Plakat 35. Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” (20-25 czerwca br.), z którego spoziera nieco złowieszczo kobieca twarz, nie okazał się proroczy. Większość nagród w obu konkursach zgarnęli mężczyźni, choć parytet płci w konkursowych zestawach został zachowany. Poziom konkursów – bezsprzecznie wysoki, werdykty – trafne, scena muzyczna – wyborna. Słowem: festiwal udany, bez rozczarowań, ale też większych zaskoczeń. Również bez hucznych obchodów 35-lecia. Szkoda? Kwestia oczekiwań. Tym razem najważniejsze było dobre kino.

 

„Intruz” („Efterskalv”) musiał wygrać. Choć w konkursie pełnometrażowych debiutów filmowych znalazły się w tym roku wyjątkowo mocne pozycje, film Magnusa von Horna bije je wszystkie na głowę. Akcja rozgrywa się w Szwecji (reżyser jest Szwedem, absolwentem łódzkiej filmówki). Skandynawski chłód podkreślony zdjęciami naszego krajana Łukasza Żala, wybitnie koresponduje z fabułą o wyobcowaniu, naturze zła, zbrodni, karze i wybaczeniu. Historię intruza, Johna (Ulrik Munther), poznajemy przez niespieszną narrację. Krok po kroku odkrywamy historię bohatera, który z poprawczaka wraca do rodzinnego miasta, a ono go odrzuca.

Okazuje się, że coraz agresywniej odsuwany ze społecznego życia na szwedzkiej prowincji chłopak popełnił w przeszłości zbrodnię, choć jej powody pozostaną tajemnicą. Nie na wyjaśnieniu zagadki skupia się Magnus von Horn, ale na badaniu relacji jednostka-zbiorowość. Uważnie, dokładnie, na zimno. Spokój kadrów jest złowieszczy, a porządek pozorny – jak w filmowej społeczności, gdzie emocje się tłumi, choć wszystko od nich kipi. Czy skłonność do zła jest dziedziczna? – pyta reżyser znakomitymi epizodami z udziałem dziadka chłopca, granego przez wybitnego aktora, Wiesława Komasę, goszczącego w Koszalinie.

„Intruz” to kino wymagające: długie ujęcia, śladowa ilość dialogów. Na MiF film przyjechał z prestiżowymi nagrodami za scenariusz i reżyserię ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni. „Intruz” to wypowiedź kompletna: niezwykle dojrzała, głęboka, wyważona, wyrafinowana, co w przypadku debiutu praktycznie się nie zdarza.

Jury w składzie: Feliks Falk – przewodniczący, Jacek Petrycki, Agata Tuszyńska, Agnieszka Grochowska, Grzegorz Jankowski nie popełniło błędu także w pozostałych wyborach. Za reżyserię nagrodziło Kubę Czekaja za „Baby bump”, bezkompromisowy portret dojrzewania, równie błyskotliwy co trudny w odbiorze. Zabawny i obrzydliwy, brutalny, choć opowiada o delikatnej materii i trudno mu odmówić wrażliwości. Część oburzonych widzów nie przeczytała jej równie życzliwie, opuszczając kino w większym lub mniejszym oburzeniu. Kino Kuby Czekaja jest zauważalne i odważne, co zawsze cenne w przypadku młodego kina, od którego chyba bardziej niż jakiegokolwiek innego oczekuje się wyrazistości. Nagrodę przyznali mu też dziennikarze.

Choć nagrodzone za dźwięk, przepadły w werdykcie równie odlotowe, otoczone niemal kultem przez krytyków i typowane do wielu nagród „Córki dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej. Zdaniem autorki tego tekstu słusznie, bo to najbardziej przereklamowany film roku. Opowieść o syrenach z musicalem w tle nie uwiodła ani jury, ani koszalińskiej widowni.

Młodzieżowe jury i publiczność doceniła za to debiut Wojciecha Kasperskiego thriller „Na granicy” – znów ze zdjęciami Łukasza Żala. Odtwórca jednej z ról tego filmu, Bartosz Bielenia, został nagrodzony za rolę męską (pozostałe nagrody – poniżej). Nagrody odebrali też twórcy „Czerwonego pająka” Marcina Koszałki.
Poziom obu konkursów napawa optymizmem – reżyserzy sięgają po ciekawe tematy, kino gatunkowe, historie wyszukane i niebanalne. Serwowanie widzom oryginalnych środków wyrazu na szczęście coraz częściej idzie w parze z dobrą treścią. Cieszy też sama ilość debiutów – do konkursu trafiła połowa zgłoszeń. Również w przypadku konkursu krótkometrażowego padł rekord propozycji. Jurorzy konkursu debiutów krótkometrażowych: Kinga Dębska (przewodnicząca), Marta Kownacka, Karolina Bielawska, Marcin Bortkiewicz i Tomasz Siwiński podkreślali też jego jakość, co odzwierciedliła ilość wyróżnień obok regulaminowych nagród. Trzeba wspomnieć, że te pozytywne parametry są konsekwencją faktu, że debiutantów od lat rozmaitymi projektami wspierają najważniejsze instytucje filmowe w Polsce, dbając by mogli prezentować się w możliwie wielu miejscach. Koszalin wciąż pozostaje wyborem najważniejszym, a często – pierwszym.

Obok konkursu, brawa organizatorom należą się też za repertuar sceny muzycznej – w Browarze Kowal zagrali Fisz i Emade pod szyldem projektu Kim Nowak, wschodząca gwiazda klubowa Mary Komasa, hip-hopowy intelektualista L.U.C oraz jazzowy kwintet Łukasza Korybalskiego, a podczas gali zakończenia w Filharmonii Koszalińskiej kapitalny koncert zagrał Andrzej Smolik i Kev Fox. W sekcjach pokonkursowych znalazły się: przegląd twórczości zmarłego niedawno Andrzeja Żuławskiego, pokazy najlepszych debiutów zagranicznych i filmów jurorów, a także projekcje spektakli, panele branżowe poświęcone zagadnieniom castingu czy promocji filmów na festiwalach, a na koniec – warsztaty operatorskie z jednym z najlepszych autorów zdjęć w Polsce, Arkadiuszem Tomiakiem.

W zasadzie w program 35. Młodych i Film organizatorzy upakowali wszystko, czego można oczekiwać od nowoczesnego festiwalu. Nawet plakat i oprawa wpisuje się w estetyczne i wizualne tendencje. Trudno coś tej kompozycji zarzucić, zwłaszcza, że wszystkie wydarzenia i projekcje wciąż są darmowe. Nawet fakt, że 35-lecie nie zostało odnotowane w szczególny sposób nie razi, a odejmuje imprezie niepotrzebnego zadęcia. Tylko ciągle brak MiF-owi tylko czegoś specjalnego, nowatorskiego, ożywczego. Czegoś co poza festiwalowymi gadżetami i fotogalerią na portalu społecznościowym zostaje w pamięci na dłużej niż sześć festiwalowych dni.

 


 

Konkurs pełnometrażowych debiutów filmowych:
Wielki Jantar 2016 za pełnometrażowy debiut fabularny:„Intruz” Magnusa Von Horna
Jantar 2016 im. Stanisława Różewicza za reżyserię: Kuba Czekaj – „Baby Bump”
Jantar 2016 za najlepszy scenariusz: Piotr Chrzan – „Klezmer”
Jantar 2016 za główną rolę męską: Adam Woronowicz – „Czerwony pająk”
Jantar 2016 za główną rolę kobiecą: Agnieszka Żulewska – „Chemia”
Jantar 2016 za odkrycie aktorskie: Bartosz Bielenia – „Na Granicy”
Jantar 2016 za zdjęcia: Marcin Koszałka – „Czerwony pająk”
Jantar 2016 za muzykę: Bartłomiej Gliniak – „Na granicy”
Jantar 2016 za dźwięk: Maria Chilarecka i Marcin Lenarczyk – „Córki dancingu”

 

Konkurs krótkometrażowych debiutów filmowych:
Jantar 2016 za krótkometrażowy film animowany: „Cipka” w reż. Renaty Gąsiorowskiej
Jantar 2016 za krótkometrażowy film fabularny: „Romantik” w reż. Mateusza Rakowicza
Jantar 2016 za krótkometrażowy film dokumentalny: „Więzi” Zofii Kowalewskiej
Jantar 2016 za zdjęcia do filmu krótkometrażowego: Weronika Bilska za film „Więzi” oraz „Lila”
Jantar 2016” za montaż filmu krótkometrażowego: Agata Cierniak za film „Daniel”
Nagroda Specjalna Legalnej Kultury w Konkursie Krótkometrażowych Debiutów Filmowych: „Pół roku Franka W.”  Katarzyny Warzechy

 

Wyróżnienia:
W kategorii film animowany: „Gyros Dance” Piotra Loc Hoang Ngoca
W kategorii film fabularny: „Otwarcie” Piotra Adamskiego
W kategorii film dokumentalny: „Polonez” Agnieszki Elbanowskiej
Nagrodę pozaregulaminowa (dyplom honorowy) za odkrycie aktorskie: Bartłomiej Kotschedoff za kreacje w filmach „NDR” oraz „Zadanie Elementarne”

 

Nagrody pozaregulaminowe:
Jury Młodzieżowe: „Na granicy” Wojciecha Kasperskiego
Nagroda Dziennikarzy za film krótkometrażowy: „Trzy rozmowy o życiu” Julii Staniszewskiej
Nagroda Dziennikarzy za film pełnometrażowy: „Baby bump” Kuby Czekaja
Nagroda Publiczności: „Na granicy” Wojciecha Kasperskiego