„Prowadząc Studio Figura, uświadomiłam sobie parę istotnych rzeczy. Otóż każda z pań nieco inaczej postrzega swój problem. Na początku dziwiłam się, że niektóre z nich są mało zmotywowane, że porzucają proces w trakcie jego trwania, kiedy do finału pozostało już niewiele. Ale z czasem zrozumiałam, że po prostu takie jest życie i nie zawsze wszystko dzieje się tak, jakbyśmy sobie wymarzyli albo jak mówi teoria. Ulegamy rozmaitym pokusom. Rozgrzeszamy się z jednego albo drugiego odstępstwa od narzuconego sobie rygoru – w związku ze świętami, jakimiś rodzinnymi uroczystościami, wyjazdami. Później wszystko sypie się jak domek z kart. Ale trudno mieć o to pretensje. To jest naturalne. Ważne jest zaś to, że w ogóle coś dla siebie robimy, że podejmujemy wysiłek. Fazy większej i mniejszej mobilizacji zdarzają się każdemu. My zaś staramy się nie tylko odchudzać panie, ale również wpływać na ich świadomość i zmieniać pewne nawyki w sposób trwały.”

 

okładka 1Monika Koźlakiewicz od trzech lat prowadzi w Koszalinie Studio Figura, czyli swoisty klub tylko dla kobiet, w którym można zrzucić zbędne kilogramy, schudnąć, ujędrnić skórę i ciało, usunąć cellulit, odpocząć i się zrelaksować. Jak sama mówi, szybko zrozumiała, że aby utrwalić efekty zabiegów w Studiu, potrzebne jest coś jeszcze.

Pani Monika wspomina: – Wiele pań, żeby osiągać lepsze efekty odchudzające, powinny stosować inny sposób żywienia niż dotychczasowy. Tymczasem miały one mało czasu na samodzielne gotowanie. Niektóre wówczas rezygnowały z zajęć w ogóle. Szkoda było tego wysiłku, który dotąd włożyły w cały proces, bo trzeba pamiętać – co jest dowiedzione – iż od momentu pojawienia się pierwszej myśli o odchudzaniu do pierwszych konkretnych kroków mija kilka miesięcy, nawet pół roku, a decyzja o rezygnacji wymaga zaledwie dwóch tygodni. Ogromna strata energii i wysiłku. Stąd zaczęliśmy się z mężem zastanawiać, jak udzielić wsparcia tym paniom.

 

Dieta z dostawą do domu lub pracy

Stąd Dieta Figura, czyli catering dietetyczny, oferujący każdego dnia dostawy pięciu gotowych posiłków o ustalonej liczbie kalorii. Działa od dwóch lat. – Stopniowo testowaliśmy taką dietę i dopiero później zaczęliśmy docierać do szerszego grona mieszkańców Koszalina, nie tylko kobiet, ale i mężczyzn – mówi Witold Koźlakiewicz, który z racji swoich doświadczeń zawodowych zajął się logistyką dostaw. – Panowie dowiadywali się o diecie pudełkowej najczęściej od swoich żon, które przychodziły do Studia Figura i jednocześnie zamawiały catering. Przekonywali się, że to jest owszem dietetyczne, ale zwyczajnie smaczne jedzenie i że oni także mogą z tej usługi korzystać. Rozwijamy dietę pudełkową od dwóch lat i stale przybywa nam klientów. Obejmujemy zasięgiem już nie tylko Koszalin, ale również Słupsk, Szczecinek, Białogard i kilka innych miejscowości. Możemy powiedzieć, że obecny zasięg to Zachodniopomorskie i dawne województwo słupskie.

Pani Monika dodaje: – Obecnie przygotowujemy wszystko we własnej, dużej kuchni. Początkowo zlecaliśmy usługę gotowania w kuchniach lokali gastronomicznych. Jednak z czasem okazało się, że ich wydolność była mniejsza od naszych potrzeb. Dlatego podjęliśmy decyzję o inwestycji w kuchnię. Była ona słuszna, bo ciągle pojawiają się nowe zlecenia. A trzeba pamiętać, że gotowanie u nas, to nie jest zwykły catering. Tutaj przygotowujemy zestawy o różnej kaloryczności i z rozmaitymi dodatkowymi zastrzeżeniami, tak więc kombinacji dań każdego dnia jest mnóstwo. Nasze gotowanie odbywa się pod ścisłą kontrolą, jest nieco „apteczne”.

 

Nie tylko odchudzanie

– Nie po to niektórzy klienci zamawiają dietę pudełkową, żeby się odchudzać, ale z wygody. Mają mało czasu, dużo pracują, chcą mieć gotowe dania i my je im dostarczamy – mówi Witold Koźlakiewicz. – Takich osób jest coraz więcej. Inna kategoria to na przykład sportowcy, którym dostarczamy diety odpowiednio zbilansowane, wzbogacone dodatkową ilością składników potrzebnych do rozwoju mięśni.
Jak się okazuje, inną grupą chętnie korzystającą z diety pudełkowej są lekarze. To zrozumiałe: pełnią długie dyżury i nie mają szansy na to, by coś sobie ugotować.

Jak zapowiadają właściciele firmy Dieta Figura, w najbliższym czasie liczba oferowanych diet znowu wzrośnie. – Gdybyśmy mieli tak rozbudowany catering dietetyczny uruchomić od razu, byłoby to ogromne wyzwanie logistyczne. My jednak dochodziliśmy do tego etapami, krok po kroku. Dzięki temu udaje nam się utrzymywać wysoki standard także pod względem logistycznym – podsumowuje pani Monika. – Tygodniowe menu to wciąż moje dzieło. Ale znaleźliśmy się już na takim etapie, że od marca rozpoczęli pracę zatrudnieni przez nas dietetycy. Dla jednej osoby to zbyt duże obciążenie czasowe.

W poczuciu odpowiedzialności

Przez ostanie 25 lat zmieniło się dużo, jako społeczeństwo przeszliśmy wiele zmian. Zaczynaliśmy od lepszych aut sprowadzanych z zagranicy, zakładaliśmy firmy, pracowaliśmy z reguły bardzo dużo, jeździliśmy na wakacje, budowaliśmy domy. Dużo zyskaliśmy, ale też dużo straciliśmy. Na szczęście potrafimy o tym rozmawiać i wyciągać wnioski.

Zaczynamy dbać o siebie. Dziś każdy chce dobrze wyglądać i korzystać z życia. Inwestujemy w aktywność fizyczną, zwracamy uwagę na to co jemy i jak jemy. Wzrosła nasza świadomość i oczekiwania względem żywności. Nie polujemy już na okazje cenowe, produkty wybieramy rozsądnie, patrzymy na skład, jakość, pochodzenie, a nawet procesy technologiczne. Nikogo nie dziwi fakt, że dobre produkty nie będą tanie. W nasze życie weszła odpowiedzialność i rozsądek.

 

Co na stole?

Pytanie, co jeść, by być zdrowym, zadają sobie chyba wszyscy, nie tylko osoby z problemami. Jaka więc jest „reguła zdrowia”?

– Jeść należy wszystko, tylko w odpowiednich ilościach i proporcjach – śmieje się Monika Koźlakiewicz. – Należy unikać monotonii i pamiętać o regularnym spożywaniu pięciu posiłków dziennie. W poprzedniej piramidzie żywności podstawą były produkty zbożowe. Obecnie zaleca się spożywanie większej ilości warzyw i owoców. W krajach, gdzie jest wysokie spożycie tych produktów, szereg chorób dietozależnych występuje znacznie rzadziej, albo wcale nie występuje. Tymczasem spożywamy zbyt dużo mięsa. A białko, które przyjmujemy w postaci mięsa, można uzyskać z roślin strączkowych lub nabiału. Powinniśmy jeść więcej warzyw, pieczywo żytnie na zakwasie – najlepiej z dodatkiem ziaren. Niekorzystne zmiany w żywieniu wiążą się z przemianami stylu życia. Nasze babcie i prababcie podawały na stół to, co akurat w danej porze roku było dostępne. Do tego naturalny nabiał, w tym jajka od kur chodzących swobodnie. Jedzono dużo jarzyn, kasz, więcej ryb, jaj, zdecydowanie jedzono mniej mięsa. Zresztą samo mięso również miało inną wartość odżywczą, bo zwierzęta były karmione w sposób naturalny a nie przemysłowy. Tymczasem my mamy sezon na mięso trwający na okrągło. Popularne grillowanie, wartościowe pewnie dla podtrzymania więzi towarzyskich, dla zdrowia jest wręcz szkodliwe. Zwracajmy też uwagę na picie wody, bo w każdym wieku jest to ważny element racjonalnego odżywiania. Słodkie soki na bazie syropu glukozowo-fruktozowego, sztucznych barwników, koncentratów nie wpłyną korzystnie na nasze zdrowie.

 

Jak chudnąć?

Dietetycy uważają, że zadowalająca redukcja wagi wynosi od pół do kilograma tygodniowo. W procesie odchudzania można mówić o trzech zasadniczych etapach. Pierwszy to intensywna redukcja tkanki tłuszczowej. Po nim przychodzi czas na spokojniejsze tempo zrzucania nadwagi, wydłużona w czasie redukcja, kiedy nadal waga spada, ale systematycznie i wolniej. Trzecia faza to stabilizacja.
Monika Koźlakiewicz podkreśla, że to w gruncie rzeczy najważniejszy, bo decydujący o trwałości efektu etap: – Klientki czasami opowiadają, że zrezygnowały z tej fazy i pojawił się efekt jo-jo. Tak niestety zawsze się dzieje. Po intensywnej redukcji wagi i potem tej wolniejszej, jesteśmy tak zadowoleni, że zaczynamy sobie nieco „odpuszczać”. Powrót do starej wagi, a nawet z pewnym naddatkiem, jest wówczas więcej niż pewny. Okres stabilizacji wagi jest bardzo wymagający. To czas pracy nad zmianą nawyków żywieniowych, a właściwie zmianą stylu życia. Chodzi bowiem o to, żeby pewne odruchy stały się naturalne, a odżywianie się świadome nie było katorgą – podkreśla pani Monika. – Trzeba też pamiętać, że okres stabilizacji musi trwać odpowiednio długo. Jeżeli schudliśmy 10 kilogramów, to okres stabilizacji powinien trwać 10 tygodni. Jeżeli zrzuciliśmy 30 kilogramów, to ten czas wydłuża się do 30 tygodni, czyli praktycznie trwa pół roku. Sama jestem dowodem na to, że można osiągnąć trwałe efekty. Kiedyś postanowiłam uzyskać prawidłową masę ciała i efekt utrzymuję od 20 lat. Ale wiązało się to ze zmianą mentalną. I o taki efekt chodzi nam w przypadku pań, które są naszymi klientkami.

 

Studio Figura

ul. Jaśminowa 16, 75-644 Koszalin
tel. 509 983 362
recepcja@studiofigura-koszalin.pl
www.studiofigura-koszalin.pl


 

STUDIO FIGURA – opinie klientek

 

Katarzyna Formalewicz

Korzystam z zajęć w Studiu Figura od czasu ostatnich Mistrzostw Europy w piłce nożnej, czyli od prawie dwóch lat. Informację znalazłam gdzieś na Facebooku. „Kiedy mąż ogląda mecz, ty zrób coś dla siebie” – takie było mniej więcej jej przesłanie. Postanowiłam to sprawdzić i nie zawiodłam się jak widać. Na początku chodziłam na zajęcia, żeby poprawić sylwetkę i trochę schudnąć. Obecnie bywam chyba bardziej towarzysko, ze względu na świetną atmosferę, mimo że muszę dojeżdżać aż 20 km, bo mieszkam i pracuję w Parnowie. Nie ze wszystkich zabiegów mogę korzystać ze względu na problemy zdrowotne. Przez pewien czas nie mogłam ćwiczyć w ogóle, ale nawet wtedy kontaktu ze Studiem nie straciłam. Na samym początku pojawiałam się w nim nawet trzy razy w tygodniu. Wtedy schudłam w ciągu miesiąca 8 kg! Dostałam reprymendę od mojego lekarza, który stwierdził, że powinnam zwolnić tempo. Przeszłam na dietę i bardzo pilnuję tego, co i kiedy jem. Regularność posiłków to absolutna podstawa! Poza tym mniej mięs, więcej warzyw. Przekonałam się, że lekkostrawne i dietetyczne potrawy wcale nie są jakieś „gorsze” czy „bez smaku”. Polubiłam taką kuchnię. Studio Figura to klub wyłącznie dla pań i to mi bardzo odpowiada. Jesteśmy w różnym wieku, różnie myślimy, ale łączy nas to, że naprawdę chcemy coś dla siebie zrobić.

 

Anna Hasik

Mam w Studiu staż niedługi, bo od połowy listopada ubiegłego roku, ale jestem bardzo zadowolona. Zaczęłam od 83 kg wagi, a w tej chwili mam 76 kg i 4 cm mniej w obwodzie brzucha! A o to szczególnie mi chodzi, bo moim celem jest poprawić sylwetkę. Pracuję w firmie Akant. Zbliża się termin naszego wielkiego firmowego
balu. Chcę na nim wyglądać dobrze i czuć się komfortowo. Chodzę również na siłownię. Widoczny już efekt odchudzający i zmniejszenie obwodów to jest motywacja do tego, żeby się pilnować. Dlatego w okresie świątecznym ćwiczyłam w domu. Żal byłoby stracić to, co udało się wypracować. Bardzo pomaga mi narzeczony. Pierwszy karnet był prezentem od niego, drugi dostałam pod choinkę. Mocno mnie wspiera. Mówiąc pół żartem pół serio, pilnuje mnie, żebym nie ulegała pokusie jedzenia słodyczy. To jest moja słabość. Firma, w której pracuję, jest jak wielka rodzina. Podobnie sympatycznie jest tutaj. To jest trochę tak, jakby się przychodziło do kawiarni na pogaduchy. Z tym, że kawę tutaj zastępuje woda.

 

Kamila Wieniawska

Przychodziłam tutaj już przed ciążą, czyli półtora roku temu, a wróciłam po ciąży pięć miesięcy temu. Dlaczego? Żeby zrobić coś dla siebie. Dla mnie głównym celem jest odzyskanie dawnej sylwetki po dwóch ciążach. Urodzić dzieci to wspaniała rzecz, ale są też efekty uboczne. To ten „nadmiar” – przybyło mi parę centymetrów „w boczkach”. Kiedy one znikają, poprawia się samopoczucie. Dla mnie istotne jest również to, że mogę niejako przy okazji modelować sylwetkę. W moim przypadku chodzi głównie o brzuch. Jak reagują koleżanki na to, że tu chodzę? Różnie. Zazwyczaj sympatią. Dopingują. Gdybym miała zachęcać kogoś do skorzystania ze Studia, powiedziałabym mu przede wszystkim, że tu jest świetna atmosfera. Po drugie – przy odrobinie dyscypliny szybko pojawiają się pierwsze efekty, a to powoduje dodatkową mobilizację. Samemu, w domu, trudno się tak mocno zmobilizować, bo czyha tam mnóstwo pułapek. Tutaj cały czas ktoś się nami interesuje, wspiera, pomaga. Tak więc jest łatwiej.

 

Karolina Krochmalska

Przychodzę do Studia Figura od października ub.r. Nie mam jakiegoś sztywnego celu typu „12 kg i 8 cm mniej w pasie”. Cieszy mnie redukcja wagi i obwodów, to jasne. Ale najważniejsze to czuć się w swoim ciele komfortowo. Chcę się po prostu w pełni akceptować. To nieprawda, że nie mamy wpływu na to, jak wyglądamy. Przekonuję się, że trochę wysiłku pozwala uzyskać fantastyczne efekty. Jeśli chodzi o żywienie, stosuję dietę, którą dostałam w czasie wstępnych konsultacji. Gotuję sama, ale mam znajomą, która korzysta z diety pudełkowej i jest bardzo zadowolona. Mnie też to intryguje, ale na razie nie korzystam. Stosowanie diety na początku może sprawiać kłopot. Trzeba się ze wszystkim pilnować. Ale to staje się nawykiem i z czasem jest już łatwiej. W ciągu trzech miesięcy zrzuciłam prawie 10 kg. To są efekty, które mnie bardzo cieszą. Dodają wiary i woli wytrzymania w postanowieniach. Mam już też świadomość, że trzeba uważać na siebie i utrzymywać odpowiedni poziom aktywności, codziennego ruchu. Dlatego chodzę i będę do Studia Figura chodziła dalej. Korzystałam kiedyś z siłowni, ale to nie było to samo. Tam nie ma kogoś, kto się nami na bieżąco interesuje. Tutaj cały czas ktoś nam towarzyszy, komentuje, podpowiada. To jest bardzo indywidualne podejście. Czy mąż się nie złości, że poświęcam mu mniej czasu? Wręcz przeciwnie. Cieszy się z moich postępów i mnie dopinguje.

 

Wanda Lichmańska

Na co dzień ruchu mi nie brakuje, bo pracuję w przedszkolu, gdzie w ciągu dnia porządnie się nabiegam. Do Studia Figura uczęszczam od trzech miesięcy za namową córki, która chodzi tutaj od dłuższego czasu. Bardzo odpowiada mi panująca tutaj atmosfera. Rozmawiamy z sobą w sposób bardzo otwarty. To jest taka dodatkowa korzyść. Ja korzystam z kilku zabiegów, m.in. z elektrostymulacji. I muszę powiedzieć, że czuję się doskonale. Nawet humor mi się poprawił!