełomów. Ale na pewno był rokiem, który w sposób bardzo dojmujący pokazał, z jakimi wyzwaniami już za chwilę będziemy się mierzyć. Procesy, które dotychczas toczyły się jakby podskórnie, zdominowały dyskurs publiczny. W konsekwencji to, co zdecydowanej większości wydawało się pewne, okazało się bardzo niepewne. W skali globalnej, choć zapewne to perspektywa europocentryczna, zaczęliśmy in gremio dyskutować o tym, że świat jaki znamy może się skończyć. Świat rozumiany dosłownie, jako planeta, którą dotychczas bezrefleksyjnie eksploatowaliśmy, ale nie tylko. Bo oto na naszych oczach zmienia się ład międzynarodowy. Pytania o Stany Zjednoczone i ich rolę w NATO, a także o trwałość samego Sojuszu jako gwaranta naszego bezpieczeństwa w obliczu ambicji Rosji oraz o jedność europejską w obliczu wielu konfliktów interesów stawiane są coraz częściej i coraz odważniej. I chyba po raz pierwszy od lat tak otwarcie mówimy o tym, że pokój nie jest dany nam raz na zawsze.

Z tej perspektywy wydarzenia krajowe wydają się może mniej istotne, ale przecież przynajmniej w części od nich zależy także to, jak Polska poradzi sobie z globalnymi wyzwaniami. Dlatego nie sposób podsumowując kończący się rok nie wymienić podwójnych wyborów, w których wybraliśmy naszych reprezentantów w parlamencie krajowym i europejskim.

Kolejne ważne wydarzenie – to kolejny zwrot w dyskusji o systemie emerytalnym. Może to temat mało pociągający, ale po słowach Pawła Borysa, by w dyskusji o emeryturach „zapiąć pasy”, już nie da się przekonywać, ze „jakoś to będzie”. Podobnie jak nie da się już dłużej przekonywać, że jakoś to będzie ze służbą zdrowia. Rok 2019 obnażył słabość systemu ochrony zdrowia i wyznaczył w ten sposób jeden z priorytetów na rok kolejny.

Ale kończący się rok dla mnie upłynął także pod znakiem dyskusji, która się nie odbyła. Bo był to rok 20-lecia wprowadzenia reformy, która wprowadziła trzystopniowy samorząd. I szkoda, że zabrakło rozmowy o tym, czy to najlepszy z możliwych podziałów administracyjnych.

Jeśli chodzi o kulturę – nie będę oryginalna. Najważniejszym wydarzeniem i największym sukcesem był literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk. To sukces przede wszystkim samej autorki, ale też powód do dumy dla nas wszystkich. Bo mamy artystów światowego formatu i, mam nadzieję, mamy też odwagę, by się z ich twórczością konfrontować i się w niej przeglądać.

Lokalnie – to był rok spokojny. Prywatnie – kolejny rok udanej koegzystencji z maturzystką oraz wyjątkowo sympatycznym stadem trzech kotów pod wodzą psa.

 

 

Arkadiusz-KlimowiczArkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa

Wydarzenia światowe w mijającym roku nie zapadły mi w nadzwyczajny sposób w pamięci. Odczytuję to jednak jako dobry sygnał, gdyż stabilizacja oznaczająca brak spektakularnych historii też jest swego rodzaju wartością.

W wymiarze krajowym wydarzeniem były oczywiście wybory parlamentarne. Wobec takich a nie innych wyników w Sejmie kluczowe było objęcie przez senatora Tomasza Grodzkiego zaszczytnej funkcji marszałka Senatu. To osoba, którą bardzo cenię, lekarz pochodzący ze Szczecina, którego mam przyjemność znać od lat. Jestem przekonany, że ten wybór będzie oznaczać autentycznie dobrą zmianę dla kraju, ale jest to również dobra wiadomość dla naszego regionu.

Dla Darłowa był to dobry rok. Owoce wielu naszych tegorocznych przedsięwzięć w pełni poznamy w roku przyszłym, jak chociażby cztery nowe parki miejskie, które powstały dzięki zdobyciu unijnej dotacji. Kosztem 8 milionów złotych nasze miasto zyska piękne miejsca wypoczynku. Ich urok w pełni poznamy latem i w kolejnych latach, gdy roślinność rozwinie się, a wszystko pięknie się zazieleni. Darłowo zyskało również nowe miejsce na kulturalnej mapie miasta. Mowa o Poczekalni Kultury, która powstała w zrujnowanym dotąd budynku przejętym przez miasto od PKP.

Rok 2019 zakończył też bardzo ważny rozdział w życiu Darłowa i jednocześnie w moim życiu zawodowym i osobistym. Odeszła od nas do wieczności moja wieloletnia zastępczyni, ostatnio sekretarz miasta, radna wojewódzka Elżbieta Karlińska. Współpracowaliśmy blisko 20 lat. Teraz muszę na nowo uczyć się pracy bez osoby, której w pełni ufałem, która była nie tylko moim doradcą, ale też powiernikiem. Była po prostu moim przyjacielem. Przede mną, ale i przed miastem zupełnie nowy rozdział, który będziemy musieli pisać niestety już bez Eli.