W niemal każdym wydaniu „Prestiżu” publikujemy teksty poświęcone zdrowemu trybowi życia, którego niezbędnym składnikiem jest systematyczny wysiłek fizyczny. A czy sami stosujemy się do propagowanych zaleceń? Różnie z tym bywa. Dlatego kiedy pojawiło się ze strony koszalińskiego klubu Strefa 3L zaproszenie do osobistego przetestowania jego programu treningowego, naczelny naszego magazynu podjął wyzwanie: przez rok będzie pracować nad sobą według zaleceń i przy pomocy trenerów ze Strefy 3L, relacjonując jednocześnie na łamach przebieg i efekty treningów. Zaczynamy!

Strefa 3L akcentuje, że jej program treningowy i proponowane zasady dbania o ciało nie są nastawione nie tylko na efekty estetyczne (szczupła, zgrabna sylwetka; wyprostowana postawa), ale i na zachowanie zdrowia, sprawności i dobrego samopoczucia.

Klub nie przypomina tradycyjnej siłowni czy sali fitness, bo jego założenia różnią się od tradycyjnych wyobrażeń na temat treningu siłowego. Wykonywane tutaj ćwiczenia mają przede wszystkim służyć wzmacnianiu sprawności ruchowej i wydolności organizmu, a niejako przy okazji poprawie wyglądu ciała i sylwetki.
Co najważniejsze, każdy trenuje tu we własnym tempie, bez presji i na miarę swoich możliwości. Wśród klientów są rozmaite osoby, również w zaawansowanym wieku, niewysportowane, wymagające rehabilitacji, a także zmagające się z chronicznym brakiem czasu. Trening w Strefie 3L jest jednocześnie skuteczny i krótki.
Wybierają go również ci, którzy mają doświadczenie treningowe, ale poszukują nowości i najefektywniejszych metod osiągania wyznaczonych celów.

143

Początki

Klub jest kameralny, mieści się w centrum miasta przy ulicy Matejki. Na pierwszą wizytę trzeba zarezerwować minimum półtorej godziny. Na podstawie wywiadu obejmującego m.in. szczegółową analizę składu ciała, zakresu ruchomości w stawach, stanu siły mięśni, ocenę kondycji i poziomu sprawności powstaje profil treningowy użytkownika pozwalający wybrać rodzaj treningu i dobrać ćwiczenia adekwatne do jego stanu zdrowia, możliwości, wydolności i oczywiście założonego celu. Dane są przechowywane w systemie komputerowym, za każdym razem omawiane podczas regularnych konsultacji, aktualizowane i odpowiednio do postępów modyfikowane.

 

Milon – trening obwodowy

Trening obwodowy to taki, który podczas jednej sesji angażuje wszystkie partie mięśni. W klubie w krąg ustawione są maszyny do wykonywania tego treningu – jest ich 12, ale trenuje się w trakcie rundy na ośmiu z nich.

Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, na każdym wskazanym urządzeniu spędzamy minutę, do tego po 4 minuty na urządzeniach cardio. Obwód powtarzamy dwa razy. Całość zajmuje 35 minut.
Aleksandra Zwolak, trenerka i menedżerka klubu, wyjaśnia: – Wydaje się, że to niewiele, a jednak dla ciała to bardzo dużo, bo Milon pozwala na zwiększenie efektywności ćwiczeń aż o 30 procent.
Każdy ćwiczący wyposażony jest w specjalną opaskę z danymi systemowymi, pozwalającą na skalibrowanie parametrów maszyn treningowych. Mówiąc prościej: odczytując dane z opaski, urządzenia automatycznie dostosowują się do wymiarów i ciężaru ćwiczącego, wymuszając konkretny, precyzyjnie dopasowany do niego ruch. Dzięki temu ćwiczenia wykonywane są poprawnie, z właściwym obciążeniem i w optymalnej ilości powtórzeń. Nie trzeba tu ani doświadczenia, ani wiedzy, ani myślenia. Na koniec sesji – kilka ćwiczeń na specjalnych urządzeniach rozciągających (Flow), zbawiennych dla zmęczonych lędźwi, spiętych barków, zastałych mięśni. – Pożądana ilość sesji to 2-3 w tygodniu – mówi Aleksandra Zwolak. – Już ta ilość zapewni ciału komfort, choć można z systemu korzystać częściej.

155

Milon – medical fitness

Milon jest systemem o wszechstronnym zastosowaniu, również w tzw. medical fitnessie, a więc propozycją dla osób wymagających rehabilitacji, po urazach, w starszym wieku.

Ćwiczenia są proste, wygodne, a proces tak skonstruowany, że przy minimalnym wysiłku gwarantuje doskonałe efekty, niezależnie czy ma być to odchudzanie, rzeźbienie mięśni, usprawnienie ciała czy pozbycie się uciążliwego bólu kręgosłupa.

 

Trening EMS

Podobnie działa trening EMS, choć ma on zdecydowanie więcej wspólnego z rehabilitacją. Wywodzi się z fizjoterapii, polega na elekstrostymulacji mięśni za pomocą impulsów w czasie bardzo prostych ćwiczeń (przysiady, skłony, podnoszenia nóg, rąk itp.).
Trening EMS odbywa się w osobnym pomieszczeniu, w specjalnym, oplecionym elektrodami, stroju. Wygląda jednocześnie kosmicznie i niewinnie, ale to prawdziwa treningowa petarda. Sesje mają miejsce raz w tygodniu, pod okiem wykwalifikowanego fizjoterapeuty i trwają zaledwie 20 minut. Wystarczy, by zmobilizować ciało do intensywnej pracy na długo po sesji.

EMS jest szczególnie zalecany osobom z rozmaitymi problemami zdrowotnymi – od związanych z utratą sprawności po wypadkach po wynikające z chorób cywilizacyjnych. Lista zalet treningu EMS jest bardzo długa: poprawia bilans spalania kalorii, wysmukla i uelastycznia ciało, likwiduje cellulit; nie obciąża stawów, jest odpowiedni dla osób z przeciążeniami bólowymi np. pleców, po kontuzjach, urazach, z nadwagą, zanikiem mięśni, ograniczeniami ruchowymi i kobiet po ciąży (wzmacnia mięśnie dna miednicy i mięśnie brzucha); stymuluje mięśnie głębokie, co trudno osiągnąć przy tradycyjnym fitnessie, a ma ogromne znaczenie dla stabilizowania sylwetki i kręgosłupa; poprawia sprawność, wytrzymałość, wydolność, koordynację, siłę mięśniową, krążenie krwi.

 

168Pod stałą opieką

Najczęstszymi obiekcjami w przypadku tradycyjnych siłowni są: brak czasu na regularne wizyty, brak widocznych efektów w szybkim czasie i konieczność intensywnego ćwiczenia, co dla osób nielubiących czy nieprzyzwyczajonych do ruchu bywa zniechęcające. Podobnie, jak brak kontroli i opieki. – Początkujący ćwiczący na siłowni czują się często zagubieni – mówi Aleksandra Zwolak. – Nie wiedzą, z czego i jak korzystać, uwaga trenera bywa umowna, bo nie jest on w stanie zająć się naraz kilkudziesięcioma osobami, więc ogranicza do zdawkowych wskazań. U nas jest odwrotnie – nie trzeba wylewać z siebie siódmych potów, sesje są zawsze krótkie i wydajne i pod opieką trenera.

 

Pierwsze wrażenia ćwiczącego

Andrzej Mielcarek, redaktor naczelny „Prestiżu” mówi:
– Wiedziałem oczywiście o istnieniu Strefy 3L wcześniej, ale nie próbowałem z niej korzystać. Kiedy dostałem zaproszenie do systematycznych ćwiczeń, potraktowałem je jako wyzwanie.
Czuję się oczywiście odrobinę skrępowany tym, że będę prezentował moje subiektywne odczucia i w ogóle pokazywał publicznie (również na fotografiach) pewne słabości, bo tak traktuję stan zaniedbania, w jakim jestem jeśli chodzi o sport. Przekłada się on na problemy z nadwagą, sylwetką, a nawet już po części ze zdrowiem.
Z drugiej strony publiczna deklaracja, że „wezmę się za sport”, to oczywista mobilizacja do wysiłku i systematyczności.

Trafiłem pod opiekę pani Oli Zwolak, czyli trenerki personalnej i jednocześnie menedżerki koszalińskiego klubu Strefa 3L. I tu pierwsze sympatyczne zaskoczenie: na starcie dokładny wywiad na temat zdrowia, szereg analiz i bardzo dokładne wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Jak zdążyłem się zorientować, nie zostałem potraktowany jakoś szczególnie. Taka procedura „wejścia” stosowana jest wobec każdego nowego klubowicza.
Rozmowa wstępna obejmuje m.in. użycie analizatora składu ciała. Jak informuje pani Ola, pomaga on w ustaleniu celu treningowego, a w przyszłości będzie pomaga w monitorowaniu postępów ćwiczącego. Urządzenie bada m.in. poziom tkanki tłuszczowej, tkanki mięśniowej, otłuszczenie narządów wewnętrznych i mineralizację kości, sugeruje nad czym należy popracować.

W klubie wykorzystuje się dużo rozmaitych sprzętów elektronicznych. Jednym z nich jest Milonizer, czyli komputer na którym każdy ma założony profil treningowy – z uwzględnieniem skanu ciała. Milonizer zapisuje informacje o przebiegu treningu (każdy z ćwiczących ma osobistą opaskę z czipem, która służy do logowania się na poszczególnych stacjach ćwiczeń). Jak usłyszałem od pani Aleksandry, urządzenie jest w stanie ocenić rozmaite parametry treningu, by m.in. zapobiegać zjawisku przetrenowania, czyli przekroczenia możliwości organizmu danej osoby. Analiza treningowa obejmuje: obecność w klubie, to z jaką częstotliwością się ćwiczy, czy ćwiczący wykonał cały obwód, czy pominął jakąś maszynę, czy pracował w pełnym zakresie ruchu, kiedy były wprowadzone zmiany obciążeń w planie treningowym i o jaki procent. Zapisane są wyniki z testów siły, na podstawie których można sprawdzić napięcie poszczególnych grup mięśniowych względem siebie co ma znaczenie np. dla redukcji bólu pleców czy kolan.

 

Indywidualne cele

Pierwsza, wprowadzająca rozmowa pozwoliła ustalić cele mojego treningowe.
Po pierwsze – spadek wagi ciała. Moja nadwaga (wg ogólnych standardów, opartych o wskaźnik BMI, czyli stosunku wagi do wzrostu) wynosi 33 kg. Odchudzanie nie będzie radykalne, a wyniknie zarówno z efektów ćwiczeń, jak i zmiany sposobu odżywiania. To drugie mamy wypracować wspólnie z dietetykiem współpracującym ze Strefą 3L i o tym napiszę w kolejnym odcinku mojej relacji.
Co ważne: żadnego odchudzania za wszelką cenę, na wyścigi. Wszystko ma się odbywać w zdrowy sposób, bo tylko wtedy efekt będzie trwały. Tak więc przyjmijmy, że do końca roku waga spadnie o 12-15 kg. Realne, osiągalne i ambitne!

Po drugie – poprawa samopoczucia i redukacja poziomu stresu. Pół żartem, pół serio mogę stwierdzić, że już po paru treningach ten cel osiągnąłem.

173

Atmosfera

Sympatyczne jest to, że klub ma kameralny charakter. Stonowana muzyka, kilka ćwiczących jednocześnie osób. Nikt nikomu nie przeszkadza, wszystko odbywa się bardzo płynnie. Stale do dyspozycji klubowiczów jest woda z cytryną i ręczniki. No i gotowy w każdej chwili do pomocy trener personalny.
Ćwiczący to osoby obu płci, w różnym wieku i kondycji, szczupłe i pulchne, zaawansowane i dopiero rozpoczynające treningi.

Żadnej rywalizacji czy popisywania się przed sobą nawzajem. Każdy ma swój, dla siebie tylko zaprogramowany trening i się go trzyma.

 

Przyjemne zmęczenie

Co innego przeczytać albo usłyszeć, a co innego coś sprawdzić na sobie. Tym, którzy uważają, że ćwiczenia w Strefie 3L to „lajcik”, mogę od razu powiedzieć: można się zmęczyć. Ale jest to dobre zmęczenie. Wysiłek rzeczywiście jest dostosowany do możliwości danej osoby. Zbliżamy się do granic swojej wydolności, ale jej nie przekraczamy. Tutaj nie ma nic na siłę.
Przyjąłem, że będę odwiedzał klub trzy razy w tygodniu. To na początek wystarczy. Jest czas na regenerację i na pojawienie się „apetytu” na kolejne ćwiczenia.

 

Strefa 3L

Koszalin, ul. Jana Matejki 1 (pierwsze piętro)
+48 502 469 257, kontakt@strefa3l.pl
Czynne: 08:00-22:00 pn.-pt.; 09:00-14:00 sb.