Grupa firm branży okiennej skupiona wokół znanego koszalińskiego przedsiębiorcy Jarosława Loosa systematycznie zwiększa sprzedaż, absolutną większość wyrobów wysyłając za granicę. Rosnąca produkcja wymaga dodatkowej powierzchni hal, stąd trwające obecnie inwestycje w nowe obiekty. Trafią do nich kolejne maszyny i urządzenia pozwalające wyprodukować dowolnie zaprojektowane okna z dowolnie wybranego materiału. Grupa swoją mocną pozycję w Europie zbudowała właśnie na wszechstronności, najwyższej jakości i zdolności dostosowania się do oczekiwań najbardziej wymagających klientów. Zatrudnia obecnie 700 osób, ale potrzebuje szybko nowych 200 pracowników. Praca czeka na inżynierów, technologów, operatorów CNC, automatyków, pracowników produkcji, handlowców znających języki obce – nie tylko angielski, niemiecki czy francuski, ale również rosyjski czy ukraiński.

Firmą – matką dla całej grupy jest Fabryka Okien PUF, którą Jarosław Loos założył w październiku 1992 roku wraz z Janem Michalikiem, a która rozpoczynała od produkcji stolarki PCV i aluminium.: – Ja wówczas byłem dyrektorem Koszalińskiej Izby Przemysłowo – Handlowej, a Jan Michalik jej prezydentem. Z misji gospodarczej do Szwecji, gdzie zwiedził fabrykę stolarki budowlanej, przywiózł On w pewnym momencie przekonanie, że branża okienna ma przed sobą ogromną przyszłość. Warto pamiętać, że był to czas, kiedy w Polsce okien nie było, a więc rynek chłonął każdą ich ilość. Tym bardziej, że polskie wytwórnie dopiero zaczęły adaptować nowe technologie w tej dziedzinie. Żeby było zabawnie, za produkcję w naszej spółce odpowiadał Jan Michalik, z wykształcenia ekonomista, a ja, wtedy młody inżynier, zająłem się sprzedażą i marketingiem.

grudzien-07-12-16-129a

Własnym szlakiem

W ciągu pierwszych 10 lat istnienia wypracowane przez PUF pieniądze były inwestowane w obiekty turystyczne w pasie nadmorskim. Można stwierdzić, że ucierpiała na tym sama fabryka, bo ona również wymagała inwestycji. Jarosław Loos wspomina: – Nie inwestując wystarczająco dużo w naszą działalność okienną, straciliśmy dystans do konkurencji. W 2002 roku podjęliśmy z Janem Michalikiem zgodną decyzję, że każdy z nas pójdzie swoją drogą. Ja zostałem przy oknach, on skupił się na branży turystycznej.

Fabryka Okien PUF pod samodzielnymi rządami prezesa Loosa modernizowała się i nabierała mocy produkcyjnych. Był to już jednak czas, kiedy na rynku dominowało kilku dużych wytwórców. – Zdawałem sobie sprawę, że bez olbrzymiego kapitału ich nie dogonię. Wtedy, po podziale spółki, byłem w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Zacząłem szukać własnej drogi. Uznałem, że warto skupić się na produkcji wysokogatunkowej z ukierunkowaniem sprzedaży wyłącznie na eksport do Europy Zachodniej. Jak czas pokazał, było to słuszne założenie, które od paru lat pozwala nas się dynamicznie rozwijać – mówi Jarosław Loos. – Masowa produkcja pochodząca z Polski kojarzy się na Zachodzie z niskimi cenami, ale i z nie najwyższą jakością. My wypracowaliśmy sobie markę wśród odbiorców wymagających, którzy nie są zainteresowani produktami typowymi funkcjonującymi na polskim rynku.

 

Zarządzanie z wiarą w ludzi

Oprócz silnego akcentu na jakość i unikalność okien, Jarosław Loos postawił w zarządzaniu na jeszcze jedną zasadę, która daje doskonałe efekty: swoim najlepszym menedżerom zaproponował nie pracę a współpracę polegającą na wspólnym tworzeniu spółek i dzieleniu się ich własnością. W ten sposób menedżerowie ci stawali się wspólnikami szefa, nadal oczywiście prowadząc poszczególne firmy. W taki sposób powstała grupa Q4WindowsGroup.

Kiedy pytam, jak się czuje w roli mentora, Jarosław Loos się oburza: – Nie jestem mentorem! Jestem liderem grupy menedżerów, który są świetnymi fachowcami, znającymi się doskonale na produkowaniu i sprzedawaniu okien. To dzięki ich wiedzy i zaangażowaniu odnosimy sukcesy w całej Europie – mówi. – To ich energia daje siłę grupie i buduje sukces, bo na pewno jest nim wygrywanie w konkurencji choćby z silnymi firmami niemieckimi.

grudzien-07-12-16-75a

Nowa hala dla Q4Sash

Od sześciu lat wspólnikami Jarosława Loosa są Krzysztof Procz i Artur Sałapatek, menedżerowie spółki Q4Sahs (poprzednio: Viking). Firma jest w szczególnym momencie swej historii. Działa obecnie w obiekcie przy ulicy Słowiańskiej; produkuje stolarkę okienną i otworową. Od 19 grudnia br. rozpoczyna przeprowadzkę do nowej siedziby wybudowanej w Koszalińskiej Podstrefie Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. To 2200 m kw. powierzchni produkcyjnej i 300 metrów powierzchni biurowo-socjalnej.

Od 9 stycznia 2017 r. ruszy tam pełną parą praca wszystkich działów Q4Sash.
Krysztof Procz podkreśla: – Przeprowadzka nie oznacza, że siedziba przy Słowiańskiej pozostanie pusta. Od lutego rozpoczniemy wytwarzanie w tym miejscu nowego asortymentu, tym razem przygotowanego pod potrzeby odbiorców z Niemiec, Holandii i innych krajów kontynentalnej Europy.

Dotychczasowymi największymi odbiorcami produktów Q4Sash są Brytyjczycy – Anglicy i Szkoci. Krzysztof Procz mówi: – Zbudowaliśmy silną markę i to na rynku bardzo wymagającym, konserwatywnym, odmiennym od reszty Europy. Ta odmienność wynika w ogromnym stopniu z brytyjskiej tradycji budowlanej, w której wykorzystuje się okna konstruowane inaczej niż u nas. Dorobiliśmy się w swojej palecie możliwości 30 ich rodzajów. To więcej nawet niż wynosi liczba najczęściej stosowanych na Wyspach rozwiązań. Ale dzięki temu jesteśmy w stanie szybko zrealizować nawet najbardziej oryginalne zamówienia. Nasi odbiorcy, którymi w dużej części są niewielkie firmy rodzinne, zaufali nam i poznali nas od strony rzetelności i terminowości.

 

To niemal sztuka

Terminowość to szczególnie istotna cecha w warunkach brytyjskich. Dlaczego? Zrozumiemy to, kiedy uświadomimy sobie, że chodzi najczęściej o wymianę stolarki okiennej w starych, kilkuwiekowych obiektach. Z jednej strony dotyczy ich ścisły nadzór konserwatora zabytków – nowe okna muszą być idealnym odwzorowaniem oryginalnych. Z drugiej warto pamiętać, że jakiekolwiek prace w strefie ścisłej zabudowy na przykład w starej części Londynu to skomplikowana logistycznie i kosztowna operacja. Ustalając termin prac, które powodują wyłączenie ruchu na ulicy przez dzień czy dwa, trzeba mieć absolutną pewność, że okna dotrą na czas. Każdy dzień opóźnienia, czekania to dodatkowe wysokie opłaty i koszty wynajęcia sprzętu – podnośników czy rusztowań. – Nasi odbiorcy wiedzą, że na nas mogą liczyć – mówi Krzysztof Procz. – Przekazują dobrą opinię o nas dalej i w ten sposób zyskujemy kolejnych kooperantów.
Kiedy ogląda się produkcję okien drewnianych prowadzoną przy ulicy Słowiańskiej można odnieść wrażenie, że ta stolarska praca ma coś z rzeźbiarstwa: – To są częstokroć niepowtarzalne wzory. Musimy je bardzo precyzyjnie odtworzyć. To trudna, ale jednocześnie fascynująca robota – podkreśla Krzysztof Procz.

Dodaje jednocześnie, że w związku z rozwojem Q4Sash potrzebuje nowych pracowników: – Nie warto się zrażać tym, że ktoś nie ma doświadczenia w branży drzewnej czy okiennej. My go przyuczymy do pracy. Najważniejsze jest zaangażowanie i chęć nauki. Produkcja okna drewnianego to kilka etapów realizowanych w kolejnych działach. Naprawdę można znaleźć dla siebie miejsce i uzyskać przy tym bardzo wartościowe kwalifikacje – zapewnia Krzysztof Procz. – Oprócz chęci do pracy, ważna jest zdolność adaptacji do grupy. Praca odbywa się bowiem w małych zespołach, które nazywamy gniazdami. Każde takie gniazdo jest jak żywy organizm. Dla jego sprawnego działania potrzeba dobrej komunikacji i porozumienia.

drzwi-przesuwne-typu-hs

Londyn podbity

Jednym z partnerów prezesa Loosa jest również Marcin Łuszczyński, człowiek młody, bo 36-letni, ale z dużym doświadczeniem handlowym zdobytym między innymi w międzynarodowej korporacji. Jak podkreśla, przydatne są również kompetencje nabyte podczas kilkuletniej pracy w Wielkiej Brytanii i nawiązane tam kontakty. To między innymi dzięki nim spółka MM Timber Windows umacnia swoją pozycję na Wyspach. Dostarcza stolarkę okienną na potrzeby inwestycji budowlanych takich potentatów jak miliarder rosyjskiego pochodzenia Roman Abramowicz czy – do niedawna przedsiębiorca amerykański a obecnie prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump. Wśród klientów ma również gwiazdy piłki nożnej z klubów Chelsea czy Arsenal. Zdobyte przez MM Timber Windows zaufanie takich klientów procentuje kolejnymi zamówieniami.

Marcin Łuszczyński mówi: – W większości przypadków nie dostarczamy okien końcowym klientom, ale pośrednikom i deweloperom. Oni decydują o dużych zamówieniach. Wiedzą, że jesteśmy w stanie wykonać okna pod każde indywidualne zamówienie, jakie nam prześlą. W Wielkiej Brytanii stosuje się wiele rozwiązań, jakie nie są znane w innych krajach. Dotyczy to także okien, bo popularne są tam na przykład okna otwierane na zewnętrz albo windowe, z innymi niż u nas sposobami zamykania itd. My mamy te różnice doskonale opanowane i umiemy dostosować się do każdego oczekiwania klienta.

Produkcja założonej w 2014 roku MM Timber Windows spółka z o.o. systematycznie rośnie. Firma przejęła duże obiekty produkcyjne w Niedalinie, gdzie prowadzi obecnie remont. Docelowo będzie miała tam do dyspozycji 4,5 tysiąca metrów kwadratowych, a w pierwszym etapie 2,5 tysiąca metrów kwadratowych. Fabryka produkuje okna drewniane i drewniano-aluminiowe. – Mamy doskonałą markę wypracowaną wśród odbiorców w Londynie, gdzie zrealizowaliśmy szereg prestiżowych zleceń. Wykorzystujemy wszystkie systemy okienne, jakie są na Wyspach stosowane. Dodatkowo wypracowaliśmy wiele własnych rozwiązań, które chronione są patentami.

 

Q4Alu – produkcja potrojona

Łukasz Wenta to również menedżer – wspólnik Jarosława Loosa. Wspólnie z drugim wspólnikiem Wojciechem Gilewskim kieruje spółką Q4Alu, która powstała w drodze wydzielenia z fabryki PUF części produkującej stolarkę aluminiową. Jej bazą są obiekty produkcyjne przy ulicy Różanej 5 w Koszalinie. – Prowadziłem przez pewien czas dział aluminium w PUF-ie. Kiedy do firmy wrócił Wojtek Gilewski, w sierpniu ubiegłego roku szef zaproponował nam nowe warunki współpracy i tak staliśmy się jego wspólnikami w nowej firmie – mówi Łukasz Wenta.

Q4Alu około 95 procent produkcji eksportuje, głównie do Niemiec, Holandii, Belgii i Francji. Najczęściej jest to sprzedaż na zasadzie B2B, czyli „business-to-business”. Odbiorcami są przedsiębiorstwa dystrybucyjne, które dostarczają koszalińskie okna klientom końcowym.
Łukasz Wenta mówi: – Nie podsumowaliśmy jeszcze efektów pracy w tym roku, ale śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że w ciągu tych kilkunastu miesięcy istnienia spółki potroiliśmy produkcję. Dlatego przygotowujemy nowe stanowiska produkcyjne w rozbudowywanej siedzibie przy ulicy Różanej. Mamy jako menedżerowie ogromną satysfakcję z powodu dynamicznego rozwoju. Powoduje ją również świadomość, że pracujemy „u siebie”, bo rozwiązanie zaproponowane przez prezesa Loosa, jest bardzo motywujące.

 

okladkowe-grudzien-2016-w1Ruch w hali RUCHU

Podobne przekonanie ma Andrzej Hondo, który obok Ireneusza Gabrysia stał się wspólnikiem Jarosława Loosa i jego niemieckiego strategicznego partnera biznesowego w spółce Link Polska, która ma produkować i wysyłać do Niemiec stolarkę plastikową: – Doceniam fakt, że zostałem obdarzony przez szefa ogromnym zaufaniem. Praca ze świadomością, że buduję coś, co po części jest moją własnością, rodzi dodatkową motywację. W ogóle uważam, że tak krytykowane samozatrudnienie ma wiele zalet, a jedną z głównych jest to, że powoduje wzrost poczucia odpowiedzialności za końcowy efekt i wzrost zaangażowania.

Andrzej Hondo, człowiek z ogromnym dorobkiem w branży okiennej, kieruje obecnie remontem obiektów po danej bazie przedsiębiorstwa RUCH przy ulicy Połczyńskiej. Pierwszy etap prac modernizacyjnych dobiega końca. Usunięte z hali zostały wewnętrzne ściany dzielące ją na mniejsze pomieszczenia. Wkrótce na miejsce dotrą kolejne linie produkcyjne. – Wywieźliśmy prawie sto wywrotek gruzu. Dawni pracownicy RUCHU, którzy czasami do nas zaglądają, są zdziwieni, jak ogromną powierzchnię ma ten obiekt. Wcześniej nie było widać tej przestrzeni właśnie z powodu ścianek działowych. Po zakończeniu remontu zyskamy miejsce na rozwój produkcji okien z PCV.

Spółkę Link Polska Jarosław Loos założył wspólnie z niemiecką rodziną przemysłowców, właścicieli firmy EGE na bazie zakupionej wspólnie Link GmbH: – Jest to firma lokalna, która działa w promieniu 100 km od Kolonii. Silna, istniejąca od 140 lat! Jedna z najstarszych firm okiennych w Europie! Wzmacniamy w ten sposób sieć dystrybucji naszych produktów. Kupiliśmy firmę dystrybucyjną we Francji – dużego gracza na terenie Alzacji, a teraz tworzymy firmę dystrybucyjną w Belgii. Mamy już taką na Majorce. W planach są również podobne przedsięwzięcia w Szwajcarii i Austrii.

Zakład, który za chwilę ruszy przy ulicy Połczyńskiej, będzie miał moc produkcyjną dwukrotnie większą niż PUF przy Różanej. – Namówiłem niemieckiego wspólnika, by zrobił tak ja i oddał 10 procent udziałów w firmie swemu głównemu menedżerowi. Chcemy, by ludzie, którzy decydują o wynikach firmy, mieli również materialny udział w jej sukcesie – mówi Jarosław Loos. – Taka formuła współpracy, nietypowa, powoduje konsolidację zespołu. W ten sposób gromadzę wokół siebie świetnych, kreatywnych, bardzo kompetentnych i zmotywowanych ludzi.

 

Pełna paleta możliwości

Dystrybucja to podstawa. Każdy handlowiec reprezentujący Grupę Q4WindowsGroup może oferować szeroką paletę produktów. – Śmiem powiedzieć, że jest to najszerszy wachlarz możliwości zamawiania okien w Europie: plastik, drewno, drewno egzotyczne, okna luksusowe, sashowe, suwane, o dużej powierzchni. Dostarczamy na przykład bardzo wyrafinowane okna na budowę basenów kąpielowych w Azejberdżanie, ale również na budowę Jesus College w Oxfordzie. W budowanej obecnie najdroższej dzielnicy Londynu wszystkie okna drewniane pochodzą do Koszalina, z MM Timber Windows i Q4Sash, czyli dawnego Vikinga.

Ten rok to pasmo spektakularnych kontraktów zdobytych na wymagającym rynku niemieckim. Wspólnicy Jarosława Loosa mówią o nim: „to nasz najlepszy handlowiec”. W tym żarcie zawiera się dużo prawdy, bo znajomość rynku i kontakty prezesa pozwalają grupie stawać jak równy z równym do przetargów z najlepszymi wytwórcami stolarki okiennej w Europie.
Bardzo prestiżowy, ale i dochodowy jest na przykład kontrakt na dostawę okien na budowę kompleksu apartamentowego przy Boxhageren Strasse w Berlinie – wart 13,5 mln zł. Firma PUF wygrała w przetargu z 22 innymi oferentami!

Jarosław Loos komentuje: – Dla nas jest to bardzo istotne, ponieważ mocno nas uwiarygadnia na rynku niemieckim. Chcę podkreślić, że nie sprzedajemy jako ktoś produkujący dla firmy niemieckiej, ale pod własną marką. Skutek jest taki, że w postępowaniu przetargowym na dostawę stolarki potrzebnej przy budowie prostszego i mniejszego osiedla zostaliśmy zaproszeni, a nie sami się zgłosiliśmy. No i bez problemu dostaliśmy się do finałowej trójki.
Berlin – prestiżowe wyzwanie

Prezes Loos dodaje: – W Berlinie uczestniczymy w wyposażaniu dwóch bardzo znanych budynków. Jeden to Funkhaus Berlin z działającym w nim jednym z najnowocześniejszych studiów nagraniowych w Europie, wykorzystywanym m.in. przez Stinga. Są tam wymieniane tysiące okien, a wszystkie pochodzą od nas. Popisowym „numerem” będzie – mam taką nadzieję – Postbahnhoff, gdzie nasze zadanie polega na tym, by obudować metalem i szkłem przestrzeń między istniejącymi wielkimi budynkami. Dla zrealizowania tego zadania skontaktowałem się z Arturem Wezgrajem, kanclerzem Politechniki Koszalińskiej. Zaproponowałem, konstruktorzy z Politechniki i moi inżynierowie przygotowali ć szczegółowy plan, a nasze firmy okienne dostarczyły potrzebne konstrukcje i okna. Mamy na to rok. To prawdziwe wyzwanie i prawdziwa okazja do rzeczywistej współpracy biznesu z Politechniką. Byłbym dumny, gdyby nam się to udało. Byłaby to promocja dla uczelni, dla moich firm, ale także dla Koszalina. Wielki projekt, bardzo ambitny i wymagający.

grudzien-07-12-16-92a

Akcent na zespół

W trakcie rozmowy Jarosław Loos wielokrotnie podkreśla, że pracuje z bardzo zaangażowanymi menedżerami i bardzo kompetentną ekipą wykonawczą. Praktycznie już we wszystkich działaniach biznesowych współpracuje z synem Maciejem Loosem, który jest jego wspólnikiem niemal we wszystkich spółkach okiennych.

Potencjał Grupy rośnie, a wraz nim zapotrzebowanie na nowych ludzi: – Potrzebujemy do pracy konstruktorów, mechaników, handlowców, automatyków, technologów. Tworzy się w tej chwili od nowa nasza moc produkcyjna istotnie większa niż dotychczas. Praca czeka w każdej z naszych spółek. Ludziom, którzy nam zaufają, oferujemy dużo. Poza satysfakcjonującymi zarobkami, możliwością podnoszenia kwalifikacji, również opiekę socjalną. W niej mieści się choćby możliwość korzystania z Centrum Rekreacji FORMA mieszczącego się w Parku Wodnym Koszalin. FORMA, a zwłaszcza siłownia wyposażona w sprzęt marki Hammer, to ta z moich z inwestycji pozaokiennych, z której również jestem bardzo dumny i która jest czymś wyjątkowym nie tylko w skali naszego miasta, ale i w skali co najmniej Pomorza.

Maciej Loos już od siedmiu lat ma swoje zadania w ramach Grupy. Były to dotychczas głównie kontakty z rynkiem brytyjskim. Uczestniczy również od pewnego czasu w pracach nad marketingiem Grupy i kształtowaniem samych marek. Jest tegorocznym absolwentem elitarnej szkoły biznesu ESCP Europe w Paryżu, gdzie studiował zarządzanie (wg dorocznych rankingów „Finacial Times” ESCP to jedna z dwóch najlepszych europejskich uczelni biznesowych). Nie ukrywa, że ma nieco inne podejście do zarządzania biznesem niż ojciec: – Tato jest pragmatykiem, menedżerem potrafiącym rozwiązać każdy problem, jaki się w danym momencie pojawi. Każdy! Jest w tym mistrzem świata. To fantastyczna cecha i bardzo go za to podziwiam. Widzę jednak, jak dużo go to kosztuje, bo pracuje tyle, że czasami zastanawiam się, czy w ogóle wypoczywa. To ponad wytrzymałość człowieka. Kieruje się przy tym silną intuicją, w jaką jest wyposażony. Ja chciałbym intuicję wspierać danymi i sprawdzonymi formułami. Dlatego będę chciał wdrażać model zarządzania, w którym wykorzystuje się pewne narzędzia systemowe dla lepszej kontroli procesów i dla minimalizowania błędów. Chodzi o podejście bardziej inwestorskie, w którym mocno liczą się analizy, wykresy i wskaźniki ekonomiczne. Myślę, że Grupa staje się tak dużym organizmem, że wymaga pewnej standaryzacji, byśmy wszyscy mieli jednakowe reguły oceny opłacalności przedsięwzięć, poruszali się w tych samych ramach. To na pewno usprawni pracę i zwiększy efektywność.

Czy nie obawia się oporu ze strony ojca, który odnosi biznesowe sukcesy opierając się na mniej systemowym podejściu? – Taki opór jest zrozumiały, ale jestem przekonany, że długie dyskusje jakie z sobą toczymy, dadzą w efekcie optymalne dla nas rozwiązania. Najważniejszy jest wspólny cel i wspólna praca dla jego osiągnięcia – kwituje Maciej Loos.

 


Jarosław Loos – przedsiębiorca kojarzony nie tylko z sukcesami biznesowymi. Zaangażowany w promowanie przedsiębiorczości i lokalnej kultury (jest m.in. współwłaścicielem Teatru Variete Muza w Koszalinie). Ostatnio odebrał nagrodę dla Biznesowej Osobowości Roku w plebiscycie organizowanym przez „Głos Dziennik Pomorza/Głos Koszaliński”.