Gdyby 10. Koszalińskie Konfrontacje Młodych „m-teatr” (14-21 września br.) nazwać według klucza rocznicowego, nosiłyby nazwę aluminiowych. Co ciekawe, ten motyw wielokrotnie przewijał przez festiwal – w elementach scenograficznych i w sterylnym wydźwięku, z jakim pozostawiał widzów po spektaklach. Dla przypomnienia – ideą przedsięwzięcia, organizowanego przez Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie, jest prezentacja twórczości młodych reżyserów, którzy w dorobku nie mają więcej niż dziesięć realizacji scenicznych. Nierzadko podczas Konfrontacji zdarzało się wyłuskać spektakle, które nowatorskim podejściem otworzyły drzwi do nowej jakości w teatrze.

W tym roku widzowie obejrzeli siedem spektakli konkursowych oraz pięć towarzyszących. Trzy z nich skierowane bezpośrednio do młodego widza dotyczyły problemów, z którymi boryka się to pokolenie: trudów dorastania we współczesnym, zinformatyzowanym świecie. Czy w dobie ogromnych różnic pokoleniowych istnieje szansa na zbudowanie otwartej i szczerej komunikacji? W jaki sposób dorośli mogą dotrzeć do dzieci, zanurzonych w nieprawdziwym, często nieszczerym, wyobrażonym otoczeniu? Na te pytania starały się odpowiedzieć: „Morze ciche” Teatru Nowego w Zabrzu (reżyseria Łukasz Zaleski), „Nic, dzika mrówka, Adam i Ewa” poznańskiego Teatru Animacji w reżyserii Ewa Marii Wolskiej oraz „Like Fake. Historia, której nie było” Arkadiusza Buszko z BTD w Koszalinie.

Teatr Animacji w Poznaniu nazywa swoją sztukę „zmysłowiskiem” – spektakl wykorzystuje również najnowsze zdobycze techniki, takie jak mikrofon binauralny, stwarzający iluzję przebywania w miejscu, w którym dokonano nagrania. Na uwagę zasługuje także nowatorska scenografia oraz oprawa multimedialna koszalińskiego spektaklu „Like Fake”, przenosząca widza w świat wirtualnych platform i mediów społecznościowych. Internetowa defleksja , czyli mechanizm unikania prawdziwego kontaktu, potrafi zdekoncentrować, nietrudno sobie wyobrazić, jakie spustoszenie sieje w delikatnej psychice dorastającego człowieka.

Pozostałe spektakle towarzyszące to monodram „Maminszymek” Szymona Majewskiego, który uświetnił galę finałową festiwalu oraz „Dziękuję za różę” koszalińskiego BTD.

W konkursie głównym teatralne zmagania rozpoczął Andrzej Błażewicz i jego „Śluby Panieńskie” (Teatr Polski w Poznaniu). Tekst Aleksandra Fredry, luźno potraktowany, stanowił punkt wyjścia do dyskusji o bliskości w świecie, gdzie wartości nieustannie się zmieniają, jak również o tym, czy definicje jako takie są nam faktycznie potrzebne. Grają w nim sami mężczyźni, także role kobiece. Scenografia, składająca się z aluminiowych (!) podestów, stanowi ciekawy kontrast dla kostiumów aktorów wyjętych z poprzedniej epoki. To zderzenie uzupełnia dyskurs o rolach społecznych i ich dekonstrukcji. „Śluby Panieńskie” to bezkompromisowa próba ukazania bliskości i intymności.

Bliskość, choć na innej płaszczyźnie, starał się przedstawić Rafał Szumski w spektaklu „Tchnienie”, zrealizowanym przez Teatr Miejski w Gliwicach. Widz jest świadkiem dialogu pary, która zastanawia się nad powiększeniem rodziny. Ich dywagacje dotyczą wielu aspektów: od zmiany sytuacji życiowej, poprzez własne wyobrażenia, na trosce o stan planety kończąc. Kameralna atmosfera pomiędzy aktorami, spotęgowana muzyką graną na żywo, scenografią składającą się z dwóch krzeseł, zmusza do uważności. Widz ma wrażenie, że sekretnie podgląda czyjeś życie. Jednocześnie potrzeba dużej dozy skupienia, by śledzić te emocjonalne, rozgorączkowane rozmowy na tematy, które wszyscy poruszamy.

Relacji międzyludzkich i nie tylko dotyczyła także „Humanka” w reżyserii Agaty Puszcz (Teatr Polski w Bielsku- Białej). To bodajże pierwszy spektakl teatralny utrzymany w gatunku sf. Główny bohater, po rozczarowujących związkach z kobietami, postanawia zakupić „humankę” – humanoidalnego robota, na pierwszy rzut oka niczym nie różniącego się od człowieka, zaprogramowanego na partnerkę doskonałą. Jednak perfekcja – koncepcja z początku kusząca, wprowadza wiele niewiadomych do jego świata. Bardzo ciekawym efektem multimedialnym jest interaktywny komputer domowy „Em”, chwilami będący bardziej ludzki niż jego właściciel. „Humanka” to także próba odpowiedzenia na pytanie, gdzie zaczyna się i kończy tożsamość oraz czy jest to przywilej nadany tylko istotom ludzkim.

Wymiary czasu – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – to elementy przeplatające się w przedstawieniu „Reality Show(s). Kabaret o rzeczach strasznych” Jana Hussakowskiego Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Centralny punkt na scenie stanowi ogromna meblościanka, trochę parafrazująca rzeczywistość z czasów transformacji ustrojowej. Z jej siermiężnego wnętrza wyłaniają się różnorakie postacie: a to główna lokatorka, która uciekła do jej wnętrza, a to młodzi telewizyjni prezenterzy – wszyscy prowadzą dialog z siedzącym nieruchomo tajemniczym „Sąsiadem”. Jak w serialach paradokumentalnych obserwujemy zawiłe zwroty akcji, monologi, rekonstrukcje przeszłości przerywane od czasu do czasu absurdalnymi reklamami. To wszystko okraszone czarnym humorem, staje się słodko-gorzkim komentarzem naszych czasów. Bieda, narastające różnice społeczne, poczucie niesprawiedliwości – to lejtmotywy opolskiego „show”. Pod względem realizatorskim przygotowanego z precyzją godną szwajcarskiego zegarka.

„PustoStan” – monodram w reżyserii Rafała Pietrzaka to następstwo warsztatów, jakie autor prowadził z osobami bezdomnymi. Próba rozszyfrowania zjawiska bezdomności na wielu płaszczyznach. Co ciekawe, choć na scenie widzimy jednego aktora, dzięki zastosowanym różnym środkom wyrazu (projekcje wideo, marionetki, nagrane rozmowy), reżyser stwarza iluzję kilkuosobowego zespołu. To ciekawy sposób na pokazanie kilku perspektyw różnych historii w jednym czasie.

Historię miłosnego trójkąta na kanwie poematu Bolesława Leśmiana – „Zdziczenie obyczajów pośmiertnych”, w reżyserii Marty Streker wystawił Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Oniryczny tekst, pisany 13-zgłoskowcem, stanowi kontrast dla tego, co zbudowano na scenie: metalowa siatka, wózek prosektoryjny, fantom, nie pozostawiają wątpliwości: mamy do czynienia z miejscem zbrodni. Trójka bohaterów: mąż, żona i kochanka, trochę jak na rozprawie sądowej, trochę jak w serialu kryminalnym, starają się zrekonstruować wydarzenia, które doprowadziły do fatalnych w skutkach czynów. Z dużym natężeniem emocji aktorzy starają się udowodnić winę, najchętniej nie swoją. Zazdrość, zdrada i rywalizacja napędzają duszną atmosferę, która zmierza w zawrotnym tempie do tragicznego końca: zbrodni w afekcie.

Intensywnych emocji dotknął Michał Grzybowski w sztuce „Kamień i popioły” (Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu). Umowna scenografia, której głównym punktem jest czarny prostokąt, przypomina „Dogville” Larsa von Triera. W tej surowej scenerii widz jest świadkiem retrospekcji losów czwórki bohaterów. Każdy z nich opowiada swoją wersję dramatycznej historii, praktycznie nie wchodząc w interakcję z pozostałymi uczestnikami przedstawienia. Ich splątane losy są tłem dla silnych emocji, popędów, wyborów.
Podsumowując, dziesiątą edycję „m-teatru” zdominowały zagadnienia nurtu humanistycznego, zarówno w ujęciu jednostkowym, jak i globalnym. Śmierć, miłość, bliskość, osamotnienie – to główna oś tegorocznych konfrontacji. Pobrzmiewa w nich fundamentalne pytanie „quo vadis”, współczesny człowieku?” Co ważne, reżyserzy zostawili widzowi przestrzeń na własne przemyślenia. Na uwagę zasługuje fakt, że autorzy mieli jasną wizję tego, co chcieli przedstawić. Ta skrupulatność została przeniesiona także na płaszczyznę scenograficzną. Również nowoczesne media, po które wciąż chętnie sięgają autorzy, są doskonałym przykładem na to, że dobrze użyte, nawet oszczędnie, potrafią uwypuklić walory produkcji.

Koszalińskie Konfrontacje Młodych „m-teatr” zmuszają do myślenia, prowokują do wyjścia z własnej strefy komfortu. Jak pod mikroskopem przyglądają się rzeczywistości w skali makro, wyłuskując na bieżąco jej różne odcienie. Jednocześnie, co jest ich największą wartością, pozostają otwarte na odbiorcę, mają bowiem charakter integracyjny. Widzowie dyskutują z twórcami w ramach „m-gadugadu-teatr”, a młodzież w tym roku szlifowała umiejętności podczas warsztatów dziennikarskich. „Morze ciche” oraz „Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa” zagrane zostały w języku migowym, co jest ukłonem w stronę widzów niedosłyszących i niesłyszących.

 

 

LAUREACI

Jury nie przyznało I nagrody. Dwie równorzędne II nagrody: „Śluby panieńskie” reż. Andrzej Błażewicz, Teatr Polski w Poznaniu oraz „Reality show(s). Kabaret o rzeczach strasznych” Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu. Nagroda „młodzi oceniają młodych”: „Humanka” reż. Agata Puszcz Teatr Polski w Bielsku Białej
Nagrody publiczności: Najlepsza aktorka: Alina Czyżewska/ „Tchnienie”; Najlepszy aktor: Karol Kossakowski/ „Reality show(s). Kabaret o rzeczach strasznych”; Najlepszy spektakl: „Reality show(s). Kabaret o rzeczach strasznych”