Pomimo upływu ponad 70 lat od momentu zakończenia II wojny światowej, dla większości mieszkańców regionu dzieje niemieckiej bazy lotnictwa morskiego w Unieściu wciąż pozostają tajemnicą. Informacje na jej temat można co prawda odnaleźć w fachowych publikacjach o tematyce historycznej i w Internecie, lecz przeważnie ograniczają się one do zaledwie kilku enigmatycznych zdań. Dzięki dostępowi historyków do ściśle tajnych niegdyś dokumentów Luftwaffe oraz materiałów amerykańskiego wywiadu, powoli zapełnia się i ta „biała plama” najnowszej historii Pomorza, umożliwiając zaprezentowanie części efektów żmudnych poszukiwań szerszemu gronu czytelników.

W dniu zakończenia walk na frontach pierwszej wojny światowej niemiecka armia dysponowała kilkudziesięcioma rozsianymi po całym wybrzeżu Morza Północnego i Bałtyckiego jednostkami lotnictwa morskiego. Na ich wyposażeniu znajdowała się pokaźna liczba ponad tysiąca nowoczesnych samolotów, wodnosamolotów i łodzi latających. Podczas krwawych zmagań były one z powodzeniem wykorzystywane do śledzenia z powietrza ruchu nieprzyjacielskich okrętów, minowania szlaków żeglugowych, korygowania ognia własnej artylerii nadbrzeżnej, a także atakowania wykrytych na powierzchni morza okrętów podwodnych i zwalczania wrogich samolotów rozpoznawczych.

 

Pod cywilnym kamuflażem

Zgodnie z założeniami przywódców zwycięskich państw, wejście w życie traktatu wersalskiego – układu pokojowego, kończącego pierwszy w dziejach światowy konflikt – miało definitywnie położyć kres potędze niemieckiego lotnictwa wojskowego, w tym lotnictwa morskiego. Wszystkie pozostające na wyposażeniu armii samoloty miały zostać niezwłocznie zniszczone lub przekazane państwom Ententy. Budowa nowych maszyn o przeznaczeniu militarnym była natomiast całkowicie zabroniona.

Niezwykle surowe przepisy traktatu nie zdały się jednak na wiele. Już w 1924 roku powstały pierwsze tajne ośrodki szkolenia lotników morskich. Niemieccy inżynierowie podjęli zaś prace nad nowymi wodnosamolotami oraz łodziami latającymi, które – według oficjalnej wersji – miały być przeznaczone wyłącznie na użytek cywilnych linii lotniczych lub innych państw. W 1933 roku, po dojściu do władzy Adolfa Hitlera, prace związane z reaktywacją wojskowego lotnictwa morskiego nabrały tempa. Powstały wówczas pierwsze – wciąż zakamuflowane pod szyldami prywatnych firm – eskadry morskie, na których wyposażeniu znalazły się produkowane przez niemiecki przemysł samoloty bojowe.

Dalszy intensywny rozwój lotnictwa morskiego nastąpił w latach 1935 – 1936. W okresie tym przystąpiono do formowania nowych eskadr, ale także rozpoczęto budowę sieci nowoczesnych baz lotniczych, które zapewniłyby dogodne warunki do stacjonowania wodnosamolotów. Jedna z takich baz miała powstać na północy wschód od Unieścia (niem. Nest), na wąskim pasie lądu oddzielającym jezioro Jamno od Morza Bałtyckiego.

Wybór tego miejsca nie był dziełem przypadku. Już w trakcie I wojny światowej w Unieściu znajdowała się niewielka stacja lotnicza niemieckiej marynarki wojennej, regularnie wykorzystywana przez dwupłatowe wodnosamoloty, operujące nad pomorskim wybrzeżem. Po wejściu w życie traktatu wersalskiego i przymusowej likwidacji obiektu, tafla jeziora Jamno była natomiast używana jako miejsce awaryjnych wodowań pasażerskich łodzi latających, obsługujących m.in. połączenia z Prusami Wschodnimi. Unieście stanowiło zatem doskonale sprawdzony punkt operowania lotnictwa morskiego. Zaletą tej lokalizacji była ponadto dogodna odległość od granicy z Polską i Szwecją.

 

Luftwaffe w Unieściu

Prace związane z budową bazy lotnictwa morskiego Luftwaffe w Unieściu prowadzono głównie w latach 1936 – 1939. W okresie tym powstało około 30 budynków. Wśród nich były między innymi dwa hangary lotnicze, budynek komendantury bazy, trzy połączone ze sobą budynki koszarowe, kantyna, stacja transformatorowa, garaże na pojazdy mechaniczne i liczne magazyny (w tym amunicyjne). Przygotowano ponadto dwa betonowe slipy, czyli małe pochylnie schodzące z lądu w głąb jeziora Jamno, służące do wodowania i wyciągania na brzeg wodnosamolotów oraz łodzi latających.

Plany w zakresie dalszej rozbudowy bazy w Unieściu były zdecydowanie bardziej ambitne. W kolejnych latach zamierzano ukończyć kilkadziesiąt kolejnych obiektów, w tym trzy duże hangary lotnicze oraz jeden hangar techniczny, przeznaczony do wykonywania napraw i remontów samolotów. Baza miała ponadto być wyposażona w krąg kompensacyjny, czyli trwale połączone z gruntem urządzenie, służące do kalibracji elementów pokładowych systemów nawigacyjnych.

Już po wybuchu II wojny światowej, na skutek przeniesienia ciężaru walk lotnictwa morskiego na zachód i południe Europy, zrezygnowano z realizacji gotowych już planów budowy kolejnych hangarów oraz instalacji kręgu kompensacyjnego. Zdecydowano się natomiast na przygotowanie betonowej drogi startowej o długości około 275 metrów, pozwalającej na przyjmowanie niewielkich samolotów transportowo-łącznikowych bazowania lądowego. W pobliżu kanału łączącego jezioro Jamno z morzem, w sąsiedztwie magazynów amunicyjnych, wybudowano ponadto strzelnicę i radiowe centrum nadawcze.

 

Wojna z Polską

Prawdopodobnie pierwszymi jednostkami Luftwaffe, czasowo wykorzystującymi wciąż powstającą bazę lotniczą w Unieściu były lotnicze eskadry holownicze (Luftdienst-Kommandos), zabezpieczające ćwiczenia prowadzone na otwartym w jej sąsiedztwie w maju 1936 roku poligonie. Działalność operujących z Unieścia wodnosamolotów polegała głównie na holowaniu rękawów, imitujących cele powietrzne podczas szkolnych strzelań artylerii przeciwlotniczej małego i średniego kalibru. Maszyny pozorowały także siły przeciwnika podczas tzw. strzelań sposobem odwróconym. W ich trakcie artylerzyści prowadzili ogień w kierunku morza, do „lustrzanych odbić” samolotów lecących za stanowiskami ogniowymi.

Kiedy infrastruktura bazy lotniczej była już częściowo gotowa, dowództwo Luftwaffe utworzyło – z dniem 1 lipca 1937 roku – jednostkę określaną w skrócie jako 1./Kü.Fl.Gr. 706 (1. Eskadra 706. Dywizjonu Lotnictwa Przybrzeżnego), a na miejsce jej dyslokacji wyznaczyło Unieście. Zgodnie z etatem, na wyposażeniu eskadry znajdowało się 12 dwupłatowych wodnosamolotów rozpoznawczych Heinkel He 60 D, które na początku 1939 roku częściowo zastąpiono ulepszonymi Heinklami He 114 B-1.

W dniu 1 września 1939 roku 1./Kü.Fl.Gr. 706, podobnie jak inne stacjonujące na wschodzie Niemiec jednostki, została zaangażowana do działań przeciwko Polsce. Jej zadaniem nie było jednak atakowanie portów, lecz prowadzenie stałego rozpoznania wód pomiędzy Unieściem a Kłajpedą, na odległość 30 mil morskich (około 55 kilometrów) od linii brzegowej i zwalczanie ewentualnie wykrytych okrętów podwodnych. Co ciekawe, eskadra przez pewien czas utrzymywała także w stałej gotowości startowej trzy samoloty, które miały stanowić osłonę bazy w przypadku nalotu lotnictwa polskiego.

 

Patrole aż po Skandynawię

Od 24 września 1939 roku załogi 1./Kü.Fl.Gr. 706 zostały skierowane do prowadzenia kontroli żeglugi na Bałtyku, między innymi w rejonie cieśnin Wielki Bełt i Sund. W trakcie długotrwałych misji zmuszano do zatrzymania statki należące do państw neutralnych, by następnie wprowadzać na ich pokłady kilkuosobowe grupy abordażowe, mające na celu sprawdzenie, czy w ładowniach nie znajdują się materiały przeznaczone dla wrogiej Francji lub Wielkiej Brytanii. W związku z nowymi zadaniami, na wyposażeniu eskadry znalazły się trzy duże, dwusilnikowe wodnosamoloty rozpoznawcze typu Heinkel He 59 B. Na przełomie października i listopada 1939 roku stacjonująca w Unieściu eskadra przeszła zmiany organizacyjne, a następnie została przeniesiona na lotnisko w Rogowie.

W kolejnych miesiącach i latach wojny baza w Unieściu pozostawała z dala od rejonów, w których prowadzono działania wojenne. Nie było zatem realnej potrzeby, by na jej terenie stacjonowały stale jednostki bojowe Luftwaffe. Regularnie korzystały z niej natomiast wodnosamoloty treningowe, należące m.in. do szkoły lotnictwa morskiego Große Fliegerwaffenschule (See) Parow i ośrodka szkolenia radiooperatorów pokładowych Luftnachrichten-Schule 6 (See).

Samoloty bojowe powróciły do Unieścia dopiero w lipcu 1944 roku, gdy z Pillau (obecnie: Bałtyjsk) przebazowano cztery jednosilnikowe wodnosamoloty typu Arado Ar 196 A-3/A-5, należące do Bordfliegergruppe 196 (196. Dywizjonu Lotnictwa Pokładowego). Ich zadaniem było prowadzenie rozpoznania nad środkowym Bałtykiem, celem poszukiwania mogących operować w tym rejonie radzieckich okrętów podwodnych. Klucz stacjonował w Unieściu co najmniej do początku listopada 1944 roku. W okresie tym nie odniósł on jednak żadnych sukcesów.
Od sierpnia 1944 roku Unieście stanowiło stały punkt bazowania kilku łodzi latających typu Dornier Do 24 T-3, należących do Seenotstaffel 81 (81. Eskadry Ratownictwa Morskiego), odpowiedzialnej za poszukiwanie i podejmowanie rozbitków z zatopionych okrętów oraz lotników, których samoloty zostały zmuszone do wodowania na powierzchni morza.

31 października 1944 roku baza w Unieściu stała się świadkiem spektakularnej dezercji technika pokładowego Seenotstaffel 81 – Heinza Roescha – który wraz ze swoją estońską przyjaciółką Ritą Kuusalu porwał łódź latającą Dornier Do 24 T-3 (kod radiowy: CM+RY, numer seryjny: 3343). Pomimo braku przeszkolenia w zakresie pilotażu, podoficer zdołał dolecieć do wybrzeży Szwecji, a następnie bezpiecznie wylądować w pobliżu portowego miasta Sölvesborg, gdzie para została internowana. Porwany Dornier został natomiast odkupiony od niemieckiego rządu za kwotę 250 tysięcy koron i włączony w skład szwedzkiego lotnictwa wojskowego. Pisaliśmy o tym szerxej w poprzednim wydaniu naszego miesięcznika.

Co warte odrębnego podkreślenia, na przełomie lutego i marca 1945 roku łodzie latające należące m.in. do Seenotstaffel 81 zostały zaangażowane do przeprowadzenia brawurowej ewakuacji z Unieścia dużej grupy dzieci oraz cywilów – głównie kobiet – których los był zagrożony ze względu na szybko zbliżającą się do wybrzeża linię frontu.

W okresie II wojny światowej baza lotnicza w Unieściu uniknęła bombardowań strategicznych, prowadzonych na masową skalę przez samoloty zachodnich aliantów. Nie była ona również celem ataków szturmowych ze strony amerykańskich myśliwców, eskortujących ciężkie bombowce zapuszczające się regularnie nad Pomorze. Powyższe nie oznacza jednak, że nie znajdowała się ona w zainteresowaniu alianckich służb wywiadowczych. Od połowy 1943 roku do marca 1945 roku nad Unieściem wielokrotnie przelatywały na dużej wysokości brytyjskie dwusilnikowe samoloty rozpoznawcze typu de Havilland Mosquito, z których pokładów wykonywano niezwykle dokładne zdjęcia obiektów naziemnych. Jedna z takich misji została przeprowadzona 21 czerwca 1943 roku między godziną 16.20 a 22.48, kiedy to Mosquito FB Mk VI (DZ517) z załogą w składzie por. Edmund Kirwan (pilot) i por. William Fergusson (obserwator) sfotografował m.in. lotniska w Rumi, Gdyni, Lęborku, Słupsku, Unieściu oraz Kołobrzegu, a następnie bez problemów powrócił do macierzystej bazy na terenie Wielkiej Brytanii.

 

Nowe rozdziały

Kiedy 5 marca 1945 roku do opuszczonego przez Luftwaffe Unieścia wkroczyły oddziały Armii Czerwonej, zajmując bazę lotniczą, symbolicznie skończył się niemiecki rozdział w jej historii. Czerwonoarmiści pozostawali nad brzegami jeziora Jamno przez kolejne dwa lata, by następnie przekazać teren oraz znajdujące się na nim obiekty jednostkom Ludowego Wojska Polskiego, które wykorzystywały je do końca lat 90. XX wieku.

Obecnie część obiektów dawnej bazy jest zagospodarowana jako miejsca letniego wypoczynku. Mieszczą się tam m.in. ośrodek wypoczynkowy Floryn (nie mylić z restauracją w centrum Mielna), czy Żółty Dworek. Nieco dalej teren został oddany pod działalność deweloperską, dzięki czemu powstał kompleks apartamentowy Blue Marina i buduje się kolejny apartamentowiec. Jeszcze dalej znajdują się, będące prywatną własnością, intrygujące dawne hangary wodnosamolotów zbudowane z czerwonej cegły. Przyszłość pokaże, czy zostaną one zachowane w obecnej postaci, czy też teren posłuży za miejsce dla współczesnych obiektów.