Mixstal to typowa koszalińska firma – przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę fakt, że 97 proc. koszalińskich firm zatrudnia nie więcej niż 9 osób. Typowy jest również jej rodzinny charakter. Nietypowe wszystko poza tym.
Odpowiedzieć na pytanie, czym Mixstal się zajmuje, nie można jednym słowem ani jednym zdaniem. Ogólnie chodzi o wszystko, co w języku technicznym nazywa się „elementami złącznymi”, a więc: śruby, nakrętki, podkładki, wkręty, pręty, nity, zaciski, zawleczki, sworznie, ściągacze, napinacze… Można by tak jeszcze długo. Ale i tak nie byłaby to pełna prawda. Kupić w Mixstalu można również wszelkie towary związane z BHP, narzędzia, elektronarzędzia i wiele innych rzeczy.

Piotr Moskalonek, dyrektor firmy, pytany o liczbę pozycji asortymentowych w magazynie, informuje: – W naszym programie komputerowym mamy ich około 4000, ale to tylko dlatego, że ułatwiamy sobie pracę. W rzeczywistości, gdyby uwzględnić warianty określonych elementów, dostalibyśmy liczbę 20 000 pozycji. Jeśli zaś dodać do tego możliwość sprowadzania różnych rzeczy na podstawie katalogów producenckich naszych dostawców, ta liczba się zwielokrotni.

Właścicielką Mixstalu jest pani Teresa Stangret. Zaczęła nim kierować, gdy przed rokiem zmarł jej mąż – Mirosław Stangret.

szefowa (2)

Pani Teresa tak mówi o początkach firmy: – Założyli ją w 2006 roku mój nieżyjący już mąż, syn – Arkadiusz Bałdyga i Piotr Moskalonek. Historia trochę jak z „Ziemi obiecanej” Stanisława Reymonta. Żaden z nich nie miał kapitału, a jednak porwali się na to, żeby budować firmę. Sprężyną wszystkiego był mąż – pracowity, konsekwentny i uparty. Początkowo wynajmowaliśmy siedzibę przy ulicy Szczecińskiej. Ponieważ wynajem powierzchni magazynowych dużo kosztował, mąż stwierdził, że powinniśmy mieć swoje pomieszczenia. I tak się rzeczywiście stało. Mąż chodził na przetargi w Urzędzie Miejskim, szukał odpowiedniej lokalizacji i w końcu kupiliśmy działkę przy ulicy Mieszka I. Dzięki temu jesteśmy od 2014 roku na swoim – podkreśla z satysfakcją pani Teresa.

320-metrowy magazyn wypełniają w większości regały z rozmaitą techniczną „drobnicą”. Nad magazynem zostały urządzone przestronne biura. Dodatkowo Mixstal ma przy ulicy Powstańców Wielkopolskich mały sklep, gdzie prowadzi sprzedaż detaliczną. – To bardziej sposób na promowanie naszej oferty niż kreowanie obrotu, ale nie rezygnujemy z niego, bo wiele osób, które wcześniej z nami się nie zetknęły – w większości klienci detaliczni – uświadamia sobie dzięki temu fakt naszego istnienia – komentuje Piotr Moskalonek.

– Śmierć męża, mimo że chorował trzy i pół roku, była dla nas zaskoczeniem i potężnym ciosem. Musiałam bardzo szybko przejąć wszystkie sprawy. Jego choroba nie pozwoliła mu nacieszyć się własną siedzibą firmy, na której tak mu zależało – mówi Teresa Stangret. – Jest nas tutaj dziewięcioro, wszyscy pracują od samego początku. To, myślę, najlepiej pokazuje, że jesteśmy z sobą zgrani. Pojęcie „rodzinna atmosfera” pasuje do nas jak ulał.
Dlaczego taka branża? Arkadiusz Bałdyga i Piotr Moskalonek pracowali wcześniej w podobnej firmie. Kiedy dołączył do nich Mirosław Stangret, postanowili działać na własną rękę, handlując środkami BHP, drobnymi narzędziami, rozmaitymi elementami metalowymi. Z każdym rokiem coraz mocniej zaznaczali swoją obecność na rynku – asortyment się zasadniczo nie zmieniał, przybywało najwyżej konkretnych elementów w poszczególnych kategoriach produktów.

_MG_4002

Kim są odbiorcy? Pan Piotr wyjaśnia: – Są oni tak zróżnicowani jak nasz towar. Poczynając od malutkich firm po duże przedsiębiorstwa z Koszalina i okolic. Budowlane, mechaniczne, przetwórstwa spożywczego… Kiedy powstawał koszaliński Park Wodny, wykonawcy zaopatrywali się u nas. Naszym odbiorcą był szczecinecki Kronospan, wytwórnia klimatyzatorów Berlinluf. Kupują u nas systematycznie TEPRO, Kospel i firmy ze Specjalnej Strefy Ekonomicznej – np. Roto czy GIPO. Ale również Espersen, a wcześniej Royal Greenland. Wszystkie, które mają służby utrzymania ruchu i własny bieżący serwis maszyn. Do nas przyjdzie i znajdzie co mu potrzebne pracownik budowlany i lekarz stomatolog. Nie adresujemy oferty do wąskiej grupy. Naszym atutem jest właśnie wszechstronność, bogactwo asortymentu. Tak jak powiedziałem, wśród klientów przeważają firmy, choć zaopatrują się również klienci detaliczni. Wspomniany dentysta na przykład znajdzie detal ze stali kwasoodpornej, który zużył mu się w jakimś urządzeniu. Wyrobiliśmy sobie opinię tych, którzy „mają wszystko”. To oczywiście przesada, ale kiedy czegoś akurat nie ma na stanie, jesteśmy gotowi szybko tę rzecz sprowadzić, bo wiemy u kogo jej szukać. Ta wiedza to nasz kapitał. Jesteśmy swoistym supermarketem – głównie dla firm, choć nie tylko.

Niektórzy odbiorcy nie przyjeżdżają po towar sami. Kupują przez telefon. Zamówienia dowożą wtedy pracownicy hurtowni. – Mamy dwa przeznaczone do tego samochody – mówi Teresa Stangret. – Najważniejsza jest wygoda klientów.

– W całej zmienności współczesnych technologii i szybkich przemianach, akurat to czym my handlujemy, prawie się nie zmienia – objaśnia Piotr Moskalonek. – Produkcja śrub, śrubek i wszelkich innych materiałów złącznych opiera się na normach technicznych takich jak DIN, ISO, PN. To jest coś, co w tej całej zmienności jest stabilną podstawą techniki.

Za to mienia się, ściślej – stale rośnie grono zaopatrujących się w Mixstalu podmiotów. Dyrektor Moskalonek mówi: – Nasz poprzedni system rejestrujący klientów wyczerpał swoje możliwości na liczbie 7 000. Od paru miesięcy tworzymy bazę od nowa. To pokazuje skalę naszego działania.

Teresa Stangret kwituje: – Jesteśmy w mechanizmie lokalnej gospodarki trybikiem, ale bardzo istotnym. Dbamy o naszych klientów, a oni odwdzięczają się nam lojalnością. To, że stale się rozwijamy, to efekt wysiłku całego naszego niewielkiego zespołu. Bardzo żałujemy, że nie ma już wśród nas mojego męża, od którego to wszystko się zaczęło. Bardzo nam go brakuje.