Europejski Festiwal Filmowy Integracja Ty i Ja odbył się po raz piętnasty i wciąż zadziwia. Tych, którzy trafiają tu po raz pierwszy – optymizmem, jakiego się chyba nie spodziewają po temacie, którego dotyczy. Stałych gości – intuicją w doborze tematów i odwagą w podejmowaniu nowych i niełatwych czasem wątków. Po wielu latach, festiwal wciąż uczy pokory, szacunku, empatii i „miłości człowieka do człowieka”, w czasach, gdy integracja staje się pojęciem deficytowym.

„Miłość człowieka do człowieka” to cytat ze współprowadzącej galę otwarcia i zamknięcia festiwalu, Andżeliki Chrapkiewicz- Gądek. Andżelika jest jego ambasadorką, przyjacielem i jedną z wielu osób, które we wrześniu do Koszalina przyjeżdżają od lat. Na co dzień – podróżniczką, mówcą motywacyjnym, autorką książek, żoną i osobą z niepełnosprawnością, co wydaje się kompletnie bez znaczenia, gdy czyta się o jej życiu i dokonaniach. Takich cudownych festiwalowych motyli jest więcej i to dzięki nim Integracja Ty i Ja nie jest jedynie realizowanym według programu wydarzeniem artystycznym, ale miejscem, które w pełni zasługuje na swoją nazwę.

Wszystko zostaje w rodzinie

Zamiast skusić się na obchodzenie jubileuszu, co sugerowałaby okrągła data, organizatorzy postawili na dobry temat ujęty w zgrabne hasło „Rodzina bez retuszu”. Ma on głęboki sens wobec faktu, że niepełnosprawność nie jest stanem wyłącznie osoby, której dotyczy, a dowody na to, że najbliższe otoczenie zmaga się z nią w równym stopniu, można znaleźć niemal w każdym pokazywanym tu w ciągu piętnastu lat filmie i niezliczonych festiwalowych obrazkach. Opiekunowie osób niepełnosprawnych rozumieją się z nimi w pół słowa, czasem w pół gestu. W mig wyczuwają ich potrzeby, bezbłędnie rozpoznają nastroje. Są ich nogami, rękami, oczami, ruchem, siłą i taranem, który musi pokonywać największe przeszkody. Temat festiwalu to pokorny ukłon w ich stronę. – Chcieliśmy przyjrzeć się, jaką rolę w życiu osób z niepełnosprawnością pełnią bliscy oraz co się dzieje w rodzinie, kiedy niepełnosprawność się w niej nagle pojawia – podkreśla Barbara Jaroszyk, dyrektor festiwalu.

Rodzinie poświęconych zostało wiele festiwalowych wydarzeń, poczynając od czwartych Fotokonfrontacji, które przybrały tym razem formułę „odwróconą”. Fotograficy w lipcu udali się do swoich modeli – rodzin i podpatrując ich codziennie zajęcia i relacje, tworzyli małe reportaże o ich codziennym-niecodziennym życiu. Wernisaż w Galerii Region Koszalińskiej Biblioteki Publicznej był jednym z wydarzeń otwierających festiwal obok spektaklu „Ono” Teatru Recepta i wernisażu niezwykłych hiperrealistycznych szkiców Mariusza Kędzierskiego, artysty rysującego bez dłoni. W programie kolejnych dni znalazły się też tematyczne happeningi, warsztaty, spektakle, spotkania z gośćmi specjalnymi – rodzinami – w szkołach i miasteczku festiwalowym oraz konferencja naukowa ph. „Rodzina wobec niepełnosprawności. Refleksje – Dylematy – Wyzwania” zorganizowana we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie. Ponadto: warsztaty animacji (Stowarzyszenie Polskich Producentów Animacji), savoir-vivre wobec osób z niepełnosprawnością (Fundacja Kulawa Warszawa), zajęcia plastyczne, integracyjne, koncerty zespołów Na Górze i November Project, spotkania z gośćmi specjalnymi (m.in. Kołobrzeskie Stowarzyszenie Płetwonurków z Niepełnosprawnością Aquarium), jurorami, filmowcami i wykłady filmowe dla młodzieży. Pojawiła się też nowa inicjatywa: „Słuchając, zobacz”, czyli reportaże koszalińskich publicystów w wersji dla osób niesłyszących prezentowane w Polskim Radiu Koszalin.

W ramach Małych Festiwali Ty i Ja Integracja gościła w 33 miasteczkach, a festiwalowe filmy pokazało 17 kin studyjnych w największych miastach. Koszalinianie pamiątkę po festiwalu będą mieć cały rok: projekt festiwalowego plakatu autorstwa Grzegorza Otulakowskiego został przeniesiony w formie muralu na ścianę oddziału Archiwum Państwowego w centrum miasta przez członków grupy MostBlunted.

Downside Up

Downside Up

Da się żyć po końcu świata

Do konkursu filmowego wpłynęło w tym roku ponad dwa tysiące zgłoszeń z Polski, Europy i świata. Wybranie z tego ogromu 34 filmów wydaje się czynnością karkołomną. Kryteria selekcji obejmują oczywiście wartość artystyczną, ale równoważnym aspektem jest nie „jak”, ale „co” lub „kogo” film pokazuje. Stąd wśród produkcji zapisy codzienności, portrety niezwykłych osobowości, dramaty i pokrzepiające historie o miłości, przyjaźni, sukcesach, optymizm i rozgoryczenie, siła i słabość, ale i ważkie pytania, delikatne sprawy, kontrowersje. Dopiero w takim zestawieniu filmy pozwalają zrozumieć, jak wspólne i odrębne jednocześnie są doświadczenia osób z niepełnosprawnością w różnych zakątkach globu, i to że każdy życiorys jest osobnym kosmosem uczuć i zależności.

Ostatecznie w konkursie znalazło się piętnaście dokumentów, dwanaście fabuł (krótko- i długometrażowych) i siedem filmów amatorskich z Polski, Europy i świata, w tym Iranu, Indii, Izraela czy Turcji. Chyba najbardziej poruszające wciąż są te, w których niepełnosprawność pojawia się nagle, dzieląc życie ostrym cięciem na przed i po. Ludzi niegdyś sprawnych, tracących wzrok, słuch, kończyny, sprawność, los wysyła na korepetycje z życia. Bywa różnie, ale niemal zawsze stoją przy nich bliscy. W „Niebie bez gwiazd” – syn zastępuje ojcu wzrok, w „Przerwanej misji” – żona dźwiga męża-weterana z poczucia beznadziei, w „Zołzie i perle” – partnerzy rozumieją się bez słów (wszystkie wymienione dokumenty wyjechały z Koszalina z nagrodami – werdykt zamieszczamy obok). Da się żyć po końcu świata – mówią bohaterowie filmów, da się ten nowy świat oswoić i warto go poznać, bo jest niemal pewne, że prędzej czy później stanie się nam bliski przez własne lub czyjeś doświadczenie.

Różny, nie inny

Jury przewodniczył Łukasz Maciejewski, znakomity krytyk filmowy i teatralny. – Marzyłem, że kiedyś tu się pojawię – mówił w czasie spotkania z publicznością. – Najlepsze rekomendacje dają wam ci, którzy już byli u was gośćmi. Staram się mieć oczy otwarte na sprawy osób z niepełnosprawnością, od kilku lat współpracuję z pismem „Bardziej kochani”. Temat jest mi bliski, czy raczej ja jestem bliski tematowi.

W czasie gali juror podkreślił nie tylko to, że jury stało się w ciągu pięciu dni symbiozą, a właściwie rodziną, ale i znakomity poziom konkursów, wobec czego wyłonienie zwycięzców, choć jednogłośne, zajęło mu wiele godzin. Filmy oceniali także aktorzy: Małgorzata Zajączkowska, Urszula Grabowska i Sebastian ‚Stani’ Stankiewicz oraz Tomasz Karcz – projektant mody, stylista i fryzjer. Po raz pierwszy nagrodę przyznało jury młodzieżowe, w którym znalazły się związane z licealistki odpowiedzialne za zorganizowanie niedawno Odjazdowej Sztuki Koszalińskiej: Weronika Kordylas, Julia Ustianowska i Aleksandra Cholewicz. Ich obrady koordynował Wojciech Otto, filmoznawca, prof. UAM w Poznaniu. Młodzi ludzie za najlepszy uznali belgijski film „Downside Up” w reż. Petera Ghesquiere’a (Belgia). „Dorosłe” jury filmowi przyznało Motyla 2018 w kategorii fabuły i trzeba przyznać, że jest to jeden z najpiękniejszych obrazów, jakie zagościły na ekranie Integracji. Niedługa, mądra, zrealizowana z kapitalnym poczuciem humoru na poły baśniowa przypowieść o akceptacji inności, a raczej różności, jest najdoskonalszą pointą piętnastu lat istnienia EFF Integracji Ty i Ja.

Trudno zdawać relację z wydarzenia, którego paliwem są głównie emocje. Różne, bo uczestnicy Integracji filmowe obrazy, rozmowy, spotkania filtrują przez własne historie, uczucia, bariery i lęki, a wynik tej operacji jest intymnym, a czasem zaskakującym doświadczeniem. Streszczenia odbytych zdarzeń nie oddadzą ich temperatury, bo choć starannie przez organizatorów zaplanowane, niemal zawsze przebiegają z dużą dozą spontaniczności. Bohaterowie dokumentów spierający się przed publicznością, czy lepiej stracić wzrok czy nogę; polemika o prawie do późnej aborcji w przypadku stwierdzenia ciężkiej niepełnosprawności dziecka; koncert, w czasie którego na scenie i pod sceną tańczą wykonawcy, widzowie, osoby z niepełnosprawnością, jurorzy, osadzeni, wolontariusze, organizatorzy, radni i władze miasta. Takie rzeczy tylko na Integracji.

Zołza i Perła

Zołza i Perła

Werdykt

Motyl 2018 w kategorii film amatorski: „Kontrasty – kulisy spektaklu” w reżyserii Sylwii Pradelok-Świerc za żarliwość i empatię w rejestracji tworzenia sztuki, która staje się realizacją marzenia wśród osób z niepełnosprawnościami.

Motyl 2018 w kategorii film fabularny: produkcja belgijska „Downside Up” w reżyserii Petera Ghesquiere’a za wywrócenie „do góry nogami” pojęcia normalności w wskazanie, że integracja nie zna żadnych podziałów.

Pierwsze wyróżnienie specjalne w kategorii film dokumentalny: „Niebo bez gwiazd” w reżyserii Katarzyny Dąbkowskiej-Kułacz za pokazanie, że „gwiazdy na niebie” istnieją – również dla tych, którzy pozornie nie mogą ich zobaczyć.

Drugie wyróżnienie specjalne w kategorii film dokumentalny: produkcja izraelska „Być jak Brad Pitt” w reżyserii Arieli Alush za zniwelowanie barier pomiędzy postrzeganiem bohatera przez samego siebie a stereotypową percepcją otoczenia.

Motyl 2018 w kategorii film dokumentalny: „Przerwana misja” w reżyserii Petro Aleksowskiego za wrażliwą, perfekcyjnie zrealizowaną i opowiedzianą historię dramatyczne przeszłości determinującej teraźniejszość oraz wskazanie, że „przerwana misja” nada trwa – w rodzinach bohaterów, oraz w sercach widzów.

Jury młodzieżowe przyznało swoją nagrodę dla filmu „Downside Up” w reżyserii Petera Ghesquiere’a.

Nagrodę publiczności otrzymał film dokumentalny „Zołza i Perła” w reżyserii Izoldy Czmok-Nowak.