Amy Szymańska znalazła się w Koszalinie niespełna sześć lat temu w ramach międzynarodowej wymiany studentów. Po praktyce w Miejskiej Energetyce Cieplnej postanowiła pozostać w Polsce. Pracowała jako lektorka języka angielskiego. Od dwóch lat prowadzi już własną szkołę językową. Niedawno do grona jej nauczycieli dołączyły dwie absolwentki Uniwersytetu w Tunisie.

 

Założona przez Amy Szymańską Arena Centrum Języków Obcych ma już ponad 200 uczniów. Prowadzi zajęcia grupowe i indywidualne, w swojej siedzibie przy ulicy Piłsudskiego 126 w Koszalinie, ale również na terenie firm i… za pośrednictwem Internetu . Oferuje naukę angielskiego, hiszpańskiego, włoskiego, arabskiego, francuskiego i polskiego dla obcokrajowców, ale oczywiście najwięcej chętnych jest na język angielski.
Amy jest Tunezyjką, która swoją przyszłość – wraz mężem Maciejem i synkiem Emirem – wiąże z Koszalinem. Jest osobą niezwykle pracowitą i kreatywną , co podkreślają wszyscy, którzy ją znają. Uczy języków, ale prowadzi również biznesowe warsztaty dotyczące różnic międzykulturowych. Dla firm prowadzących wymianę handlową z krajami pozaeuropejskimi są to bardzo ważne zagadnienia.

Amy mówi o sobie: – Jestem absolwentką filologii angielskiej na Uniwersytecie w Tunisie. Mimo młodego wieku posiadam licencję do nauczania języka angielskiego Applied Languages on Business ISLAIN i Master of English Language and Comunication in Crosscultural Studies. Jestem także native speakerem oraz tłumaczem języka francuskiego i arabskiego. Poznaję Polskę i dobrze się tutaj czuję, ale zdaję sobie sprawę z odmienności kulturowych i dlatego chętnie się tymi obserwacjami dzielę z uczestnikami zajęć dla menedżerów.

Poznawaniu innych kultur, tym razem przez dzieci, ma służyć przygotowywany przez Arenę i jej założycielkę projekt „MyStory”. Ruszy on z początkiem grudnia br.

Program skierowany jest do dzieci w wieku 10-15 lat. Jego celem zaś jest nie tylko rozwijanie kompetencji językowych, ale również wywoływanie zainteresowania dzieci różnymi kulturami oraz propagowanie czytelnictwa jako wartościowego sposobu spędzania wolnego czasu.
Projekt „MyStory” z założenia ma mieć charakter wieloletni. Jego pierwsza edycja polegać będzie na tym, że grupa 15 dzieci w trakcie zajęć z lektorami zacznie poznawać opowieści z „Księgi tysiąca i jednej nocy” w angielskiej wersji językowej. W drugim etapie uczestnicy zajęć stworzą autorskie wersje przeczytanych historii lub napiszą własne opowiadania na kanwie poznanych utworów. Później teksty te zostaną zweryfikowane (wyłącznie od strony językowej) przez nauczycieli, a następnie wydrukowane jako odrębne, bogato zilustrowane książeczki. Każda z nich będzie miała swego autora – jedno z dzieci uczestniczących w projekcie „MyStory”. Również w trakcie promocji (m.in. na billboardach) podkreślone będzie, że autorami są konkretne dzieci z Koszalina.

Pomysłodawczyni mówi: – Pragnę mocno zaakcentować dwa fakty. Udział w programie jest dla dzieci bezpłatny, a uczestniczyć w nim będą nie tylko uczniowie mojej szkoły. „MyStory” nie jest akcją promocyjną Centrum Języków Obcych Arena, lecz w pełnym znaczeniu otwartą akcją społeczną.

Warunkiem udziału w programie było przygotowanie przez kandydata eseju w języku angielskim i poddanie go komisyjnej ocenie. Autorzy najlepszych prac zostali zaproszeni do grona uczestników „MyStory”.

Efektem pierwszej edycji projektu stanie się 15 książeczek, które mogą posłużyć za pomoce dydaktyczne do nauki języka angielskiego – również w koszalińskich szkołach podstawowych, jeśli wyrażą zainteresowanie. Otrzymają one wówczas bezpłatnie odpowiednią liczbę egzemplarzy. Wydanie książeczek jest możliwe dzięki sponsoringowi ze strony działających w Koszalinie prywatnych firm – partnerów projektu.

– Mieszkam w Koszalinie niedługo, ale wiążę z nim swoją przyszłość. Zależy mi na tym, by nasze miasto było postrzeganie jako otwarte i kreatywne. Myślę, że projekt „MyStory” przyczyni się do budowania takiego pozytywnego wizerunku. Kolejne edycje programu pozwolą koszalińskim dzieciom poznawać kultury innych narodów, rozwijać znajomość języka angielskiego, budować poczucie własnej wartości przez wspólne twórcze działanie.

W Arenie pracuje obecnie pięcioro lektorów: sama założycielka szkoły, Marta Kaliszan, Dariusz Lampkowski, Khouloud Hkimi i Fedia Harrath. Dwie ostatnie panie dołączyły do zespołu w październiku br. Obie są absolwentkami uniwersytetu w Tunisie. Obie biegle władają angielskim, arabskim, francuskim oraz włoskim.

Khouloud Hkimi zapewnia, że po sześciu tygodniach pobytu w Koszalinie zaczyna rozumieć pierwsze polskie słowa. Zwraca uwagę na to, że strasznie u nas zimno: – Kupiłam mnóstwo ciepłych rzeczy, więc jakoś wytrzymam. Pogoda szybko się u was zmienia.

Fedia Harrath również zwraca uwagę na to, że pogoda jest największym wyzwaniem w aklimatyzacji: – Kiedy pojechałyśmy do Mielna zobaczyć morze, strasznie wiało. Słońce u was zachodzi tak szybko i szybko robi się zimno. Ale radzę sobie, bo ubieram grube wełniane swetry i piję dużo ciepłej herbaty i kawy. Bardzo smakuje mi wasza zupa kurczakowa. Jak ona się nazywa? Rossuu?

Amy Szymańska podkreśla, że zajęcia z nativ speakerami mają dużo zalet: – Kładziemy nacisk na stronę komunikacyjną. Gramatyka jest ważna, ale nie najważniejsza. Nie chodzi przecież o to, żeby ktoś znał język „teoretycznie”. Uczymy się języków obcych, żeby rozmawiać. To jest zasadniczy cel. A kiedy dzieci zostają sam na sam z nauczycielem niemówiącym po polsku albo słabo mówiącym po polsku, to co im pozostaje? Muszą dogadywać się z nim w języku, którego się uczą.

Właścicielka Areny nie wyklucza, że pojawi się w niej więcej nauczycieli z zagranicy. – Wszystko przede mną. Szkoła działa dopiero dwa lata – kwituje Amy Szymańska. – Jednego jestem pewna. Koszalin to moje miejsce na Ziemi. Z wyboru.