Bartłomiej Rzońca, student Politechniki Koszalińskiej chce na wózku inwalidzkim pokonać ponad 860 km, jadąc ze Świnoujścia do Zakopanego.

 

23-latek od urodzenia cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). Ta nieuleczalna choroba genetyczna, powoduje nieodwracalny zanik mięśni. Bartek porusza się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Studiuje geodezję i kartografię. Teraz planuje wyprawę życia. Chce pokazać, że osoby z niepełnosprawnościami mimo swoich ograniczeń mogą funkcjonować normalnie, cieszyć się życiem i spełniać marzenia. – To, gdzie teraz jestem, zawdzięczam rodzicom, którzy mimo obaw pozwolili mi się usamodzielnić – mówi.

Już mając 12 lat, Bartek mieszkał poza domem, bo uczył się w Policach. Gdy zdecydował, że będzie kontynuował naukę, planował wyjechać do Szwecji. Plan się nie powiódł. Ale miał rezerwowy, czyli studia na Politechnice Koszalińskiej. v

Wczesna samodzielność pozwoliła Bartkowi uwierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych. Bez względu na to, co wymyśli, ma wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. – Bartek od zawsze był samodzielny – mówi Izabela Rzońca, mama studenta. – Kiedy miał dwa lata dowiedzieliśmy się o jego chorobie i od razu zdecydowaliśmy, że wychowamy go tak, aby czuł naszą obecność i wsparcie, ale by nie dusiła go nasza troska i rodzicielska miłość.

Bartłomiej Rzońca 1 sierpnia br. wyruszy ze Świnoujścia do Zakopanego (to ponad 860 km). Wyprawa ma mu zająć trzy tygodnie. W 20 miejscowościach po drodze ludzie dobrej woli zaoferowali mu bezpłatne noclegi. Podczas wyprawy 23-latkowi towarzyszyć będzie trzech opiekunów w busie i na rowerach. – To ma zapewnić mi bezpieczeństwo – wyjaśnia student. – W razie jakiejś awarii, potrzeby wymiany akumulatora w wózku czy chociażby nagłej zmiany pogody, mam zaplecze. Potrzebuję również pomocy w codziennych czynnościach. W busie będzie znajdował się zapasowy wózek inwalidzki. Jedyną potencjalną przeszkodą, której się obawiam, jest pogoda.

Jak podkreśla, chce nie tylko spełnić marzenie, ale również powiedzieć osobom cierpiącym na różne schorzenia, że nie warto zamykać się w domu i ubolewać nad swoim losem. – Trzeba wziąć życie takim jakie jest i korzystać z każdego dnia, jakby był ostatnim – przekonuje.