W pracy ortodonty najważniejszy jest kontakt z pacjentem. Można mu pomóc na wiele sposobów, wykorzystując różne metody i środki. Można powiedzieć, że co ortodonta to trochę inna ortodoncja, bo z jednej strony każdy pacjent to inna sytuacja, a z drugiej znaczenie mają wybory i sposób pracy lekarza. Ja podzielę się z Czytelnikami „Prestiżu” swoimi wnioskami i doświadczeniami wypływającymi z wieloletniej praktyki.

 

grudzien 2018-1634malyZacznijmy od obalenia pewnego stereotypu. Wielu ludziom ortodoncja kojarzy się wyłącznie z  aparatami nazębnymi i  efektami estetycznymi. Tymczasem równie ważne są inne zadania ortodoncji.

Na pewno samo założenie aparatu stałego czy zaprojektowanie aparatu czynnościowego nie jest kluczem do sukcesu i powodzenia leczenia. Tak naprawdę korekta zgryzu powinna być finałem w procesie leczenia pacjenta, który zgłasza się do ortodonty.

Najpierw trzeba ustalić przyczyny nieprawidłowego stanu, a  później je wyeliminować. Pacjenci mówią o „skrzywieniu zębów” i często nie zdają sobie sprawy z faktu, że najpierw lub równolegle z interwencją ortodonty potrzebują pomocy innych specjalistów.

Może to być na przykład fizjoterapeuta, który pomoże skorygować wady postawy, zmniejszy napięcie mięśniowe, wyeliminuje nerwobóle. W  przypadku na przykład trudności z oddychaniem warto poprosić o pomoc laryngologa, który udrożni nos albo usunie przerośnięte migdały. Pomocne bywają również niekiedy konsultacje z logopedą, który „ustawi” niesforny język wypychający zęby do nieprawidłowej pozycji. Z kolei periodontolog może pomóc podcięciem nieprawidłowych przyczepów wędzidełek (periodontologia to dział stomatologii zajmujący się chorobami przyzębia oraz schorzeniami błon śluzowych jamy ustnej).

Jak widać, mnóstwo czynników należy wziąć pod uwagę w momencie rozpoczęcia leczenia ortodontycznego i na różne – często zależne od pacjenta – elementy oddziaływać.

 

Są oczywiście takie wady, które powstają z przyczyn od nas niezależnych. Chodzi o genetykę, wady wrodzone (niedorozwoje żuchwy, szczęki, rozszczepy podniebienia), urazy. Jednak są i liczne sytuacje, które z powodzeniem można kontrolować lub całkowicie wyeliminować. Wśród nich wymienić należy na przykład nawyki takie jak ssanie kciuka, zagryzanie warg i  policzków, gryzienie długopisów, obgryzanie paznokci, zbyt długo trwające ssanie smoczka. Siła, która pojawia się przy tych czynnościach jest tak duża i tak długo działa, że może istotnie modyfikować ustawienie zębów.
Krzywe zęby to zjawisko charakterystyczne dla naszych czasów, w ogromnym stopniu związane z dietą i to już od najmłodszych lat życia pacjenta. Niegdysiejsze, „babcine” sposoby wychowywania dzieci miały w sobie wiele mądrości. Ważne jest więc to, by nasze pociechy od najpóźniej czwartego roku życia jadły wszystko. Popularne „skórki od chleba”, chrupane marchewki albo jabłka oraz inne twarde pokarmy zapobiegają otwieraniu zgryzu poprzez kontrolę wyrzynających się zębów stałych.

Od pierwszych dni życia każdego małego pacjenta można zadbać o prawidłowy rozwój łuków zębowych. Znaczenie – również w  aspekcie ortodontycznym – ma już samo karmienie piersią, bo ssanie wymusza u malucha pracę mięśni, prawidłowe ułożenie języka, a tym samym wzrost żuchwy do przodu.
Wady postawy dzieci, na przykład powszechne obecnie skrzywienia kręgosłupa, powodują nieprawidłowe działanie i  pociąganie mięśni grzbietu, szyi a nawet twarzy, co w konsekwencji może doprowadzić do przemieszczeń żuchwy. Warto pamiętać, że nawet zbyt wysoka poduszka pod głową dziecka i  przyciśnięta broda w kierunku klatki piersiowej hamuje rozwój żuchwy!

Inny powszechny kłopot: coraz więcej dzieci ma dzisiaj problem z oddychaniem przez nos. A przecież oddychanie, to jego najważniejsze zadanie. To w nim powietrze jest oczyszczane, nawilżane, ogrzewane. To nos umożliwia spokojne oddychanie i w konsekwencji właściwe dotlenienie mózgu. Ma to związek z ciśnieniem parcjalnym dwutlenku węgla, który rozluźnia mięśnie gładkie, otaczające drogi oddechowe, tętnice i naczynia włosowate.

Apeluję do rodziców, by obserwowali, czy ich dzieci nie budzą się zmęczone, czy nie chrapią, czy wstrzymują oddech podczas snu, czy mają powiększone migdałki, problemy z koncentracją lub czy nawet zdarza się im tzw. moczenie nocne (konsekwencja niedotlenionych mięśni trzymających mocz). Wszystkie te zjawiska ostatecznie mają powiązanie ze zjawiskami, z jakimi mamy do czynienia w obrębie uzębienia i jamy ustnej!

Otwarte usta, wiotkie mięśnie warg czy policzków, powodują opadanie żuchwy i języka. Jeśli zaś język nie spoczywa na podniebieniu, nie mamy szans na prawidłową szerokość szczęki a tym samym na miejsce dla zębów, które ulegają stłoczeniu.

Polecam lekturę świetnej książki zatytułowanej „Kto ma nosa do zdrowia”, której autorem jest Patrick Mckeown. Zainteresowanych tematem zachęcam również do zapoznania się z ćwiczeniami oddechowymi – wpiszcie w wyszukiwarkę internetową hasło „Metoda Butejki”.

Aparatów do ćwiczenia mięśni, krążków, płytek przedsionkowych, trainerów, obturatorów ust jest bardzo wiele. Potrafią zdziałać cuda. Wadą ich jednak jest to, że… musimy je nosić. Każdy aparat ruchomy (inaczej czynnościowy) na pewnym etapie okazuje się niezastąpiony. Może przede wszystkim uchronić pacjenta przed klejeniem zamków na zębach i aparatami działającymi na kości ale cementowanymi na stałe. Szkoda, że nie zawsze wystarcza pacjentom samozaparcia i cierpliwości, by nosić aparaty wyjmowane.

Owszem, wśród aparatów klejonych na stałe (niby dla pacjenta wygodniejszych) jest w czym wybierać. Można rozszerzyć podniebienie, można wysunąć żuchwę, zamknąć czy otworzyć zgryz. Tak naprawdę większość z nas, myśląc o aparatach i leczeniu, myśli właśnie o „zamkach i drutach”.

ortodoncja-vden2t

To temat na osobny artykuł. Każdy ortodonta ma swój sprawdzony system, któremu ufa. Dla mnie jest to system leczenia zamkami Damona, a jego zalety to samoligatura, brak niepotrzebnego tarcia wywołanego przez kolorowe gumeczki, rzadkie wizyty kontrolne, zminimalizowane dolegliwości bólowe. A na koniec piękny, szeroki uśmiech, bez ciemnych korytarzy policzkowych. Dzisiejsze zamki, odpowiednia biomechanika potrafią zdziałać wiele. Robimy miejsca na implanty zębowe, przygotowujemy pacjentów do leczenia protetycznego, wysuwamy korzenie, aby móc zrobić koronę protetyczną. Jeśli jest to konieczne, z  pomocą przychodzą tymczasowe urządzenia kotwiące (TAD), służące do przyłożenia siły, jeśli nie chcemy obciążać zębów.

 

insignia-zlogoPewnie zastanawiają się Państwo, dlaczego nie wspominam o systemie Invisalign czy Clear Aligner. W mojej praktyce takie nakładki sprawdzają się ewentualnie podczas wykańczania leczenia lub do małych poprawek po zakończonym leczeniu, gdy pacjent jest zmuszony szybciej zdjąć aparat.

Jak wspomniałam, ufam zamkom samoligaturującym. I wolę te metalowe. Dowiedziono bowiem, że zamki inne, uchodzące za bardziej estetyczne, wydłużają czas leczenia średnio o 30 procent.

Obecnie mamy możliwość pracować z wykorzystaniem przełomowego, cyfrowego systemu INSIGNIA. Jest to dzisiaj najlepsze, co mogę zaoferować swoim pacjentom. Nie ma tutaj nigdy dwóch takich samych zamków. Każdy element aparatu Insignia dostosowany jest pod warunki anatomiczne pacjenta. Na pierwszych wizytach pobierany jest skan 3D uzębienia i na jego podstawie stworzone zostają elementy aparatu. Dodatkowo każdy zamek dostarczany jest do nas na specjalnie przygotowanych transferach, które umożliwiają idealne jego umiejscowienie na zębie. Tak spersonalizowany aparat zapewnia lepszą kontrolę w trakcie leczenia, skraca jego czas – a dzięki swojej przewidywalności – przynosi jeszcze lepsze efekty końcowe.

 

Tom_Cruise_(34797273596)Leczenie ortodontyczne – choć zaplanowane zgodnie ze sztuką i z największą starannością – nigdy nie jest jednak w pełni przewidywalne. W  razie wątpliwości czy chęci uzyskania porady, mam możliwość konsultowania leczenia nie tylko z  kolegami po fachu na szkoleniach, ale również ze skarbnicą wiedzy ortodontycznej – prof. dr hab. n. med. Piotrem Fudalejem, dzięki programowi SMILE LINE.

Na koniec: choć ortodonta zawsze podczas leczenia dąży do uzyskania idealnego uśmiechu swoich pacjentów, to nie zawsze i nie wszystko jest w stanie poprawić. Proszę spojrzeć na fotografię znanego aktora Toma Criuse’a… Uśmiech przepiękny, ale niekoniecznie idealny (widać przesunięcie od linii pośrodkowej). Za to ile w nim uroku i charakteru!

 

Dagmara Rutkowska-Pawluch
Gabinet Bogurscy
www.gabinetbogurscy.pl
Facebook – Gabinet Bogurscy