Weź jajko, wstaw do wody, gotuj przez trzy minuty, ostudź, posól, zjedz z pieczywem – oto algorytm śniadania, czyli plan czynności składowych procesu po przebudzeniu. Albo weź biało-czerwoną na drzewcu, wyjdź na balkon, zaśpiewaj zwrotkę „Morze, nasze morze…” – to ewentualny algorytm nadmorskiego patrioty.

 

Jarosław Banaś fotografia kopiaYuval Noah Harari uważa, że technologie XXI wieku mogą odwrócić humanistyczną rewolucję, dlatego że ludzie przechodzą pod władanie algorytmów. Algorytmy projektują większość codziennych czynności, choć my ludzie, nie przywiązujemy wagi, do ich obecności. Banalny dojazd do pracy z ominięciem korków? Proszę bardzo Wielki Brat Google zbiera dane, przelicza algorytmem i rozsyła do naszych telefonów propozycje trasy. Wszystko dzieje się w drugim planie, bo akurat słuchamy wiadomości, których ważność i kolejność ustalił inny algorytm. On wcześniej wyłapał objawy naszego zainteresowania rodzajem informacji śledząc nasze polubienia na Facebooku. Teraz algorytm te dane przetworzył i dostarczył do newsroomu. Wydawcy serwisu wydaje się, że skomponował dla nas coś ekstra, a on tylko skorzystał z podpowiedzi algorytmu.

Algorytmy są wszędobylskie i jest ich coraz więcej. Zdaniem Harariego, autora książki „Homo Deus” coraz bliższy jest czas, gdy władzę na światem przejmą algorytmy. Algorytmy będąc podstawowym składnikiem Sztucznej Inteligencji (SI), objawią się w miejscu Pana Boga (PB), o ile sam PB nie jest algorytmem. Teoria Harariego jest dziko poczytna, stosunkowo mało się o niej pisze krytycznie. Przemyca ona atrakcyjną formą brak podziału na dobro i zło oraz piękno i brzydotę. Algorytmy tego nie wiedzą.

Niejako w opozycji do tego o wartościowaniu idei przez ludzki umysł pisze Jonathan Haidt w książce „Prawy umysł”. Ostatecznie prorokuje on w niej zwycięstwo wartościowania z uwzględnieniem indywidualnych predyspozycji i przypisanych genetycznie aktywności półkul naszego mózgu, ale jednak samodzielnie. Nie negując samodzielnego, pozbawionego manipulacji intelektualnego procesu wyboru, staje po stronie wolności wyboru. Algorytm sterujący człowiekiem nie mieści się w teorii Haidta. Nie wiem, czy panowie się znają. Google na ten temat milczy. Haidt jest Amerykaninem dwanaście lat starszym od Harariego, który jest Żydem. Każdy z nich czytany jest w milionowych nakładach.

Według Harariego algorytmy posługują się statystyką liczb, ewentualnie wektorem entropii ale nie odczuciem i doznaniem. Algorytm trasy samochodowej, może oczywiście uwzględnić w obliczeniach atrakcyjność pejzażu, ale nie wzruszy się zachwytem kierowcy nad bezkresem rozgwieżdżonego nieba, a już na pewno nie dostosuje trasy do jego lęków egzystencjalnych („Czy ona mnie jeszcze kocha?”).

Cóż z tego? Ano tyle, że czytając i stając się wyznawcą kościoła algorytmu, pośrednio i niezauważalnie sami stajemy się biologicznym, bezsensownym, pozbawionym świadomości Algorytmem Świata (AŚ). W tym wypadku czytanie zdań wydrukowanych na papierze, jest paradoksalnie rewolucyjnym aktem wolności. Dopóki to co tu piszę, nie zostanie włączone do globalnej sieci internetowej, żaden algorytm nie zaindeksuje tej treści i nie przeliczy na kod „zero-jedynkowy”, to tenże algorytm nie zaprojektuje kolejnego algorytmu, wpływającego na świadomą, intelektualnie niezależną decyzję człowieka. Uf, co za ulga.

Zatem Drogi Czytelniku (DCz) w tej Doniosłej Chwili (DCh) razem bierzemy udział w akcie wolnościowym, nie podlejącemu globalnemu uśrednianiu procesów decyzyjnych. Mamy indywidualne odrębne zdanie, wzruszenie i emocje, choćby tylko na czas, dopóki ktoś tego tekstu nie zeskanuje i nie rzuci na żer algorytmów do sieci. Ale także i wtedy, DCz, da się wyodrębnić opóźnienie, a to jest czas wolny od algorytmicznego wpływu, czas poza siecią, w którym to nawet krótkim ułamku opóźnienia, wiele zdarzyć się może.
Być może ten ułamek czasu wyrwany spod władzy algorytmu wystarczy, by podjąć samodzielną decyzję. Czytam, nie czytam? Kupuję nie kupuję? Idę w prawo czy w lewo? Liberałowie czy konserwatyści? Hm? Co mówi twój mózg?

Haidt twierdzi, że ewolucyjnie będziemy otwierać się na istnienie moralności, etyki wspólnoty i etyki boskości. Jemu ta iluminacja przydarzyła się to w czasie pobytu w Indiach w 1993 roku.
Ostatecznie zestawienie tych dwóch idei – algorytmicznej Harariego i wartościującej Haidta, okazało się jest niezłą zabawą intelektualną, którą pozwalam sobie dołączyć do majowych życzeń wolnościowych, rocznicowych i wszelkich manifestacji z życzeniami zachowania Wolnego Ducha.

 

Jarosław Banaś, dziennikarz, współpracownik Polskiego Radia Koszalin.