Arek Demidowicz po raz pierwszy pojawił się na łamach „Prestiżu” niemal równo rok temu, tuż po tym, jak zajął drugie miejsce na podium Ogólnopolskich Zawodów Kulturystycznych 2017 w Sopocie w kategorii 90+. Był to jego debiut. Po raz drugi gościmy już zdobywcę kilku pucharów, członka kadry narodowej i przede wszystkim – mistrza Europy. Przyznaje, że ostatnie 12 miesięcy było dla niego jednocześnie wyczerpujące i satysfakcjonujące. Wziął udział w dziesięciu zawodach kulturystycznych, osiem razy stanął na podium.

Propozycję dołączenia do 36-osobowej drużyny narodowej WPF Poland & Polish Bodybuilding & Fitness & Powerlifting Federation Arek otrzymał w maju, tuż po powrocie z Mistrzostw Polski i zarazem eliminacji do ME. Zdobył tam między innymi srebro i brąz, startując w dwóch kategoriach (do 90 kg i +90). – Myślałem, że na mistrzostwa Europy pojadą tylko pierwsze miejsca, więc wróciłem do domu i pracy – mówi. – Nie zdążyłem zdjąć butów, kiedy zadzwonił prezydent federacji z propozycją powołania do kadry. Nie zastanawiałem się nawet minuty. Być na liście, wystąpić z orłem na piersi to niesamowity zaszczyt, a jeszcze usłyszeć hymn to byłoby coś.

izabela rogowska -13

Najważniejsze pół godziny w życiu

Przed wylotem do Francji – mimo wahań – zdecydował się wystąpić w prestiżowych zawodach Wierzbicki Show. Startował nie w swojej kategorii, z zawodnikami ważącymi czasem 20 kilo więcej, więc nie miał z nimi szans, choć ostatecznie do podium zabrakło milimetrów. Był w życiowej formie fizycznej, ale rozkojarzony psychicznie po kilkumiesięcznym maratonie treningowym. Miał obawy, czy utrzyma formę i pokona zmęczenie, ale nie to okazało się największym problemem.

We Francji, ważąc w tym momencie 94 kilogramy, znowu kwalifikował się do kategorii 90+, a według wszelkich kryteriów to w swojej niejako naturalnej, do 90 kg, miał ogromne szanse na zwycięstwo. Do weryfikacji zostały 24 godziny. Przestał pić, jadł śladowe ilości pokarmu, biegał ubrany w zawartości walizki po schodach. Był wyczerpany, głodny i odwodniony. Pół godziny przed ważeniem ważył 91 kilo. Francuzi byli nieugięci, ale trafili na równego sobie zawodnika. – Założyłem na siebie, co miałem pod ręką i zacząłem biegać po korytarzu zagrzewany przez wszystkich wokół – mówi Arek. – Myślałem, że zemdleję, ale stawka była naprawdę wysoka. Ostatecznie, na styk, ale się udało.

O tym, że w zawodach od początku miał miażdżącą przewagę, dowiedział się dopiero mając złoto na szyi. Sam wyniku do końca nie był pewien, a nawet go nie usłyszał. Gdy zobaczył szalejącego z radości prezydenta federacji i kibiców, wiedział, że udało się to, co wymarzył sobie rok temu.

Moment był niesamowity, ale łzy popłynęły dopiero w hotelu. – Usiadłem na łóżku z pucharem w ręku i wszystko puściło – opowiada. – Ja, chłopak z biednej koszalińskiej dzielnicy, mogłem sobie sam powiedzieć „Jestem mistrzem”. Moja mama i babcia, które mnie wychowały, byłyby dumne. Przed zawodami zawsze jeździmy z Agnieszką (partnerka Arka – dop. am) na cmentarz do nich i prosimy, żeby mi kibicowały. Jedna interwencja już chyba była. Samolot, którym mieliśmy lecieć do Francji miał awarię, okazało się tak poważną, że gdybyśmy nim polecieli, nie wiem, co by się stało. Dziewczyny czuwały – śmieje się Arek.

izabela rogowska -20

Z osiedla na podium

Dzielnica, o której wspomina to rejony ulic Niepodległości i Rzemieślniczej. Tam, w prowizorycznej osiedlowej siłowni, ćwiczył bicepsy hantlami zrobionymi z betonu, posiłkując się zagranicznym sportowymi magazynami. Po szkole średniej na krótko wyjechał do Anglii, po powrocie zaczął pracę w Amadeus Fitness Klubie, gdzie do dziś jest menedżerem, prowadzi grupy i treningi personalne.

O kulturystyce na poważnie zaczął myśleć w październiku 2016 roku. Po dziewięciu miesiącach zadebiutował na Ogólnopolskich Zawodach Kulturystycznych 2017 i zdobył srebro. Choć złoto na mistrzostwach Europy to najbardziej prestiżowy tytuł w jego bogatej, skompletowanej w ciągu roku, kolekcji, zapytany o najważniejsze trofeum wymienia właśnie to z Sopotu. – Pierwsze sprawiło mi mnóstwo radości, ostatnie jest ukoronowaniem dwudziestu lat uprawiania sportu siłowego – mówi.

Okres pomiędzy tymi zwycięstwami był morderczy. Wypełniony ciężkimi treningami, wystawianiem organizmu na próby wytrzymałości, dietą i brakiem czasu wolnego. Maj upłynął właściwie na walizkach przepakowywanych co kilka dni. Zajmuje się tym Agnieszka, bez której, jak podkreśla, Arek czuje się na zawodach jak dwuletnie dziecko. To ona dba o jego specyficzną dietę, kupuje kosmetyki, na zawodach brązuje i wspiera. – Bez niej nigdzie nie jadę – śmieje się Arek. – Nikomu innemu nie dam się brązować, wiem, że o wszystko zadba, kupi i spakuje co trzeba, nie muszę się o nic martwić. Poza tym jest moim najlepszym psychologiem, gdy głowa siada, a to najgorsze, co może się zdarzyć.

izabela rogowska -26

Ze sceny trudno zejść

Stres i trema związana z występami, które dla Arka rok temu były największą barierą do pokonania, dziś mają charakter śladowy. – Pokochałem wyjścia na scenę, bawię się tam niesamowicie – mówi Arek. – Tremę miewam tylko na schodach, a im lepiej jestem przygotowany, im lepszą mam formę, tym pewniej się czuję, a jeszcze kiedy kibice są ze mną, wszystko mnie niesie. Kiedyś trudno mi było na scenę wejść, dziś trudniej jest mi z niej zejść.
Fizycznie – schudł, zmieniła mu się sylwetka i oczywiście rzeźba mięśni. Psychicznie – jest mocniejszy. Rozliczne zawody i sukcesy wzmocniły jego pewność siebie. Koszty są jednak duże. Przygotowania do zawodów kulturystycznych to nie tylko treningi, ale także ścisła dieta, na zmianę – nawadnianie i odwadnianie organizmu, wahania wagi, czasem głodówka, którą po zawodach rekompensuje jedzenie mało zdrowych posiłków. Do tego skoki adrenaliny i kortyzolu. Bywa, że trzeba wesprzeć się witaminową kroplówką. Arek nie ukrywa, że sport wyczynowy, zawodowy nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Regularnie bada krew, krążenie. Na życie prywatne właściwie nie ma czasu. – Nasze życie zmieniło się diametralnie – przyznaje Arek. – Żyjemy z Agnieszką w biegu, na szczęście pracujemy razem i łączy nas sport. Przez ten rok wziąłem na barki za dużo, nie zadbałem o odpoczynek po sezonie zimowym, startowałem właściwie tydzień po tygodniu, a brak regeneracji ma swoje konsekwencje. Mięśnie zniosą wszystko, ale przetrenowanie układu nerwowego powoduje zmęczenie ogólne organizmu demotywuje i zniechęca. Tymczasem, jak jesteś na scenie, musisz mieć energię, wyróżniać się, udowodnić, po co się tam znalazłeś.
izabela rogowska -8

Mistrzostwo i co dalej?

Sezon Arek zakończy występem na zawodach w Sopocie, 15 lipca. Zaklina się, że zanim rozpocznie treningi do kolejnego, zadba o większą regenerację, odpocznie. Chce brać udział tylko w najważniejszych imprezach. Nadal szuka sponsora, bo nagrody i puchary poza wymiarem prestiżowym, finansowego nie mają. Póki co nawiązał współpracę z koszalińskim dystrybutorem odżywek, w planie ma niedużą współpracę reklamową, ale stara się o fundamentalne wsparcie.

Jest mistrzem, dumnym z osiągnięć, chętnie się nimi dzieli w mediach społecznościowych, gdzie relacjonuje przygotowania i zawody, ale na co dzień nie obnosi się z sukcesem ani nie zadziera nosa. Opowieści o gruboskórnych mięśniakach go nie dotyczą. – Jestem wdzięczny wszystkim, którzy mi kibicują, gratulują, bardzo dbam kontakt z ludźmi – mówi i dodaje. – Mam dziś więcej wiary w siebie. Kiedy startowałem w pierwszych zawodach, wychodziłem z założenia, że uda się lub nie. Teraz chcę zwyciężać, stawiać na podium. Nie wyobrażam sobie w przyszłym roku nie zdobyć mistrzostwa Polski i świata. Zima będzie ciężka (śmiech).

 


 

Rok 2017

  • 10. Ogólnopolskie Zawody Kulturystyczne w Sopocie – 2. Miejsce
  • Międzynarodowy Puchar Polski WBBF-WFF (eliminacje do MŚ na Litwie) – 1. Miejsce
  • Mistrzostwa Świata 2017 WBBF-WFF na Litwie (reprezentacja Polski) – 2. Miejsce
  • Puchar Polski WPF – 2. miejsce

 

Rok 2018

  • Mistrzostwa Polski WBBF-WFF 2018 – 3. Miejsce
  • Mistrzostwa Polski PCA Poland – 5. Miejsce
  • Mistrzostwa Polski NAC Polska – 4. Miejsce
  • Mistrzostwa Polski WPF Poland i eliminacje do Mistrzostw Europy Francja 2018 – 2 miejsce w kat. do 90 kg oraz 3. miejsce w kat +90 kg i powołanie do Kadry Narodowej Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy do Francji
  • Wierzbicki Body Show – 4. miejsce w połączonych kategoriach z najcięższą
  • Mistrzostwa Europy Francja 2018 – 1. miejsce do 90 kg