Chociaż od półtora roku polskie prawo nie zabrania już zawierania związków małżeńskich poza siedzibą Urzędu Stanu Cywilnego, niewiele par decyduje się na taki krok. Chyba nie tylko z powodu dodatkowej opłaty, która wynosi 1000 zł. Pierwszy w Mielnie ślub nad jeziorem odbył się w słoneczną wrześniową sobotę, a zorganizował go hotel Marina Mielno.

Państwo młodzi przypłynęli na uroczystość własnym katamaranem (mieszkają na drugim brzegu jeziora Jamno). Wprost z pokładu łodzi przeszli przed oblicze pani kierownik USC. Dla niej i dla młodych pod rozkładanym namiotem zainscenizowano miejsce ceremonii. Przepisy wymagają, by było ono „godne” i wyposażone w godło państwowe.

Anna Sak, właścicielka hotelu, komentuje: – Było naprawdę bardzo podniośle. W salę weselną zamieniła się nasza restauracja Biała Dama. Udekorowaliśmy ją białymi liliami, bo to ulubione kwiaty panny młodej. Tak więc nie tylko pięknie komponowały się one z jasnym wystrojem restauracji, ale na dokładkę roztaczały piękną woń. Goście byli bardzo zadowoleni z faktu, że w tym samym obiekcie przygotowany był dla nich nocleg. Gdy ktoś potrzebował poprawić makijaż albo się przebrać, mógł to zrobić we własnym pokoju w komfortowych warunkach. Dla nas ten ślub to swoisty sprawdzian sprawności organizacyjnej. Myślę, że zaliczyliśmy go bez zarzutu. Cieszymy się, że nie zawiodła piękna pogoda, bo to ona była jedyną niewiadomą. Mamy już kolejne zapytania o możliwość zorganizowania podobnych uroczystości. Może stanie się to naszą specjalnością? Czas pokaże.