Katarzyna Królczyk w Archiwum Państwowym w Koszalinie (AP) pracuje 23 lata. Przez ostatnie 13 była zastępcą dyrektora, od 1 czerwca br. jest dyrektorem. Zmiana stanowiska nie jest dla niej rewolucją, a raczej ewolucją, choć najchętniej używa słowa „misja”. Tak właśnie postrzega swoją pracę. Uśmiechnięta, otwarta, ale też konkretna. Stawia na rozmowę, która pozwala zrozumieć proces, naturę i wagę archiwistyki. Przed nią ogromne wyzwanie: rozbudowa i przebudowa siedziby Archiwum. Trzeba przyznać, że symboliczne.

 

archiwum-6310MNie lubi mówić o sobie – oznajmia z ujmującym uśmiechem. Za to o swojej pracy i Archiwum może opowiadać długo i z pasją. Aż nie chce się wierzyć, że trafiła tu z przypadku, jako niespełna dwudziestodwulatka. – W 1996 roku, idąc do pracy, nie wiedziałam, czym w ogóle archiwum się zajmuje – wspomina. – Wydawało mi się że przechowuje akta pracownicze, a nie materiały historyczne. Budynek był w stanie opłakanym i nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia.

Od tego czasu przeszła przez różne stanowiska, szczeble i działy, aż w 2007 roku zajęła gabinet zastępcy dyrektora oraz stanowisko kierownika Oddziału I nadzoru i gromadzenia zasobu. Rok wcześniej została mianowana urzędnikiem służby cywilnej. W 2015 roku została odznaczona przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej srebrnym krzyżem zasługi na rzecz rozwoju i upowszechniania archiwistyki, a w 2018 r. została laureatką konkursu organizowanego przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych „Mistrz archiwalny -upowszechnianie dobrych wzorów i praktyk w pracy archiwalnej”. Od 15 lat, kształci przyszłych archiwistów: jest kierownikiem oraz wykładowcą Krajowego Centrum Edukacji Archiwalnej SAP, Oddział w Koszalinie.

Ma podwójne wykształcenie. Już w trakcie pracy skończyła Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Szczecińskim oraz studia podyplomowe w zakresie archiwistyki na Wydziale Nauk Historycznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Połączenie doskonałe. – Nasze Archiwum, w największym skrócie, nadzoruje sposób wytwarzania i przechowywania dokumentacji, która kiedyś będzie przechowywana wieczyście i trafi do Archiwum Państwowego – wyjaśnia. – Dbałam, by zasób był kompletny, i by z ogromu dokumentacji wyselekcjonować to, co najważniejsze. Za tym wszystkim stoją przepisy, różne dla różnych instytucji, więc znajomość prawa bardzo się przydaje.

Gabinet, elegancki i minimalistyczny, nie pozostawia wątpliwości – zdradza umiłowanie porządku. – To prawda – uśmiecha się Katarzyna Królczyk. – Jestem zorganizowana, przewidująca i zapobiegliwa. Poza tym lubię się uczyć i ciągle się dokształcam. Myślę, że praca archiwisty jest dla mnie stworzona, bo wymaga ambicji, otwartości na wiedzę, konsekwencji w działaniu. To współgra z moim charakterem. Problemy i zadania drążę, aż uda się je rozwiązać. Archiwum ma wiele twarzy. To nie tylko udostępnianie dokumentów, z czym najbardziej jest kojarzone, ale też ich gromadzenie, pozyskiwanie. Długi, skomplikowany proces, ale też fascynująca podróż przez historię i bardzo ciekawa praca, dająca możliwość rozwoju.

Pani dyrektor przyznaje, że do nowego miejsca pracy dopiero się przyzwyczaja. – Bardzo lubiłam poprzedni gabinet, ale cóż: czas na zmianę – mówi. – Stanowisko dyrektora wymaga ode mnie zagospodarowania sfer dotąd mi nieznanych, ale nie jest też rewolucją. Muszę się przestawić, że z drugiego miejsca przeszłam na pierwsze, przyzwyczaić do jeszcze większej odpowiedzialności za instytucję i ludzi, ale Archiwum znam od podszewki. Nie jestem też nowa dla pracowników, więc wiedzą, czego się po mnie spodziewać. Mam opinię osoby konkretnej, jestem wymagająca, ale nie konfliktowa. Stawiam na profesjonalizm. I u siebie, i u innych. Cenię terminowość, wiedzę merytoryczną, ewentualne problemy czy konflikty zawsze staram się rozwiązywać polubownie. Tłumaczę, a nie rozkazuję. Rozmawiam, przekonuję. Mamy wspólny cel, wszyscy do niego dążymy. Nasz zespół nie jest duży. Znamy się, lubimy i uzupełniamy. Lubimy też swoją pracę i to jest autentyczne zaangażowanie, bo podobnie jak ja, wielu z nas trafiło do Archiwum przypadkiem i po prostu pokochało to, co robi. Zawsze mogą liczyć na moją pomoc i wsparcie.

Wyzwania? – Bezapelacyjnie planowana inwestycja rozbudowy i modernizacji siedziby Archiwum – mówi pani dyrektor. – Rozbudowa o część magazynową, czytelnię akt, salę konferencyjną oraz remont istniejącego budynku. Na tym się skupię w pierwszej kolejności. Na pewno będę kontynuować drogę, jaką Archiwum podąża od wielu lat, a więc otwarcia na ludzi, mieszkańców, włączanie w nasze działania przedsięwzięć kulturalnych i społecznych. Wszystko, co pozwoli pokazać nasze niezwykle ciekawe zasoby, nauczy, jak z nich korzystać i po co istniejemy. Ten kierunek obrały zresztą wszystkie archiwa państwowe w Polsce, choć muszę przyznać, że koszalińskie przez ostatnie lata jest szczególnie dobrze odbierane i oceniane, a koledzy z innych archiwów często podpatrują naszą pracę.

 

Na stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Koszalinie, 1 czerwca br., powołał Katarzynę Królczyk naczelny dyrektor Archiwów Państwowych, dr Paweł Pietrzyk

Na stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Koszalinie, 1 czerwca br., powołał Katarzynę Królczyk naczelny dyrektor Archiwów Państwowych, dr Paweł Pietrzyk

 


Katarzyna Królczyk jest rodowitą koszalinianką. Urodziła się w 1974 roku. Absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Dubois. Mieszka w jednej z podkoszalińskich miejscowości, w domu z ogrodem, w którym lubi wypoczywać. Chętnie z książką, choć sztuką najbliższą jej sercu jest muzyka. Różna, od klasycznej po rockową, pozwala oderwać się od rzeczywistości. Książki ją inspirują, spacery odprężają, a spotkania z przyjaciółmi dodają energii. Mąż Marek jest byłym żołnierzem zawodowym i nadal pracuje w wojsku. Starsze z dzieci – syn Adam, pracuje, a córka Aleksandra jest świeżo upieczoną maturzystką, absolwentką – jak mama – I LO. W październiku rozpocznie studia na Politechnice Warszawskiej, na Wydziale Lotnictwa i Kosmonautyki. Do członków rodziny pani Katarzyna zalicza dwa psy i dwie kotki, bo, jak mówi: „Zwierzęta czynią nas i nasze życie lepszym”.