Zamiast ścianki z kwiatami za stołem państwa młodych – lustro rodem z teatralnej garderoby. Zamiast wystawnych dekoracji – filmowe szpule. Plus Oscary dla rodziców i Leon Zawodowiec pod rękę z Szalonym Kapelusznikiem wśród gości. Brzmi zwariowanie i takie było też wesele Kamili i Piotra. Wisienką na torcie zaś fakt, że wesele w filmowym stylu było dla nich… niespodzianką.

Państwo młodzi – nałogowi kinomani pewne ślubne akcenty nawiązujące do ich pasji zaplanowali sami. Już zaproszenia w formie złoto-czarnej taśmy filmowej zapewniały wstęp na premierę w Kinie Miłość oraz informowały gości, że powstaje sequel filmu, na produkcję którego zbierają fundusze. Sama panna młoda wystąpiła w przepięknej sukni w stylu retro, woalce i etoli i na – a jakże – czerwonym dywanie prezentowała się jak gwiazda Hollywood lat trzydziestych w drodze na filmową galę. Małżonkowie nie spodziewali się jednak zakresu stylizacji i scenariusza ceremonii. Poznali go kilka na kilka minut przed ślubem. Pomysł i niespodzianka okazały się strzałem w dziesiątkę.

Do organizacji tej jedynej w swoim rodzaju uroczystości z pewnością przydał się potencjał otoczenia państwa młodych – Kamila Rogowska-Nowak wychowała się w domu „teatralnym”, sama ma na koncie występy sceniczne i studiuje na wydziale radia i telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Dekoracje, scenariusz i inne elementy ceremonii przygotowywali dla nich w tajemnicy rodzice i przyjaciele z Bałtyckiego Teatru Dramatycznego (tata Kamili to aktor BTD, Wojciech Rogowski, mama Izabela Rogowska pracuje w dziale promocji i jest inspicjentką). Ogromną zasługę w stylizacji wnętrza miała teatralna scenografka, Beata Jasionek. Dzięki niej na sali weselnej pojawiły się wielkie filmowe szpule, kamery, zdjęcia i plakaty. Na stołach zagościły bieżniki, serwetki i gadżety stylizowane na taśmę filmową oraz podobne wstążki zdobiące kościelne ławy. Na krzesłach państwa młodych pojawiły się słynne filmowe „szczęki” – wielkie naklejki rekinów przypominające te z kultowego filmu. Do tego trzysta lampionów oświetlających przestrzeń oraz ogromne garderobiane lustro z logo nawiązującym do słynnego znaku słynnej amerykańskiej wytwórni filmowej.

Hitem okazali się sami goście. Pannę młodą powitał tata w stroju dona Corleone z „Ojca Chrzestnego”, by poprowadzić w tej stylizacji córkę do ołtarza. Dla małżonków była to pierwsza z niespodzianek, przyjęta przez nich z mieszanką zaskoczenia, entuzjazmu i śmiechu. Na weselu pojawił się także Leon Zawodowiec z Matyldą, Marylin Monroe, Charlie Chaplin, Kapelusznik z „Alicji w krainie czarów” i inne barwne postaci kinowe. O północy para młoda pokroiła ozdobiony taśmą filmową tort, wcześniej wręczyła Oscary dla najlepszych mamy i taty, a goście bawili się przy między innymi muzycznych szlagierów kinowych.

Wbrew pozorom koszty zorganizowania wesela nie były wyższe niż w przypadku konwencjonalnego przyjęcia, za to efekt wart wszelkich pieniędzy. – Mieliśmy trochę pracy z zaplanowaniem i przygotowaniem wesela, ale przyznam, że sprawiało nam to mnóstwo przyjemności i zabawy – podkreśla Izabela Rogowska. – Młodzi byli bardzo zaskoczeni, zwłaszcza na początku, bo kompletnie się nie spodziewali takiego scenariusza, ale też bardzo zadowoleni, co jest najważniejsze. Udało się nam nie tylko ich zaskoczyć zwariowanymi pomysłami, ale też przygotować wesele marzeń. Wspomnienia wszyscy mamy bezcenne.