Poznali się trzy lata temu. Niemal od razu w środowisku byli podejrzewani o romans, a oni wtedy po prostu się przyjaźnili. Charakter ich relacji zmienił się dopiero jesienią ubiegłego roku. Niedługo potem zdecydowali, że chcą być z sobą na zawsze.

IMG_4654Reidar Møistad przyjechał trzy lata temu do Koszalina, by trenować drużynę piłkarek ręcznych klubu AZS Energa Koszalin. Miał już wtedy na koncie liczne sukcesy, głównie w rodzinnej Norwegii. Jest zresztą tam bardzo popularny i rozpoznawalny. Trudno się temu dziwić, bo nie może być inaczej w kraju, w którym 400 tysięcy osób spośród nieco ponad pięciu milionów mieszkańców czynnie uprawia piłkę ręczną.

Aleksandra Kobyłecka była wówczas czołową zawodniczką koszalińskiej drużyny. Jak wspomina, norweski trener od samego początku wprowadził bardzo bezpośrednią atmosferę: – Wszystkie byłyśmy przyzwyczajone wcześniej do bardziej dyrektywnego podejścia. Tymczasem Reidar skrócił dystans w relacjach, spędzał z nami dużo czasu także po treningach. Mnie takie podejście bardzo odpowiadało, szybko się zaprzyjaźniliśmy. I pewnie dlatego niemal od razu pojawiły się plotki o naszym romansie. Ale nic z tych rzeczy. Ja byłam wtedy w związku i nie było mi w głowie romansowanie z trenerem – śmieje się pani Aleksandra.

Reidar nie dokończył sezonu w AZS Energa, gdyż otrzymał zaproszenie z najlepszego klubu ligi duńskiej uznawanej za najlepszą ligę świata, a takich propozycji się nie odrzuca. Ola zaś po sezonie wyjechała do Turcji, gdzie grała w wysoko notowanej drużynie.

Utrzymywali z sobą kontakt – poprzez e-mail, Facebook, telefon. Jesienią ubiegłego roku spotkali się w szerszym gronie w Koszalinie. Pani Aleksandra wspomina: – Siedzieliśmy jak teraz w Kukuryku. Reidar już się pożegnał i wyszedł. Poczułam, że chcę z nim jeszcze chwilę porozmawiać. Kiedy stanęłam przed lokalem, zobaczyłam, że nie odjechał i jakby czekał. I to był ten decydujący moment. Wtedy „zaiskrzyło”. Oboje nie mieliśmy wątpliwości, że chcemy czegoś więcej. Nie myślałam, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, kojarzyły mi się raczej z filmami czy innymi opowieściami o miłości. A to działo się naprawdę!

Pierwsza randka odbyła się w Kopenhadze w listopadzie 2015 r. Potem sprawy potoczyły się szybko. Po dwóch miesiącach zdecydowali, że się pobiorą. Nie było najmniejszych wątpliwości, gdzie ma się odbyć uroczystość zaślubin. Wyspa Naksos to ukochane miejsce Reidara, w którym bywał wcześniej, gdy chciał „naładować akumulatory”. Największa wyspa archipelagu Cyklady, z dwunastoma tysiącami stałych mieszkańców, może w sobie rozkochać każdego

– Nie chciałam typowego polskiego wesela. Zaprosiłam najbliższych, którymi dla mnie oprócz mamy i brata są przyjaciele z Koszalina i mojego rodzinnego Elbląga. Reidar podobnie zaprosił swoich przyjaciół. Ceremonia na plaży, dużo klimatu skandynawskiego, czyli przemówień i długich toastów… Było fantastycznie – opisuje pani Aleksandra.

IMG_4218

Państwo młodzi podjęli decyzję, że osiedlą się na stałe w Koszalinie. Reidar opuścił żeńską drużynę Kobenhavn Handbold. – To była trudna decyzja, gdyż czułem się szczęśliwy w Kopenhadze. Mam ogromny szacunek wobec wszystkich w klubie, ale czuję, że zrealizowałem większość celów, które przede mną postawiono, kiedy podejmowałem pracę – przyznał Reidar w rozmowie z oficjalną stroną internetową duńskiego klubu.

Ola zaś zakończyła grę w klubie w norweskim Hamar, gdzie spędziła ostatni sezon rozgrywek. W bieżącym być może będzie jeszcze grała w Polsce, ale najważniejszy obecnie ich wspólny cel to budowanie firmy, którą nazwali Destination Mielno.

Firma ma zajmować się szeroko pojętą promocją Polski jako celu wyjazdów turystycznych wśród Skandynawów oraz jako miejsca inwestowania. Na początek głównie w oparciu o współpracę z Firmus Group, czyli norweskim deweloperem budującym w Mielnie apartamentowce. Mówi Reidar Møistad: – To co robi prezes Firmusa Stein Christian Knutsen jest jak przerzucanie pomostu między Polską a Norwegią. Kontynuuje obecnie inwestycję pod nazwą Dune Resort, planuje kolejne. Nasi znajomi, którzy odwiedzają Mielno, są pod wrażeniem. Chcemy przekonywać do Polski, do Mielna, kolejnych Duńczyków, Szwedów i Norwegów.

Wśród celów firmy jest między innymi organizowanie obozów sportowych dla drużyn ze Skandynawii. Pierwszy właśnie trwa (pierwsza dekada sierpnia). Do Mielna i Koszalina przyjechała na zgrupowanie żeńska drużyna z norweskiego miasta Hamar, gdzie ostatnio grała pani Aleksandra. Będą kolejne takie obozy.
Reidar objechał Polskę, żeby poznać bliżej nasz kraj. Jest pod wrażeniem: – Polska to duży kraj, bardzo zróżnicowany, który ekonomicznie idzie w dobrym kierunku. Warto to pokazywać na zewnątrz, ale trzeba to robić w wiarygodny sposób.

Rozpoznawalność Reidara Møistada w Skandynawii na pewno pomoże w tych planach. Jak podkreśla trener, mimo niewielkiej odległości geograficznej generalnie Skandynawowie niewiele wiedzą o Polsce, ale ponieważ przyjeżdża ich do naszego kraju coraz więcej, przestajemy się im kojarzyć wyłącznie z malarzami i hydraulikami, którzy wyjeżdżają do Norwegii w poszukiwaniu lepszego zarobku.

Pani Aleksandra wyjaśnia: – Goście ze Skandynawii przywykli do wysokiego standardu warunków wypoczynku. Dune jest w stanie im to zapewnić. Z atrakcji dostępnych w pobliżu Mielna można zbudować ciekawy pakiet dla gości: zróżnicowane usługi SPA i kosmetologiczne, rozgrywki golfowe w mało jeszcze rozpropagowanym a leżącym tak blisko Koszalina gospodarstwie agroturystycznym Alte Farm w Rusowie, samolotowe loty krajoznawcze w oparciu o firmę pana Leszka Dolińskiego. Tego będzie przybywać z czasem. Są coraz liczniejsze argumenty, którymi można przyciągać skandynawskich turystów.

Reidar dodaje: – Objechaliśmy kawał Polski. Upewniłem się, że to piękny, bardzo zróżnicowany kraj. Jest już dużo luksusu, na który nadal wielu Polaków nie stać. Ale dla Skandynawów jest on bez problemu dostępny i to również przyciąga. Chcemy im pokazywać Polskę jako ciekawe i przyjazne miejsce, bo taka właśnie jest. Ci, którzy Polskę odwiedzą, będą do niej przekonywać następnych.