Sto dwadzieścia osób, późnym popołudniem, w środku tygodnia, przez kilkadziesiąt minut słucha wykładu o architekturze. Nie w uczelnianej auli i nie na spotkaniu branżowym. W klubie. Na widowni są architekci, designerzy, artyści, wzornicy, dziennikarze, ale też odbiorcy niezwiązani z żadną z tych branż. Przyszli posłuchać, jak projektuje się na południu Polski. W tym samym miejscu na sobotnim koncercie czasem trudno doliczyć się setki osób.

 

Ten klub to Kawałek Podłogi, chyba najbardziej eklektyczne pod względem oferty kulturalnej miejsce w Koszalinie, w którego mury wsiąkła burzliwa artystycznie i towarzysko historia mieszczącego się tu niegdyś Biura Wystaw Artystycznych, a później Domu Sztuki i Architektury. W kontekście tej przedostatniej funkcji frekwencyjny sukces cyklu wykładów „Morze Architektury” wypada szczególnie pięknie. Niegdyś podobny entuzjazm w Koszalinie budziły spotkania Pecha Kucha. Wymyślone zresztą przez architektów z Tokio, którzy stworzyli koncepcję 20 slajdów omawianych po 20 sekund jako kontrpropozycję dla długich i męczących wykładów o projektowaniu i urbanistyce. Koszalinianie, jak widać, kupują każdą formę: tę klasyczną – wykładu mistrzów, i tę awangardową – prezentacji multimedialnej amatorów.

Może kluczem jest tu nie forma i treść, ale uczestnictwo we wspólnocie, której punktem styku jest pasja? A może głód wydarzeń świeżych, oryginalnych, osobliwych, z wyższej intelektualnie półki, podanych w przystępny i nienadęty sposób? Może przyszedł czas na sukcesy inicjatyw pozainstytucjonalnych i oddolnych? A może po prostu w Koszalinie istnieje środowisko szeroko definiowanych projektantów, które nie chce być transparentne, pragnie autoprezentacji, przestrzeni do spotkań i dialogu? Wszystko to tłumaczyłoby także sukces grudniowych I Koszalińskich Targów Sztuki i Dizajnu, które szybko zyskały nieformalny tytuł wydarzenia kulturalnego ubiegłego roku.

„Morze Architektury” zainicjowane przez koszaliński oddział SARP w styczniu tego roku pracuje na ten tytuł. To kolejny po wspomnianych Targach bezpretensjonalny projekt prosty w założeniach, przeprowadzony bez angażowania wielkich środków finansowych, a ze wszech miar efektowny i pożyteczny. Zaplanowany jest na cztery lata. Wykłady mają miejsce w trzeci czwartek każdego miesiąca. W pierwszym, sześciomiesięcznym, sezonie zatytułowanym „Śląsk nad morzem” wykładali Stanisław Niemczyk, Jacek Krych, Przemo Łukasik, Łukasz Zagała, Henryk Zubel, Andrzej Duda, Marcin Jojko, Bartłomiej Nawrocki i Robert Konieczny. W kolejnym o nazwie „Kropla w morzu” wykładać będą kobiety. Jako pierwsza Magdalena Staniszkis.

Śląsk

Wybitne nazwiska zaprosić jest łatwo, nie tylko dzięki rozległym kontaktom. Jak mówi Bartosz Warzecha, prezes koszalińskiego SARP, gości zachęca nieformalna, swobodna formuła spotkań oraz sama idea promocji architektury.

– Zainteresowanie cyklem przerosło nasze oczekiwania – przyznaje Bartosz Warzecha. – W podobnych spotkaniach organizowanych przez inne oddziały sarpowskie uczestniczy połowa naszej publiczności, a czasem i mniej. Zaskakuje zwłaszcza fakt, że połowa z tych osób nie jest w ogóle związana z branżą architektoniczną. W przypadku wydarzeń artystycznych raczej spotykamy się z efektem działań twórców, a my dajemy możliwość spotkania z ich autorami i dowiedzenia się, jak tę sztukę tworzyli. Myślę, że to jest zachęcające.

To, że architektura jest dziedziną sztuki, a my, użytkownicy przestrzeni urbanistycznych jej odbiorcami na każdym kroku, wydaje się oczywistością, jednak wciąż za słabo uświadamianą. Jak widać w Koszalinie ta konstatacja może mieć wymiar bardziej optymistyczny.