Wbrew twierdzeniom sceptyków, to nie był wyłącznie efekt nowości. Tak samo jak tuż po otwarciu, tak i obecnie Bar Przerwa sprzedaje szaloną ilość posiłków dziennie , a na obiad zjeżdżają się do niego goście z całego miasta. I wszyscy chwalą Przerwę za to samo.

Wieść o tym, że Szymon Wojta i Sławomir Nowak (od lat zaangażowani i żyjący światem gastronomii) przygotowują się do samodzielnej działalności, rozeszła się po mieście jesienią ub. roku – na wiele tygodni przed tym, zanim ruszył ich lokal. Ludzie z branży powątpiewali w powodzenie pomysłu na bar szybkiej obsługi z menu opartym głównie na przepisach kuchni polskiej a wzbogaconym o nietuzinkowe dodatki, których próżno szukać w lokalach o podobnym charakterze (ze względu na wysoką cenę owych dodatków). Co gorsza bar ulokowany jest przy rzadko uczęszczanej ulicy Powstańców Wielkopolskich.

Czas przyznał jednak rację panom Szymonowi i Sławkowi. W ich lokalu kolejki przed ladą nie ma właściwie tylko rano i późnym popołudniem. Poza tym – mimo sprawnej obsługi prowadzonej przez trzy osoby jednocześnie – ciągle stoi „ogonek” głodnych.

Na obiady przyjeżdżają osoby, które wcześniej stołowały się gdzie indziej i wielu takich, którzy jedzenie obiadów poza domem rozpoczęli właśnie od wizyt w Barze Przerwa.
Na pewno niskie ceny nie są głównym magnesem, bo jeśliby sądzić po autach, z jakich wysiada wielu gości, stać ich byłoby na obiady w dowolnym miejscu. Co w takim razie rozstrzyga o powodzeniu tego miejsca? Goście podkreślają zgodnie kilka rzeczy jednocześnie: domowy smak dań, ich świeżość, wielkość porcji, sympatyczną obsługę, przyjemne wnętrze lokalu. Ale również sympatyczną atmosferę, na którą wielki wpływ mają prowadzący bar panowie.

Szymon Wojta każdego właściwie dnia stoi za kontuarem i osobiście obsługuje klientów. O gościach mówi: – To fenomenalne osoby, uśmiechnięte , wyrozumiałe, jakby problemy dnia codziennego ich nie dotyczyły .
Sławomir Nowak, doświadczony szef kuchni, co jakiś czas wychyla się ze swego królestwa, by na salę donieść coś nowego, co i tak za chwilę znika na talerzach. Zasada serwowania i przygotowania dań przez właścicieli jest dość ciekawa i prosta: – Wszystko, co ugotuję danego dnia, jest zjedzone. Nic nie ma prawa pozostać na kolejny dzień. Dlatego dzień pracy zaczyna się u nas o godzinie piątej rano, chociaż otwieramy w dni powszednie o dziewiątej – mówi Sławomir Nowak.

 

W menu każdego dnia jest kilka zup do wyboru i dwa razy tyle drugich dań albo i więcej… Trudno wyliczyć. Surówki przygotowane na parę naście sposobów i dostępne w ilości jakiej dusza zapragnie. Są świeże soki z owoców, warzyw, cocktaile owocowe i kompot jak u mamy, który pijesz bez ograniczeń ilości . Często są również do kupienia prawdziwie domowe ciasta.
Jeśli weźmie się pod uwagę naprawdę przystępne ceny potraw i wielkość porcji, można się zastanawiać, na czym bar zarabia. Tajemnica tkwi zapewne w liczbie obsługiwanych każdego dnia osób . A to z kolei oznacza ogrom pracy. Warto tu zaznaczyć, że Bar Przerwa pracuje każdego dnia – także w niedziele. I każdego dnia karmi jednakowo smacznie. Rodzinny wypad na obiad nie rujnuje kieszeni, a nawet wiecznie głodni nastolatkowie wychodzą stamtąd syci.

Przerwa oferuje również usługi cateringowe. Radzi sobie doskonale przy obsłudze nawet bardzo dużych i eleganckich imprez. Na koncie firmy jest między innymi organizacja imprezy dla blisko 700 osób (spotkanie absolwentów LO im. Dubois ). Ewidentnie widać , że organizacja i profesjonalizm to wynik bardzo dużego doświadczenia, które właściciele posiadają i doskonale wykorzystują.

To, że ulica Powstańców Wielkopolskich nie należy do najruchliwszych i niewiele instytucji się przy niej mieści, w niczym nie przeszkadza stałej, dużej frekwencji w Przerwie. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że wybór miejsca był szczęśliwy. Ulica ta jest bowiem od dwóch remontowana. Tym samym pojawią się przy niej wygodniejsze parkingi, a całość zyska efektowniejszy wygląd.