Dopiero po rozbiciu wewnętrznych ścian w hali należącej niegdyś do przedsiębiorstwa RUCH można było sobie wyobrazić, że da się w niej zamontować linie do produkcji okien. Po wywiezieniu stu wywrotek gruzu, położeniu od nowa wszelkich potrzebnych instalacji, w hali przy ulicy Połczyńskiej z końcem kwietnia br. znalazła swoją siedzibę spółka E.Link, najmłodsza w rodzinie firm branży okiennej skupionych wokół Jarosława Loosa. Po dwumiesięcznym rozruchu fabryka systematycznie podnosi produkcję, większość wyrobów eksportując do Niemiec. Plan na przyszły rok zakłada podwojenie liczby produkowanych tam okien.

Kiedy dokładnie rok temu pisaliśmy o grupie okiennej zainicjowanej przez Jarosława Loosa, inwestycja przy Połczyńskiej w Koszalinie była już zaawansowana. Hala podzielona wcześniej na niewielkie pomieszczenia, zmieniła się nie do poznania. Fabryce potrzebna była duża otwarta przestrzeń, by dało się ustawić maszyny do produkcji okien. Tak więc ścianki wewnętrzne zamieniły się w sto wywrotek gruzu. Później przyszły kolejne prace – włącznie z wymianą wszystkich instalacji i dodatkowo rozprowadzeniem instalacji ze sprężonym powietrzem.
Remont zakończył się z początkiem kwietnia br. Z końcem kwietnia zaś zarejestrowana została E.Link spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, która w hali rozpoczęła produkcję plastikowej stolarki okiennej. Obiekt ma 2400 metrów kwadratowych powierzchni. Większość, bo 2200 metrów, to część produkcyjna. Pozostałe 200 metrów zajmują biura.

Andrzej Hondo, współwłaściciel firmy, dyrektor operacyjny zaangażowany w jej tworzenie od etapu pomysłu, relacjonuje: – Dwa miesiące zajął nam rozruch. Mieliśmy wtedy już wszystkie potrzebne maszyny, kompletowaliśmy i szkoliliśmy załogę. Produkowaliśmy w tym czasie na rzecz firmy PUF. W połowie czerwca dołączył do mnie Ireneusz Gabryś, wcześniej pracujący już w naszej grupie, który został dyrektorem handlowym E.Link, współwłaścicielem i moim partnerem w zarządzaniu spółką.

 

Mocny start

Od 1 lipca br. firma jest już na własnym rozrachunku. Ireneusz Gabryś mówi: – Warto podkreślić, że od samego początku stanęliśmy na własnych nogach. Nasza młoda firma jest podmiotem samofinansującym się i z miesiąca na miesiąc poprawia wynik. Obrót za cztery pierwsze miesiące produkcji zamknęliśmy w kwocie sześciu milionów złotych, wobec planowanych pięciu i pół miliona złotych za całe półrocze. Tak więc widać, jaką mamy od początku dynamikę.

Absolutna większość produkcji jest kierowana na rynek niemiecki. – Mamy bardzo dobrą współpracę z firmą EGE GmbH, która zapewnia nam zbyt ponad połowy produkowanych okiem. Właściciel tej firmy jest również udziałowcem E.Link. To jest dla nas partner strategiczny. Kupiliśmy 80 procent udziałów w firmie Link Niemcy, czyli naszej siostrzanej spółki. Staliśmy się w ten sposób właścicielami spółki dystrybucyjnej. Ten zakup ma dla nas bardzo istotne znaczenie, bo pozwala nam mocno poszerzyć rynek zbytu. Jest to firma, która działa w rejonie Kolonii i ma tam bardzo mocną pozycję. Dawniej produkowała okna, obecnie zajmuje się wyłącznie dystrybucją – informuje Andrzej Hondo.

Fabryka połczyńska (6)

Budowanie zespołu

Procesem trudniejszym niż remont hali i instalacja w niej dwóch ciągów do produkcji okien jest skompletowanie załogi. Jej skład wciąż jeszcze ewoluuje, ale wyłonił się już silny jej trzon.

Dyrektor Hondo wyjaśnia: – Spośród 30 ludzi pracujących bezpośrednio przy produkcji tylko co trzeci pracował wcześniej w branży. Pozostali u nas uczą się zawodu. I to jest główna przyczyna rotacji, bo nie każdy odnajduje się w tej pracy i nie każdy jest w stanie spełnić nasze wymagania.

Oprócz 30 wspomnianych pracowników produkcyjnych, jest jeszcze 10 osób wspierających, wliczając w to obu dyrektorów. – Wspomagamy naszych niemieckich partnerów, delegując czasowo do pracy w ich zakładach naszych najlepszych ludzi, których możemy nazwać liderami. Jest ich w tej chwili 16. Wykonują tam pracę przy produkcji okien. To jest swego rodzaju atrakcja dla osób, które szukają u nas zatrudnienia. Przez tych parę miesięcy pracy w Niemczech można solidnie podreperować budżet domowy, bo delegowani zarabiają w tym czasie według stawek niemieckich. To jest świadome nasze działanie. W ten sposób mamy komplet załogi na miejscu a jednocześnie dużą grupę fachowców wciąż w zasięgu, czasowo pracujących w Niemczech.

Spółka E.Link nawiązała współpracę z Zarządem Służby Więziennej reprezentowanych przez panią dyrektor Wiesławę Panaszewską i umożliwiła pracę osadzonym. Jest ich w tej chwili 10. Jak podkreślają szefowie spółki, są to bardzo zaangażowani i dobrzy pracownicy, zdyscyplinowani i solidni. Jeden z osadzonych, w momencie kiedy zakończył odbywanie kary, poprosił o dalsze zatrudnienie, już jako pracownik wolny. Czterech innych również złożyło deklarację, że chcieliby po wyroku dalej pracować w E.Link. – To są dla nas bardzo wartościowi pracownicy, mocne punkty w gronie załogi. Zostali zresztą bardzo dobrze przyjęci przez pozostałych pracowników, mają z nimi dobre relacje. I właściwie gdy ktoś z zewnątrz zajrzy do hali, nie będzie w stanie powiedzieć, kto jest pracownikiem wolnym, a kto osadzonym. Niczym się od siebie nie różnią.

„Praca dla Więźniów” to realizowany od 2016 roku przez Służbę Więzienną program wspierania szeroko rozumianej readaptacji społecznej osób przebywających w zakładach karnych i aresztach śledczych, a w szczególności ich aktywizacji zawodowej. Jest projektem bez precedensu w historii polskiego więziennictwa. W ciągu 18 miesięcy wdrażania programu zatrudnienie skazanych zwiększyło się o 11 tysięcy osadzonych. Według danych na koniec października 2017 roku pracuje już co drugi z nich.

– Wcześniej osoby opuszczające zakłady karne lądowały najczęściej na marginesie społeczeństwa, bo nie było dla nich pracy. Wpis o odbyciu kary w życiorysie zniechęcał do zatrudniania takich osób. To był dramat nie tylko ich indywidualnie, ale i dramat społeczny – mówi Andrzej Hondo. – Danie im szansy, tak jak u nas, na normalną pracę stanowi w mojej ocenie ogromną wartość, którą te osoby naprawdę doceniają. U nas ci pracownicy dali się poznać z jak najlepszej strony, oceniany ich wysoko.

Fabryka połczyńska (10)

Praca wciąż czeka

Na razie E.Link pracuje w systemie jednozmianowym. Obecnie, kiedy kumulują się zamówienia, praca jest przejściowo wydłużana. Możliwość wprowadzenia drugiej zmiany to potencjał, który pozwoli firmie realizować ambitne plany rozwoju produkcji. Ale do tego potrzebne jest podwojenie zatrudnienia.

Andrzej Hondo komentuje: – Pozyskujemy nowych pracowników, żeby docelowo uruchomić drugą zmianę. Cały czas jesteśmy otwarci na nowych ludzi. Przyjść do nas może każdy, kto chce się nauczyć nowego zawodu.

Staramy się robić tak, by poznawali oni cały proces produkcji okien. Stąd na przykład zmieniają się co pewien czas na poszczególnych stanowiskach. Chodzi o to, żeby nie powstało odczucie znużenia, a z drugiej strony to właśnie pozwala naszym ludziom uczyć się nowych umiejętności. Stają się pracownikami uniwersalnymi, przygotowany do wykonywania różnych czynności. Poboczną korzyścią, ale również istotną, jest możliwość płynnego organizowania zastępstw.

Ireneusz Gabryś dodaje: – Otworzyliśmy dodatkowo oddział w Słupsku, ale tylko handlowy. Są to cztery osoby. Ponieważ „Słupsk oknami stoi” tam było nam łatwiej znaleźć specjalistów od handlu stolarką okienną. Będziemy rozwijać ten rynek. Zaczęliśmy we wrześniu i od razu osiągnęliśmy wynik o 30 procent wyższy od zakładanego. Ta dynamika jest bardzo obiecująca.

Fabryka połczyńska (14)

Bez przerwy zimowej

Duża część firm okniarskich w grudniu i styczniu, a nawet w lutym, zaprzestaje produkcji. Ma to związek z zimowym przestojem na rynku budowlanym. Załogi wykorzystują wtedy urlopy, albo wysyłane są na tzw. postojowe. W E.Link, mimo że dopiero wystartowała, przestoju nie będzie. Gwarantuje to stabilny portfel zamówień. A to z kolei wynik współpracy w ramach grupy firm branży okiennej skupionej wokół Jarosława Loosa. Ten koszaliński przedsiębiorca produkcją okien zajmuje się od 25 lat. Zdobył w tym czasie ogromne doświadczenie i zbudował sieć powiązań biznesowych, które przynoszą obecnie korzyści każdej z firm, w którą jest zaangażowany.

Jarosław Loos realizuje od paru lat ciekawą politykę zarządzania. Najlepszym swoim menedżerom stwarza warunki do dalszego rozwoju poprzez to, że oddaje im część udziałów w tworzonych przedsiębiorstwach. Tym sposobem menedżerowie ci stają się jego wspólnikami.

Tak było również z E.Link. Dyrektor Andrzej Hondo komentuje: – Takie osobiste zaangażowanie tworzy nową perspektywę. Nie pracuję już „dla kogoś”, pracuję dla siebie. Dosłownie. To bardzo mocno mobilizuje. Bardzo doceniam to, że dostałem taką szansę. Sam zaś zawsze podkreślam w kontaktach z pracownikami, że są dla mnie partnerami, tak ich chcę traktować. Powodzenie firmy, którą wspólnie tworzymy, wpływa na sytuację każdego z nas. Dobre wyniki, rozwój, przekładają się na stabilność i poczucie bezpieczeństwa, nie mówiąc już o satysfakcji materialnej. Dużo wymagamy od naszych współpracowników, ale sami również mamy wysokie wymagania wobec siebie. Taka postawa działa motywująco. Chcę, żeby moi ludzie wiedzieli, że priorytetem jest rozbudowa potencjału firmy, przy jednoczesnej dbałości o warunki pracy i satysfakcję zespołu, a dopiero później realizacja zysków.

Zakład przy Połczyńskiej osiągnął poziom produkcji na poziomie 1500 okien w miesiącu. Plany na przyszły rok zakładają, że już w marcu 2018 roku będzie to między 2200 a 2500 okien miesięcznie. Ireneusz Gabryś mówi: – Podchodzimy do sprawy ambitnie, ale to jest wciąż poziom realny. W kolejnych kwartałach produkcja jeszcze wzrośnie. Zdajemy sobie sprawę że oprócz zwiększenia ilości produkowanych okiem z czasem będzie się także zmieniał asortyment, bo to naturalne. To stymuluje stały rozwój.

Fabryka połczyńska (15)

Jesteśmy stąd!

Firma od samego początku podkreśla swoje silne związki z Koszalinem. Dlatego remont hali i jej przystosowanie do produkcji przeprowadziła siłami koszalińskich firm, zaopatrując się w koszalińskich hurtowniach budowlanych. Podobnie obecnie, w fazie kiedy rośnie produkcja, wszelkie materiały i komponenty, jeśli są dostępne na lokalnym rynku, E.Link kupuje na miejscu. Podobnie ze spedycją. Okna wyprodukowane przy Połczyńskiej transportują do odbiorców koszalińskie firmy.

– Kładziemy silny nacisk na to, co nazywa się lokalnym patriotyzmem gospodarczym – podkreśla dyrektor Ireneusz Gabryś. – Większość naszej produkcji trafia do odbiorców w Niemczech, ale my stale podkreślamy, że jesteśmy z Koszalina i tak chcemy być postrzegani.

– Także nasz zespół to ludzie stąd – mówi Andrzej Hondo. – Z wieloma wcześniej miałem okazję współpracować. Zaufali mi i obecnie budujemy wspólnie pozycję E.Link. Mają różny staż zawodowy, ale tutaj stanowią kluczową grupę. Główną księgową została u nas pani Karolina Mleczko-Smulska. Kadrami i płacami zajmuje się pani Justyna Śmidecka, za zaopatrzenie odpowiada pani Renata Adamczewska, produkcję nadzoruje bardzo doświadczony Andrzej Waligóra. Głównym technologiem został ubiegłoroczny absolwent Politechniki Koszalińskiej Mateusz Szumski. Jak widać nasz team to mix doświadczenia i młodości. Ale parę cech jest wspólnych. To przede wszystkim zaangażowanie, ambicja i poczucie odpowiedzialności. Z tego wymieszania płynie dużo dobrej energii.