Krainę fiordów zamieszkują niespokojne duchy. Tak jak Oslo, mające w sobie powolny oddech wiejskiego życia i zadyszkę europejskiej stolicy. Z jednej strony granice miasta wyznacza przepiękny fiord, z drugiej zaś góry. Nietrudno pokochać to miejsce. I to od pierwszego wejrzenia.

Kojarzone głównie z chłodem i pokojową nagrodą Nobla Oslo to nowoczesne i zróżnicowane miasto, a każda z jego części wnosi coś interesującego do całości. Jest pociągające, szczególnie gdy ściska mróz. Przecież Norwegia to idealny kierunek na zimę. Ta pora roku stroi tutejsze miasta i miasteczka w śnieżne czapy, mróz krzesze iskry, a nad głowami trwa w najlepsze spektakl z zorzą polarną w roli głównej. Do tego zapierające dech krajobrazy, fiordy, otoczone górami zatoczki i rybackie wioski zaczepione o poszarpane brzegi. Stukilometrowy fiord Oslofjorden wrzyna się zygzakiem w linię brzegową i daje przedsmak tego, co można zobaczyć, jeśli w Oslo postanowimy rozpocząć podróż po Norwegii.

 

Skandynawski panteon

Magazyn “New York Times” opisał Oslo jako miasto “gotowe, aby zabłysnąć”. Bycie prekursorem zobowiązuje. Trzeba świecić przykładem, przecierać szlaki. Zapewne dlatego ambitni architekci i młodzi szefowie kuchni miejscowych restauracji wysoko zawieszają poprzeczkę miastu, znanemu ze swojej tętniącej życiem atmosfery, oryginalnej architektury i znakomitego jedzenia. Sami mieszkańcy Oslo zadają kłam obiegowym opiniom o chłodnych i powściągliwych Norwegach. Żyją w mieście będącym najstarszą skandynawską stolicą. W 1048 r. założył je król Haralda Srogi.

Życie tu nie należało do najłatwiejszych. Jak z głębokiego worka wysypywały się nieszczęścia, aż w 1624 roku pożar doszczętnie strawił miasto. Król Danii i Norwegii Christian IV odbudował je – w renesansowym stylu – i nadał mu swoje imię. Do 1925 roku nosiło więc nazwę Christiania. Rzeczywiście, „Christiania” brzmi świetnie, jednak decyzja Norwegów o powrocie do starej nazwy wydaje się uzasadniona, szczególnie jeśli zagłębimy się w przeszłość kraju i odkryjemy jego kolejne tajemnice.

Niełatwe zadanie ma ten, kto zdecyduje się na rozszyfrowanie samej nazwy „Oslo”. Na tym polu spierają się nawet historycy. Niektórzy uważają, że oznacza ona: w ujściu rzeki Lo. Inni, odwołując się do oryginalnej pisowni nazwy – Áslo, twierdzą, że wzięła się od Asów, czyli najpotężniejszych bogów skandynawskiego panteonu.

107-finsehytta-1135611

Podróż sentymentalna

Rozległe miasto można przemierzać tak, jak się lubi – samochodem, tramwajem, metrem, autobusem, rowerem lub pieszo. Oslo nadaje się doskonale do spacerów – jest na tyle kompaktowe, że da się je przejść na piechotę. Poza tym, przemierzając je we własnym tempie, dajemy sobie szansę zobaczenia rzeczy niezwykłych. Amerykanie z “New York Timesa” dostrzegli nową, designerską dzielnicę Tjuvholmen (w dosłownym tłumaczeniu – „wyspa złodziei”), która jest przedłużeniem nabrzeża w samym centrum miasta, tuż przy słynnej Aker Brygge. Jest tu sławne na całym świecie, fantastyczne Muzeum Astrup Fearnley. Budowla to gigantyczny i nowoczesny kompleks wykonany ze szkła, drewna i stali. Znaną galerię sztuki współczesnej przeniesiono z dzielnicy Kvadraturen do nowo powstałego budynku, liczącego 7000 metrów kwadratowych i kosztującego 700 milionów koron norweskich. Kwota robi podobne wrażenie jak sam budynek.
Wśród atrakcji, które uznaje się za tutejsze „must see” jest też słynna siedziba Narodowej Opery i Baletu, zaprojektowana przez pracownię Snøhetta – pierwszą ligę nie tylko skandynawskiej architektury. Współczesna wizytówka miasta przypomina bryłę lodowca, ulokowaną częściowo na wodzie. Ekspresjonistyczny biały budynek największe wrażenie robi od strony fiordu. Statkiem wycieczkowym można odbyć podróż sentymentalną od najstarszego budynku-instytucji norweskiej stolicy, jakim jest cytadela, po najnowszy.

Jest tu też skocznia Holmenkollen i dawne doki Aker Brygge, które stały się luksusowym centrum handlowym z kinem i restauracjami.

Główny deptak to Karl Johansgate w zachodniej części miasta, serwujący wyborne atrakcje. Spacer po mieście daje możliwość zerknięcia na Parlament, Teatr Narodowy, Uniwersytet oraz Galerię Narodową, która może pochwalić się wspaniałą kolekcją dzieł Edwarda Muncha. Jest też osobne muzeum poświęcone temu malarzowi.

XIX-wieczny Pałac Królewski na wzgórzu to nadal siedziba króla (Norwegia jest przecież monarchią!) i jego rodziny. Nie jest ogrodzony, każdy może obejrzeć go z bliska. Na dziedzińcu codziennie o godz. 13.30 odbywa się widowiskowa zmiana warty. Zawsze gwarna jest też starówka leżąca u podnóża Pałacu Królewskiego.

W czasie zwiedzania nie należy pominąć katedry Domkirke, muzeum na półwyspie Bydgøy z zachowanymi łodziami wikingów z IX wieku, twierdzy Akershus i niezwykłego parku rzeźb Gustava Vigelanda. Tak naprawdę to Frognerparken (a właściwie jego część), jednak powszechnie używane jest nazwisko artysty, autora stojących w nim dzieł. W jednej z największych atrakcji Oslo, w ciągu 40 lat, artysta umieścił większość ze stojących tu obecnie 212 rzeźb, przedstawiających ponad 600 postaci. Ich siła i piękno są zapowiedzią tego, co Norwegia odkryje przed podróżnikiem udającym się dalej na północ.

 

dscf6481-1139107Królowa na tronie

Do niedawna Norwegia była w gruncie rzeczy biednym krajem. Wszystko zmieniło się diametralnie, gdy w latach 60. ubiegłego wieku odkryto u norweskich wybrzeży rozległe złoża ropy i gazu ziemnego. Kraj stał się bogaty. Nie ma to jednak znaczenia dla natury, która wciąż jest tu królową. Nadal czuje się respekt przed jej ogromem, a wszystko jest jej tutaj podporządkowane. Przyroda jest sprzymierzeńcem Norwegii, a sami Norwegowie pokazują, że bycie nowoczesnym to przede wszystkim mądre współżycie z naturą. Ludzie zawdzięczają dobrobyt bogactwom naturalnym, a wspaniałe krajobrazy to wabik na turystów. Drogi są wąskie i kręte, a miasta ciche. Takie też jest Oslo. Nawet sami Norwegowie przyznają, że ich stolica ma więcej z dużej wioski niż europejskiego city.

Miasto zachwyca przyjazną, nieformalną atmosferą. Nie ma tu hałasu, tłumu ludzi spieszących się i wpadających na siebie, miasto ma zwartą zabudowę, bez niekończących się przedmieść tak charakterystycznych dla wielu europejskich stolic.

Otoczone jest wodą, nie tylko Oslofjorden, ale także wieloma jeziorami znajdującymi się w obrębie miasta, zielenią, z licznymi parkami i deptakami. Napawanie się przyrodą jest rzadkim doznaniem w dużym mieście, ale też okazją do bycia w ciągłym ruchu. Norwegia to kraj dla aktywnych – niestrudzonych włóczykijów, narciarzy, żeglarzy lub turystów od święta – wszystkich tych, którzy słabość do dzikiej przyrody mają zakodowaną w genach. Norweska stolica to jedna z niewielu europejskich metropolii, której mieszkańcy, zależnie od sezonu, albo jeżdżą na nartach, albo żeglują; łodzie ma zresztą większość z nich. Zimą na śródmiejskich ulicach co rusz spotkać można młodzież przechadzającą się z deskami snowboardowymi, w pełnym rynsztunku bojowym. Popularne są akcenty a’la wiking, np. wysokie futrzane buty do minispódniczki czy nakrycia głowy imitujące kaski skandynawskich wojowników.

Zimę skutecznie tu oswojono. Skoro góry i klimat gwarantuje śnieg od początku listopada prawie do końca kwietnia, trzeba było po prostu to wykorzystać. Gdy spadnie śnieg, mieszkańcy miasta zakładają biegówki i ruszają na oświetlone trasy wzdłuż osiedli, a wokół skoczni Holmenkollen organizuje się wyścigi psów i zjazdy slalomowe.

 

Plac zabaw dla dorosłych

Oslo pełne jest też małych, oryginalnych miejsc, prowadzonych przez prawdziwych pasjonatów. To właśnie one nadają prawdziwy klimat miastu. Ot, choćby sklep przy Rathkes gate oferujący starannie wyselekcjonowane meble i designerskie gadżety stworzone przez znanych skandynawskich artystów. Jest też Neseblod Records, kultowy już sklep heavy metalowy, będący jest jednocześnie muzeum. Fani ciężkich brzmień potrafią tu przyjechać z odległych stron, by odwiedzić miejsce, którego nazwa w języku angielskim oznacza „krwotok z nosa”. Zdecydowanie łagodniejsze brzmienia witają gości w Råkk & Rålls, w sklepie muzycznym z kawiarnią i jednocześnie największym w kraju sklepie ze starociami. Typowo skandynawskie klimaty, którym zdecydowanie daleko do wystroju wnętrz z Ikei, znaleźć można za to w Pentagonie. To rodzaj supermarketu z wyposażeniem militarnym i niespotykaną mieszanką strojów wikingów, efektów filmowych, mundurów, noży, szabli, masek, zbroi i wszystkich innych gadżetów, o których istnieniu wcześniej zwykły zjadacz chleba nie miał zielonego pojęcia. Taki plac zabaw dla dorosłych rozmiłowanych w różnego rodzaju starociach.

 

10 rzeczy, których nie możesz przegapić w Oslo

1. Twierdza Akerhus na wzgórzu (ze wspaniałym widokiem na Oslo)
2. Centrum Pokojowej Nagrody Nobla
3. Deptak Karl Johansgate z bocznymi uliczkami
4. Parlament
5. Galeria Narodowa (z kolekcją malarstwa norweskiego, w tym Dahla, Muncha oraz impresjonistów)
6. Pałac Królewski z parkiem
7. Park Vigelanda
8. Muzeum Edvarda Muncha
9. Siedziba Narodowej Opery i Baletu
10. Norweskie Muzeum Marynarki (z najstarszą łodzią sprzed 2200 lat)