– Biblioteka ma być miejscem, w którym warto się pokazać, bo jest prestiżowe i kulturotwórcze – mówi Dariusz Pawlikowski, nowy dyrektor Koszalińskiej Biblioteki Publicznej (KBP). Stanowisko objął 1 czerwca br. Wierzy w życie pozaradiowe, więc po trzydziestu latach na antenie koszalińskiej stacji postawił przed sobą nowe wyzwanie. Tym samym znalazł się w swoim środowisku naturalnym, czyli wśród książek.

 

– Za panem pierwsze tygodnie na stanowisku dyrektora. Jak minęły?

– Bardzo sympatycznie. Poznaję zespół, nasze relacje muszą się ułożyć, ale już wiem, że to ludzie inteligentni, z otwartymi głowami i fajnymi pomysłami na to, co moglibyśmy wspólnie zrobić, stworzyć. Myślę, że praca w takim środowisku będzie przyjemnością. Zgadzamy się co do tego, żeby bibliotekę w jak największym stopniu udostępniać czytelnikom, dodać jej luzu i oczywiście zachęcać do czytania. Nie wszystko wymaga wielkich inwestycji, czasem potrzeba drobnych, ale znaczących zmian.

 

– Zwiedził pan już wszystkie zakamarki KBP?

– Ciągle zwiedzam. Mam już pomysły na pewne korekty w ciągach komunikacyjnych. Myślę że niektóre przestrzenie można inaczej zorganizować, lepiej wyeksponować, wykorzystać.

 

– Biblioteka – miejsce dla pana ważne kiedyś i teraz?

– Oj tak. W dawnych czasach korzystałem z nieistniejącej już filii przy ulicy Buczka (dziś: Sportowa – dop. am). Do tej pory pamiętam jej zapach i wygląd, twarze bibliotekarek i spotkania przy ciastkach, oraz to, że wszystkie książki owijano wtedy w szary papier (śmiech). Kiedy odwiedzam filie KBP, widzę, że choć są oczywiście bardziej nowoczesne, to niewiele się zmieniło. Wciąż tworzą małe społeczności, prowadzi się w nich świetną pracę z dorosłymi, dziećmi, organizuje spotkania, zajęcia edukacyjne, dyskusje. Unikalny klimat pozostał.

izabela rogowska -1

– Księgozbiór KBP, który będzie miał pan pod opieką, liczy blisko 370 tysięcy pozycji. Ile ma pan książek w domu?

– Grubo ponad tysiąc. Czytam wszystko, literaturę różnych gatunków. Książki zawsze były najważniejsze w moim życiu. Uważam je także – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – za ważny element scenografii mojego domu. Nie wyobrażam sobie pomieszczenia bez książek, włącznie z kuchnią i toaletą. Będąc u kogoś, przeglądam jego księgozbiór. Zawsze lubiłem czytać, choć nauczycielki w szkole średniej próbowały we mnie zabić tę miłość, przepytując szczegółowo z lektur. Nie układam książek w określony sposób na półkach, choć mam pomysł, żeby osobną oddać pozycjom z autografami, a mam ich mnóstwo – od Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia po Wisławę Szymborską.

 

– Co z doświadczenia dziennikarskiego przyda się panu w zarządzaniu biblioteką?

– Dziennikarstwo, z którym byłem związany przez 28 lat, na pewno nauczyło mnie kontaktu z ludźmi, umiejętności rozmowy, konstruktywnej dyskusji, przyjmowania argumentów i otwartości na świat, różne poglądy, osobowości. W pracy z ludźmi to bezcenne.

 

– Współczesne biblioteki to już nie zwykłe wypożyczalnie, ale centra kultury. Czy to droga, którą chciałby pan podążać?

– Nasza biblioteka od dawna spełnia funkcję centrum kulturalnego. Jest bardzo dobrze odbierana i oceniana przez użytkowników. Na pewno należy na tę dobrą opinię pracować, a może być jeszcze lepiej.

izabela rogowska -6

– Czyli jak?

– Chciałbym biblioteki bardziej kolorowej, energicznej. Chcemy pokazać – przede wszystkim młodym ludziom – że KBP jest fajnym miejscem do spędzania czasu, ciekawym, nowoczesnym, mającym dużo do zaoferowania. Teraz sam każdego kogo spotykam, pytam, czy już się zapisał do biblioteki (śmiech). Spadek czytelnictwa jest ogromnym problemem. Ludzie czytają coraz mniej i zadaniem bibliotek jest przeciwdziałanie temu procesowi. Jest to oczywiście niezwykle trudne, bo na siłę do czytania nikogo się nie zmusi. Jednak kreowanie biblioteki jako miejsca przyjaznego i odczarowanie jej stereotypowego, statecznego wizerunku jest dobrym kierunkiem. Poza tym, trzeba ludziom ułatwić samo korzystanie z wypożyczalni.

 

– Przyjazna biblioteka to znaczy jaka?

– Taka, która zachęca do przyjścia. Nie tylko działalnością, ale też organizacją. Dlatego rodzice mogą zostawić u nas wózek w szatni, planujemy stworzyć kącik dla maluchów, żeby dorośli mogli spokojnie skorzystać na przykład z czytelni, można do nas przyjść z psem – oczywiście odpowiednio zabezpieczonym. Będę się starał, żeby obok KBP stanęła stacja roweru miejskiego. Bardzo liczę na planowaną modernizację terenu wokół biblioteki. Jest położona w pięknym miejscu, ale droga do niej wymaga pewnych udogodnień, choćby oświetlenia alejek prowadzących do budynku czy monitoringu. Wiele osób, zwłaszcza jesienią i zimą, rezygnuje z uczestniczenia w spotkaniach autorskich czy innych wydarzeniach, bo zwyczajnie boi się spacerować po parku nocą, a nie każdy przecież ma samochód.

 

– Ewolucja czy rewolucja?

– Absolutnie ewolucja. Kontynuacja tego co dobre, rozwój, ale też zupełnie nowe inicjatywy.

 

– Na przykład?

– Na pewno będziemy kontynuować flagowe imprezy jak Noc w Bibliotece czy Żywa Biblioteka, bo to bardzo wartościowe i lubiane wydarzenia, podobnie jak spotkania z uznanymi autorami – w planie jest spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską, postaramy się ponownie zaprosić Olgę Tokarczuk. Chciałbym, żeby w Galerii Region miało miejsce więcej wystaw, najlepiej związanych z Koszalinem. Najbliższa będzie pokłosiem Good Vibe Festiwalu 2018. Chcemy otworzyć się na młodzież, Instytut Wzornictwa, zaproponować coś mniejszości ukraińskiej, która w Koszalinie jest bardzo aktywna – być może udostępniać w czytelni prasę w języku ukraińskim czy nowości czytelnicze. Te tematy jeszcze rozpoznajemy. Myślę też o nowych formach promocji. Biblioteka ma znakomity, duży księgozbiór, organizuje około 1150 imprez rocznie w gmachu głównym i filiach. W ubiegłym roku wzięło w nich udział 31 tysięcy osób. Warto się tym chwalić. Szczególnie chciałbym wyeksponować działalność bibliotekarek w filiach KBP, bo robią fantastyczne rzeczy.

– Może warto pomyśleć o wykorzystaniu w większym stopniu sali kinowej, zgodnie z jej podstawowym przeznaczeniem?

– Sala kinowo-konferencyjna funkcjonuje w czasie Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja, festiwalu Młodzi i Film, seanse odbywają się w cyklu Akademia Integracji. Sala jest też wynajmowana, odbywają się tu spotkania i konferencje. Jest kameralna, stworzona do pokazów studyjnych. Nie ma sensu tworzyć drugiego DKF-u, bo ten w Centrum Kultury 105 jest znakomity, ale na pewno warto pomyśleć o filmowych przeglądach tematycznych. Za chwilę odbędzie się u nas drugi pokaz filmów ukraińskich.

 

– Chęć zmian napotyka często na mur w postaci braku pieniędzy…

– Na pewno będę chciał sięgać po dotacje i fundusze zewnętrzne. Biblioteki mają pod tym względem pod górkę, ale warto spróbować.

 

– Jakim dyrektorem chce pan być?

– Zarządzanie kojarzy się zazwyczaj z garniturem, krawatem, sztywnymi zasadami i surowym stosunkiem do pracowników. Oczywiście, będę częściej zakładał marynarkę, ale na co dzień stawiam na luz. Pozytywną atmosferę i dużo twórczego zamieszania. Nie zmienię swojej natury. Lubię ludzi, lubię rozmawiać, jestem otwarty. Jedyne czego wymagam, to żeby ludzie byli uśmiechnięci i uprzejmi.

 


 

izabela rogowska -8Dariusz Pawlikowski (rocznik 1961) – pochodzi z Koszalina. Z wykształcenia politolog z uprawnieniami pedagogicznymi (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Był nauczycielem w I Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Dubois (uczył historii i wiedzy o społeczeństwie). Przez 28 lat dziennikarz Polskiego Radia Koszalin, kilkanaście lat współpracował z Telewizją MAX – prowadził programy publicystyczne. Prezes Koszalińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, dyrektor programowy Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja, związany z festiwalem od pierwszej edycji. Miłośnik filmu, teatru, literatury i jazzu. Na dobry spektakl albo koncert potrafi jechać kilkaset kilometrów. Jeśli nie czyta, nie siedzi w kinie lub nie słucha płyt – uprawia nordic walking. Rowerzysta.