Mieszkańcy regionu koszalińskiego od lat prowadzą walkę o zmianę podziału administracyjnego kraju. Na tym tle warto przypomnieć zapomnianą już koncepcję dwóch stolic województwa zachodniopomorskiego, z siedzibą wojewody w Szczecinie i miejscem urzędowania sejmiku wojewódzkiego w Koszalinie. Dwadzieścia lata temu pomysł ten pojawił się jako możliwa rekompensata dla Koszalina za brak utworzenia regionu środkowopomorskiego.

 

dr Adam Puchalski

dr Adam Puchalski

Historia zapomnianego głosowania

Większość mieszkańców Koszalina pamięta batalię, jaka toczyła się w 1998 r. o liczbę województw w Polsce. Jedną ze sztandarowych reform rządzącej wówczas koalicji Akcji Wyborczej „Solidarność” (AWS) i Unii Wolności (UW) było przebudowanie funkcjonującego od 1975 r. podziału administracyjnego kraju na 49 małych województw, z jednoczesnym wprowadzeniem powiatów. Przedmiotem znacznych kontrowersji stała się jednak liczba nowych województw. W marcu 1998 r. rządzące ugrupowania przedłożyły projekt ustawy tworzącej 12 silnych regionów. Pomysł ten spotkał się z oporem licznych społeczności lokalnych w kraju, a także ze sprzeciwem opozycji parlamentarnej. W rezultacie 1 lipca 1998 r. Sejm uchwalił ustawę dzielącą Polskę na 15 województw. W porównaniu z pierwotną koncepcją, rozwiązanie to przewidywało utworzenie dodatkowych 3 województw: opolskiego, kujawsko-pomorskiego oraz lubuskiego. Projekt reformy administracyjnej został jednak zawetowany przez Prezydenta RP, Aleksandra Kwaśniewskiego. Rządząca wówczas koalicja AWS i UW nie była w stanie odrzucić prezydenckiego weta, konieczne było zatem zawarcie politycznego kompromisu. W nocy z 15 na 16 lipca 1998 r. koalicja i opozycja (SLD) osiągnęły porozumienie, uzgadniając powołanie 16 województw. Owym szesnastym regionem miała stać się Kielecczyzna, a nie Pomorze Środkowe. Tym samym, z dniem 1 stycznia 1999 r., Koszalin miał utracić posiadany od 1950 r. status stolicy województwa.

Niewiele osób pamięta, iż podjęta została wówczas ostatnia próba ratowania pozycji Koszalina, choć już nie poprzez utworzenie województwa środkowopomorskiego. W dniu 24 lipca 1998 r. Senat, stosunkiem głosów 43 „za”, 38 „przeciw”, przy 12 wstrzymujących się, przyjął istotną poprawkę do uchwalanej ustawy dzielącej Polskę na 16 regionów. Poprawka ta przewidywała ustanowienie dwóch stolic województwa zachodniopomorskiego. Siedzibą wojewody miał być Szczecin, a miejscem urzędowania sejmiku wojewódzkiego – Koszalin. Jeszcze tego samego dnia ustawa została przekazana do Sejmu, który odrzucił powyższą zmianę, wskazując, iż zarówno wojewoda, jak i sejmik, powinny urzędować w mieście nad Odrą. W rezultacie koncepcja województwa zachodniopomorskiego z dwiema stolicami przetrwała ledwie parę godzin i została zapomniana na lata.

 

Dlaczego tak się stało?

Umiejscowienie sejmiku województwa zachodniopomorskiego w Koszalinie miało, w zamyśle Senatu, pozwolić na zachowanie równowagi pomiędzy Koszalinem a Szczecinem. W istocie była to jednak proponowana rekompensata za brak utworzenia województwa środkowopomorskiego. W toczącej się w 1998 r. batalii o kształt nowego podziału administracyjnego Polski nigdy szeroko nie podnoszono postulatu powołania województwa zachodniopomorskiego z dwiema stolicami. Dążeniem mieszkańców Koszalina było utworzenie własnego regionu środkowopomorskiego. W tym celu zawarto lokalny kompromis ze Słupskiem, zgodnie z którym wojewoda stojący na czele wspólnego województwa miał urzędować w Koszalinie, a sejmik wojewódzki w Słupsku. Dwie stolice przewidywano zatem dla województwa środkowopomorskiego, a nie zachodniopomorskiego. Koncepcja podziału władzy między różne ośrodki była zresztą popularnym w tamtym czasie sposobem walki o kolejne województwa. Dwa miasta o w miarę podobnym potencjale zabiegały o powołanie kolejnego regionu, dzieląc między siebie lokalne urzędy. Taki przypadek dotyczył województwa kujawsko-pomorskiego, w którym siedziba wojewody znalazła się w Bydgoszczy, a sejmiku w Toruniu. Podobna sytuacja miała w miejsce w odniesieniu do województwa lubuskiego (wojewoda w Gorzowie Wielkopolskim, sejmik w Zielonej Górze). Podział władzy w tych dwóch województwach obowiązuje zresztą do dzisiaj.

Kompromisy, w ramach których uzgadniano ustanowienie dwóch stolic wojewódzkich, były zawierane przez miasta o stosunkowo podobnym potencjale (Gorzów Wielkopolski i Zielona Góra oraz Bydgoszcz i Toruń). Podobnie było zresztą z Koszalinem i Słupskiem, a więc ośrodkami o zbliżonej liczbie ludności, dążącymi do utworzenia wspólnego województwa środkowopomorskiego. Sytuacja Szczecina była inna. Miasto to od początku prac nad reformą administracyjną było pewne uzyskania własnego regionu. Szczecińscy włodarze nie mieli zatem potrzeby uzgadniania podziału ośrodków władzy wojewódzkiej z niemal cztery razy mniejszym Koszalinem.

 

Koncepcja na przyszłość

W lipcu 2018 r. minęło 20 lat od uchwalenia reformy podziału administracyjnego kraju, która pozbawiła Koszalin statusu miasta wojewódzkiego. Przez ten czas politycy wielu partii składali mieszkańcom regionu obietnice powołania województwa środkowopomorskiego. Najczęściej tego typu zapewniania padały w trakcie kampanii wyborczych, później nie przekładały się one jednak na konkretne działania. Kilkukrotnie do laski marszałkowskiej składane były projekty ustaw dotyczące powołania regionu środkowopomorskiego. Pierwszy z nich został przedłożony w maju 2002 r. przez grupę posłów SLD i PSL, drugi – w lipcu 2002 r. przez reprezentantów Samoobrony RP. Trzeci projekt, złożony w Sejmie pod koniec grudnia 2003 r., miał charakter obywatelski. Podpisało się pod nim około 140 tys. wyborców. Ponadto w grudniu 2005 r. ponownie z inicjatywą ustawodawczą powołania nowego województwa wystąpili posłowie Samoobrony RP. Projekty te albo nie trafiały nawet do pierwszego czytania w Sejmie, albo, po przeprowadzeniu takiego czytania, były kierowane do „zamrażarki parlamentarnej” w komisjach sejmowych. W rezultacie nigdy nie wprowadzano ich na ścieżkę legislacyjną, zmierzającą do uchwalenia ustawy.

Brak efektów powyższych prób utworzenia województwa środkowopomorskiego sugeruje, iż jednostkowa korekta podziału administracyjnego, powołująca tylko to województwo, wydaje się trudna do realizacji. Można zaryzykować stwierdzenie, że powstanie nowego regionu na Pomorzu Środkowym mogłoby nastąpić tylko w ramach szerszej reformy, dokonującej kompleksowych zmian na mapie administracyjnej kraju. Propozycje takiej reformy padały zresztą w trakcie obecnej kadencji Sejmu. Obejmowały one wyodrębnienie z Mazowsza województwa warszawskiego, a także powołanie województwa częstochowskiego i właśnie środkowopomorskiego. Jednym z czynników sprawczych była tutaj potrzeba wydzielenia aglomeracji warszawskiej do osobnej regionalnej jednostki administracyjnej, z uwagi na to, iż bogata stolica Polski zawyżała dane ekonomiczne województwa mazowieckiego, narażając całe Mazowsze na utratę środków unijnych (ich dostępność zależy od wielkości PKB w przeliczeniu na mieszkańca). Problem ten został jednak rozwiązany pod koniec 2016 r., gdy Europejski Urząd Statystyczny (Eurostat) zgodził się nie uwzględniać Warszawy do kalkulacji poziomu zamożności województwa mazowieckiego. W rezultacie potrzeba przeprowadzenia kolejnej reformy administracyjnej, w ramach której mogłoby powstać też województwo środkowopomorskie, przestała mieć pilny charakter i obecnie jest rzadziej podnoszona.

W związku z tym należy zastanowić się nad alternatywami dla utworzenia województwa środkowopomorskiego. Oczywiście powołanie tego regionu byłoby najbardziej korzystnym rozwiązaniem dla mieszkańców Pomorza Środkowego. Niemniej jednak, jeżeli w najbliższych latach nie zaistnieją czynniki zwiększające realność szybkiej zmiany podziału administracyjnego, w lokalnym środowisku powinna rozpocząć się debata nad innymi scenariuszami. Jednym z nich mogłoby być właśnie ustanowienie dwóch stolic województwa zachodniopomorskiego, z pozostawieniem siedziby wojewody w Szczecinie i przeniesieniem sejmiku do Koszalina.

Po pierwsze, realizacja tego pomysłu nie wymagałaby zmian granic administracyjnych województw. Co więcej, działanie takie mogłoby wpisać się w ewentualną ogólnopolską koncepcję zwiększania pozycji innych średniej wielkości ośrodków miejskich, które również mogłyby stać się miejscem pracy sejmików. Przykładowo, sejmik województwa pomorskiego mógłby zostać umiejscowiony w Słupsku, a województwa śląskiego – w Częstochowie.

Po drugie, Koszalin awansowałby do rangi jednej ze stolic całego Pomorza Zachodniego, co poprawiłoby status miasta w porównaniu z obecną sytuacją (miasto na prawach powiatu). Rozdział miejsc urzędowania wojewody i sejmiku sprawdza się zresztą od lat w województwie lubuskim i kujawsko-pomorskim.

Po trzecie zaś, propozycja ta odpowiada na często podnoszone zarzuty, iż zmiana liczby województw rodziłaby nieuzasadnione wydatki. Przeniesienie sejmiku województwa do Koszalina byłoby dalece mniej kosztowne finansowo niż utworzenie zupełnie nowego województwa.

Pamiętać należy jednak, iż ustanowienie dwóch stolic województwa zachodniopomorskiego prawdopodobnie na trwale przekreśliłoby koncepcję powołania województwa środkowopomorskiego. Z tego względu, niniejszy artykuł należy traktować jako zachętę do dyskusji, zaś ewentualne podjęcie tego pomysłu przez lokalnych decydentów musiałoby zostać poprzedzone szeroką debatą w regionie.

 

dr Adam Puchalski
prawnik i politolog, pochodzący z Koszalina