Po prawie 30 latach aktywności w branży odzieżowej, zbudowaniu marki „Modes Jabłońscy”, Witold Jabłoński porzuca dotychczasową pracę, aby zająć się muzykoterapią i wespół z żoną uprawiać ziemię.

Sklep państwa Jabłońskich przy ul. 1 Maja dobrze jest znany koszalinianom. Teraz czeka na nowego właściciela. Witold Jabłoński i jego żona planują poważne zmiany w swoim życiu: – Do tej decyzji dojrzewaliśmy kilka lat – zdradza przedsiębiorca. – W 2005 roku dzięki żonie i Izabeli Kopeć na mojej drodze stanął Leszek Angolski, terapeuta, który gra na gongach i misach. Wtedy narodziła się we mnie miłość do tych niezwykłych instrumentów.

Bez wykształcenia muzycznego rzucił się na głęboką wodę. Jak sam przyznaje dużo czytał, uczestniczył w kursach i grał. Terapię dźwiękiem buduje na muzyce gongów, monochordów, mis, dzwonków Koshiu i Szanti. Swoje umiejętności sprawdzał, grając profesjonalnym muzykom. Jego gościem był m.in. dyrygent Ruben Silva, niegdysiejszy dyrektor Filharmonii Koszalińskiej. – Nie ma nic piękniejszego niż to, kiedy tak wybitny muzyk stwierdza, że moje granie to nie jakieś brzdąkanie, ale „kąpiel w dźwiękach”, która wprowadza go w stan relaksu, odprężenia.

FW0B4341

Muzyka stała się stylem życia rodziny Jabłońskich. Małżonkowie jeżdżą po całej Polsce i prowadzą zajęcia zatytułowane „Piramida Dźwięku”, „Warsztaty z Żywiołami”, „Festiwal Dźwięku”, adresowane do osób poszukujących ukojenia w muzyce. A są wśród nich osoby zestresowane, z depresją, cierpiące na różne schorzenia somatyczne, jak reumatyzm, bóle stawów.

Dwa razy w miesiącu Witold Jabłoński prowadzi muzykoterapię w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Koszalinie. Jak na te spotkania reagują podopieczni ośrodka? – W zajęciach udział biorą osoby z umiarkowaną, znaczną oraz głęboką niepełnosprawnością intelektualną – opowiada Elwira Jaremko, wicedyrektor ośrodka. – Nasi podopieczni bardzo chętnie uczestniczą w tych spotkaniach. Na jednych działa to bardzo kojąco, to czas wyciszenia i odpoczynku. Innym dźwięk etnicznych instrumentów pozwala przełamać wstyd, otworzyć się na świat. Zauważamy również, że po serii spotkań dzieci spastyczne znacznie rozluźniły się.

– To nie są zabobony – podkreśla pan Witold. – Od 2012 roku funkcjonuje Polskie Stowarzyszenie Muzykoterapeutów, czyli organizacja osób stosujących w praktyce terapeutycznej muzykę i szerzej – dźwięki. Lecznicze działanie dźwięków jest zaś faktem potwierdzonym rozlicznymi badaniami. Badania trwają zresztą dalej i dostarczają nowych informacji na temat mechanizmów, jakie w psychice i cele człowieka uruchamia odpowiednio dobrany dźwięk.

To w jaki sposób uczestnicy zajęć reagują na dźwięk, zależy od wysokości tonu z jakiego korzysta prowadzący spotkanie. Wyróżnia się częstotliwość Alpha, Beta, Theta i Deltha (od 0.5 do 30 Hz). Odpowiednio dobraną muzykę stosuje się w łagodzeniu bólu po zabiegach chirurgicznych, dentystycznych czy przy chorobach psychosomatycznych. To w jakim stopniu dźwięk pomoże, zależy od człowieka, jego wiary i otwartości.

 

FW0B4374Fala dźwięku może wprowadzić uczestnika w lekki sen, podczas którego odbiera bodźce zewnętrzne, przez koncentrację, po głęboki sen, kiedy uczestnik nie jest świadomy tego, co dzieje się wokół niego. Od tego jak głęboko w organizm człowieka „wejdzie” dźwięk – uzależnione są przeżycia wewnętrzne. Na poszczególnych etapach ludzki mózg pracuje inaczej. To powoduje, że dla jednych takie przeżycie jest bardziej oczyszczające, pobudzające, wyciszające, a czasem nawet denerwujące. – Zdarzyło mi się, że podczas jednej z sesji pewna uczestniczka zasnęła na kilka godzin – opowiada pan Witold. – Nie mogliśmy jej dobudzić. Kiedy doszła do siebie – powiedziała, że musiała załatwić kilka spraw sama z sobą.

Rytuały trwają około 2,5 h. Uczestnicy przeważnie leżą, ponieważ ta pozycja ułatwia koncentrację. Wszystkie zmysły jednocześnie przeszywają różne dźwięki i wibracje. Następnie zapada martwa cisza, podczas, której wiele osób znajduje swój własny głos, coś co bywa nazywane „dźwiękiem duchowym”.

 

Witold Jabłoński: – Po zakończeniu spotkania muzyka w organizmie uczestników gra jeszcze kilkanaście dni. To swoisty masaż. Wibracje instrumentów – na przemian drażniące, kojące, wysokie i niskie, wpływają na ruch komórek w całym ciele. Powodują odprężenie psychiczne i fizyczne, wyzwolenie inspiracji. Otwierają przestrzeń, gdzie łączy się Wszechświat z Ziemią. Dźwięki i wibracje trafiają do człowieka przez słuch, a ciało doznaje akustycznych drgań. To usuwa napięcia, stres, lęki. Relaksuje i pozwala dostrzec różne problemy,. ale i ich rozwiązania.

Jak podkreślają zwolennicy muzykoterapii, wiele chorób „gnieździ się w głowie”. Oczyszczony umysł, wyzwolony od stresu i jakichkolwiek cierpień, może działać cuda. Inni wskazują, że ciało człowieka składa się w przeważającej części z wody, która jest doskonałym przewodnikiem fal dźwiękowych. Wibracje przenoszone są po całym ciele za pomocą tkanek, rozchodzą się do poszczególnych narządów, te z kolei wysyłają własne fale na trzech różnych poziomach: poziom ciała, umysłu i ducha. Stąd przepływ muzyki przez całe ciało.
Muzyka dla Witolda Jabłońskiego stała się całym życiem. Razem z żoną Aleksandrą, kupili w Rekowie 2,5 ha ziemi. Ma tam powstać szkółka, która pokaże ludziom, jak istotne jest życie blisko natury, zgodnie z jej rytmem. Państwo Jabłońscy chcą zająć się hodowlą roślin w sposób naturalny bez żadnej chemii. – Idea jest taka, że osoby, które chciałyby mieć zdrowe warzywa, mogą przyjechać do nas, pomóc pracować na roli. Jak ziemia zrodzi plony, będą mogli je ze sobą zabrać. Szkółka ma również edukować dzieci, skąd pochodzi jajko czy mleko, bo wiele z nich w życiu nie widziało żywej kury czy krowy.

Państwo Jabłońscy wracają do korzeni, starają się żyć w zgodzie z ziemią i samymi sobą. Dlatego sami pieką chleb, bazując na naturalnych składnikach znanego pochodzenia, uprawiają zioła, z których przygotowują różne napary, nalewki i przetwory.

FW0B4411

Oboje źródła problemów zdrowotnych upatrują w dotychczasowym stylu życia. Prowadzenie biznesu to ciągła bieganina i stres. Stąd chęć zmiany i decyzja o kupieniu ziemi na wsi.

Rekowo to również miejsce, gdzie mają być prowadzone zajęcia z muzykoterapii. Pięćdziesiąt procent działki stanowi las usłany brzozami i sosnami. Jest to doskonała przestrzeń dla duchowych rytuałów. Według znawców dendrologii te dwa drzewa są dawcami energii witalnej, naturalnymi emiterami zjonizowanego ujemnie powietrza. Samo obcowanie z drzewami ma kojący wpływ na nasz organizm. Zdrowotne możliwości tych roślin docenili już między innymi Finowie, którzy od 2007 r. wspierają programy dotyczące wpływu lasów na ludzkie zdrowie, Korea zainwestowała 240 mln dolarów w Narodowe Centrum Leśnej Terapii, a w Stanach Zjednoczonych Stowarzyszenie Przewodników i Programów Natury i Leśnej Terapii prowadzi na terenie całego kraju certyfikowane szkolenia. Szum drzew, unoszące się pyłki, powiew powietrza i muzyka – wpływają bezpośrednio na ośrodki emocji, ożywiają wspomnienia, wspomagają wytwarzanie peptydów i endomorfin. Muzyka wytwarza w mózgu specyficzny stan emocjonalny, który potrafi ukoić ból, lęki i wpłynąć na zdrowie słuchaczy. Witold Jabłoński mógłby o tym mówić godzinami. Przyznaje, że od momentu kiedy poznał muzykoterapię i bioenergoterapię, czuje się szczęśliwy i spełniony.