Konsekwencją wejścia w życie nowych ustaw o kosztach komorniczych i komornikach sądowych będzie zmiana prowadzenia postępowań przez komorników sądowych, czyli zmiana praktyki egzekucyjnej, która już następuje. W miejsce jednej ustawy o komornikach sądowych i egzekucji pojawiły się z dniem 01.01.2019 r. dwa nowe akty prawne – Ustawa o komornikach sądowych i Ustawa o kosztach komorniczych. Czy to wszystko oznacza, iż w egzekucji dokonała się rewolucja? Kto na tym zyska, a kto straci. Na te pytania postaram się odpowiedzieć poprzez analizę wybranych zagadnień.

Katarzyna Kujawska

Za przyczynę tej prawniczej szarady podaje się utratę zaufania do zawodu komornika sądowego. Paliwem do takiej narracji są z pewnością afery z ostatnich lat związane z kancelariami komorniczymi. Każdy już chyba słyszał o niesławnym ciągniku. Nowe przepisy mają w swym zamierzeniu spowodować ograniczenie nadużyć. Trudno jednak uwierzyć, ażeby mogły przywrócić zaufanie do tego zawodu. Eksmisje, odebranie dozoru nad rzeczą i następnie sprzedaż w drodze licytacji publicznej zawsze będą miały negatywny odbiór społeczny. Żadna nowelizacja przepisów prawnych tego nie zmieni. Poddając wnikliwej analizie zabiegi ustawodawcy o większą rzetelność i sprawiedliwość należy przyjrzeć się przede wszystkim kosztom komorniczym w egzekucji świadczeń pieniężnych, ponieważ to w tym zakresie zmiany są znaczące i istotne z punktu widzenia przedsiębiorców.
Na koszty komornicze składają się opłaty egzekucyjne oraz wydatki. Ustawodawca na nowo sformułował zasady obciążania dłużnika opłatami. To korzystniejsze zapisy od poprzednich. Z kolei dla wierzycieli, czyli osób dochodzących swoich roszczeń przygotowano coś, co należałoby raczej zaliczyć do miana przykrej niespodzianki, ale po kolei. W artykule 27 ust. 1 Ustawy o kosztach komorniczych (dalej u.k.k.) zawarto regułę, iż szybkie spełnienie świadczenia obniża koszty egzekucji. Jeśli bowiem dłużnik w terminie miesiąca od doręczenia zawiadomienia o wszczęciu egzekucji spełni świadczenie w całości, bądź częściowo do rąk komornika lub na jego rachunek bankowy opłata wyniesie 3% wartości tak wyegzekwowanej należności, jednak nie może być mniejsza, niż 150 zł, w przypadku całkowitej spłaty. Wprowadzenie preferowanej opłaty 3% przy wpłacie dokonanej w terminie miesięcznym jest niezwykle korzystne dla dłużników, skoro podstawowa opłata stosunkowa wynosi 10%. Należy podkreślić, iż opłata minimalna po terminie miesiąca również wzrasta i w zależności od zastosowanego sposobu egzekucji wynosi 200 zł, bądź 300 zł.

Z kolei wierzyciel występując do organu egzekucyjnego z wnioskiem musi zdecydowanie zachować czujność. Ustawodawca zignorował postulaty komornicze o wprowadzenie opłaty wstępnej, która miała by być traktowana, jako swoiste „wyrównanie” za obniżenie opłaty z 15% do 10% i wprowadzenie niższych stawek minimalnych, a także obniżenie opłaty maksymalnej do 50000 zł. Zamiast opłaty wstępnej jest nowa opłata za umorzenie egzekucji, którą komornik, co do zasady pobiera od dłużnika. Na ten moment nierozstrzygnięta pozostaje kwestia kogo opłata ta ostatecznie obciąża, a konkretnie czy podlega ona zwrotowi od dłużnika w kolejnym, tym razem skutecznie zakończonym postepowaniu, jako koszt poprzedniej egzekucji, czy też nie. Przechodząc do meritum w razie umorzenia postępowania na wniosek wierzyciela, czyli gdy ten wnosi o zamknięcie postępowania, a także, gdy wierzyciel jest bezczynny, a zatem ostatni wniosek złożył pół roku temu – obciąża go opłata 5% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania. Innymi słowy opłatę tą liczy się od należności niewyegzekwowanej. Przykładowo dla stanu zadłużenia wynoszącego 10 000 zł wierzyciel w opisanych wariantach poniesie opłatę w wysokości 500 zł. Złożenie wniosku o umorzenie postępowania zdecydowanie nie jest opłacalne. Wyjątek stanowi złożenie takiego wniosku z powodu spłaty bezpośredniej długu wierzycielowi z pominięciem komornika, bądź gdy zostało zawarte porozumienie między stronami dotyczące sposobu lub terminu spełnienia świadczenia. W takich okolicznościach faktycznych opłatę musi uiścić dłużnik. Opłata ta jest niższa od 10 %, jednak spłata bezpośrednio wierzycielowi ma swoją cenę. W praktyce skoro środki pieniężne nie trafiły do komornika, ten po opisaniu tytułu wykonawczego, który stanowi podstawę prowadzonej egzekucji zwróci go wierzycielowi, a nie zachowa w aktach, tak jak przy spłacie całkowitej organowi egzekucyjnemu. Skoro tytuł wraca do wierzyciela, hipotetycznie przyjmując, może on ponownie zostać złożony do innego komornika. Jest to sytuacja niedopuszczalna, aczkolwiek możliwa w obrocie prawnym w przypadku firm prowadzących obrót wierzytelnościami na dużą skalę. Nie można jednoznacznie wykluczyć wystąpienia takiego błędu.

W ustępie 4 artykułu 29 o kosztach komorniczych ustawodawca statuuje, że w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego z innych przyczyn, niż przytoczone wcześniej komornik pobiera od wierzyciela opłatę 150 zł. Oczywiście wierzyciel musi również zwrócić wydatki bezskutecznie prowadzonej egzekucji, a więc koszty korespondencji, przelewu środków, zapytań do instytucji, należności biegłych i inne wymienione w ustawie. Opłata ta również doznaje wyjątków. Nie pobiera się jej od jednostek samorządu terytorialnego, od osób fizycznych dochodzących roszczeń pracowniczych lub odszkodowawczych. Zwolnione są również ustawowo określone podmioty, których przedmiotem jest działalność finansowa lub ubezpieczeniowa tylko wtedy, gdy są to wierzyciele pierwotni (wierzytelność nie była przedmiotem obrotu), a postępowanie egzekucyjne zostało wszczęte przed upływem 2 lat od powstania tytułu egzekucyjnego obejmującego daną wierzytelność. Oba te warunki muszą być spełnione jednocześnie, a więc wierzyciel nie dokonał cesji wierzytelności, a data na tytule nie przekroczyła 2 lat w stosunku do daty wszczęcia postępowania egzekucyjnego. Przykładowo nakaz zapłaty ma datę 01.01.2018 r., a postępowanie wszczęto na rzecz powoda 01.01.2019 r., a więc termin 2 lat został zachowany. Termin upłynąłby gdyby tytuł był z dn. 01.01.2017 r. albo wierzyciel zbył wierzytelność.

Prawdziwym zaskoczeniem dla wierzyciela może być opłata za niecelowe wszczęcie postępowania egzekucyjnego w wysokości aż 10% egzekwowanego świadczenia. Wobec egzekucji długu wynoszącego 50000 zł opłata ta wyniesie, jak łatwo policzyć 5000 zł. Nie stanowi ona żadnego novum, ponieważ zawierała ją już ustawa zmieniona. Jednak podniesienie jej wysokości z 5% do 10% może budzić kontrowersje. Tym bardziej, iż rzeczona niecelowość nie jest skonkretyzowana przez ustawodawcę i występuje również w przypadku pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności. Tak wysoka opłata winna wymuszać na wierzycielu bardzo ostrożne podejście do egzekucji swoich roszczeń. Z jednej strony należy mieć na uwadze instytucję przywracania terminu do wniesienia środka zaskarżenia, zaś z drugiej możliwość zaskarżenia orzeczenia przez pozwanego. Dla przykładu samo wniesienie skargi na orzeczenie referendarza sądowego powoduje jego uchylenie. Sąd nie bada merytorycznie takiej skargi, tylko formalnie.

Opłata za niecelowe wszczęcie egzekucji niezaprzeczalnie powinna istnieć, lecz jej wysokość przy tak szerokim rozumieniu niecelowości chyba najlepiej odzwierciedla nowy kierunek w egzekucji.

 

Autor: Katarzyna Kujawska

Autorka jest radcą prawnym, specjalizuje się w prawie gospodarczym.
Jej kancelaria znajduje się w Koszalinie przy ulicy Emilii Gierczak 7A, telefon 516 033 115