Arkadiusz Klimowicz  burmistrz Darłowa, mówi: – Kilka lat temu wpadliśmy na pomysł, by Darłowo stało się latem miejscem, gdzie turyści będą mogli się spotkać z dziennikarzami, pisarzami, ludźmi kultury czy politykami. Spotkać twarzą w twarz. Zadać pytanie. Usłyszeć osobistą odpowiedź. Tak się narodził festiwal Media i Sztuka.

Arkadiusz Klimowicz: – Pięć lat temu sami do końca nie dawaliśmy wiary w realizację tego przedsięwzięcia. Pierwsze pięć edycji festiwalu pokazało, że to pomysł trafiony „w dziesiątkę”. Festiwal szybko stał się najważniejszym letnim wydarzeniem kulturalnym na całym Pomorzu. Wydarzeniem gromadzącym w jednym miejscu i czasie znane niemal wszystkim osobistości z telewizji, radia i innych mediów. Tu zaczęli pojawiać się artyści, pisarze, aktorzy i politycy. To miejsce stało się ich letnią „mekką”. Dla nas było to potwierdzeniem, że praca którą wkładamy w organizację nie „idzie na marne” i zwraca się z nawiązką.
Niemała w tym też zasługa naszych partnerów. Od samego początku są z nami dziennikarze  Radia Koszalin, radiowej „Trójki” i telewizji TVN. W tym roku zapraszamy do Darłowa na Festiwal Media i Sztuka w dniach od 7 do 10 lipca. Szczegółowy program wkrótce na www.mediaisztuka.pl

 

001_5TK_7995

Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa (po lewej oraz Michał Olszański i Wojciech Pszoniak)- Fot. T. Keler

 

Cezary Łazarewicz: – A jak długo się tam do was jedzie?  – zapytał mnie pięć lat temu Mariusz Szczygieł.
– Trzy, może cztery godziny – skłamałem, bo wiedziałem, że jak usłyszy, że jadąc z Warszawy będzie musiał spędzi osiem godzin w samochodzie to może machnąć ręką, a my chcieliśmy na tym pierwszym festiwalu mieć gwiazdy reportażu, dziennikarstwa, aktorstwa i muzyki. Rekordzistą był wtedy Jarosław Gowin, który na pierwszy Festiwal Media i Sztuka w Darłowie przyjechał pociągiem i zajęło mu to 10, czy 11 godzin.

Wiedziałem, że jeśli coś ten festiwal położy, to tylko zabójcza odległość Darłowa od Warszawy. (Od pięciu lat próbuję namówi na przyjazd pana B., gwiazdę dziennikarstwa telewizyjnego. Lubię go i cenie, ale wciąż się wymiguje, mówiąc, że to za daleko). Reszta  była dość dobrze wymyślona. Chodziło o to, by ściągnąć latem do Darłowa ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i na czas wakacje przenieść nad morze ciężar debaty toczącej się zwykle w Warszawie. Miało też by lekko, ale nie głupio, zabawnie, ale nie w stylu polskich kabaretów, melodyjnie, ale bez chałtury.

Jak to się udało? Nie wiem. Ale burmistrz Arek Klimowicz od pięciu lat znajduje pieniądze, by gości dziennikarzy i artystów, a Piotrowi Muszyńskiemu udaje się przekona, naprawdę wielkie gwiazdy, by przyjechały do Darłowa i spotkały się ze słuchaczami.  Ja mam najlepiej. Bo wybieram sobie co roku kilka osób, których książki, artykuły lub filmy mi się spodobały i rozmawiam z nimi o ich pracy. Pewnie, że mógłbym się z nimi też spotka
w Warszawie, ale w Darłowie jest zdecydowanie przyjemniej.

 

001_5TK_8554

Cezary Łazarewicz – pisarz, reportażysta, pracował m.in.: w „Gazecie Wyborczej”, tygodnikach „Polityka”, „Newsweek” i „Wprost”. Fot. T. Keler

 

Grzegorz Miecugow: – Gdy festiwal Media i Sztuka startował, traktowałem go jako swego rodzaju efemerydę. Owszem przyjechałem do Darłowa razem z ekipą Szkła Kontaktowego, ale ani to nie było specjalnie pionierskie, nadawaliśmy już nasz program z różnych miejsc, i to nie zawsze z Polski, ani nie wyglądało to na coś szczególnie trwałego. Sceptycyzm wynikał ze specyfiki czasu i miejsca. Czas to wakacje, miejsce to miasteczko wakacyjne, czyli takie dziwne coś, w czym króluje smażona ryba i dmuchane krokodyle. Tymczasem byliśmy w Darłowie już pięć razy, robiąc stamtąd 10 programów (to 1/10 wszystkich naszych programów wyjazdowych zrobionych przez nas w ostatnich 10 latach!). Nie tylko byliśmy, ale niejako „wsiąkliśmy” (jakkolwiek to brzydko brzmi) w wakacyjne Darłowo. Czujemy się w Darłowie jak w domu. Z podziwem patrzymy jak festiwal rozkwita. I tylko jednego nam brakuje… Pogody. Tylko raz, i to na samym początku udało nam się zrobić program z plaży. W 2014 byliśmy o krok od zrobienia programu z portu, ale jednak za mocno wiało… Ale dawaliśmy radę. Nawet gdy w całym Darłowie zniknął prąd podczas programu. Damy radę (choć brzmi to jak slogan jednej partii) i w następnych latach. O ile oczywiście zostaniemy zaproszeni.

 

001_5TK_0140

Grzegorz Miecugow – dziennikarz, gospodarz programu Szkło Kontaktowe TVN24. Fot. T. Keler

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Michał Ogórek: – Na ogół uważa się, że latem – a już szczególnie nad morzem – ludzie pragną zgłupieć. Czytają tylko książki cienkie i tanie, a najchętniej nie czytają żadnych. Słuchają tylko najłatwiejszej muzyki i w ogóle zajmować się samymi głupstwami. Kabarety na „imprezy plażowe” przygotowują program jeszcze bardziej uproszczony niż zwykle.  Jeśli ktoś się z tym zgadza, to niech nie przyjeżdża do Darłowa. Dowolnie głupieć można sobie bowiem wszędzie indziej, ale nie tu.

W Darłowie pięć lat temu pomyślano, że w trakcie urlopu ma się więcej czasu na to, aby przeczytać właśnie grubszą książkę; posłuchać trudniejszej muzyki czy interpretacji literackiego tekstu; porozmawiać o rzeczach, o których na co dzień się nie rozmawia. Jako partnerów do dyskusji chętni mają najwybitniejszych aktorów, pisarzy, dziennikarzy.
Dzięki Darłowu oni również nie mogą na wakacje zgłupieć. Za to mu w ich imieniu dziękuję.

 

001_5TK_9480

Michał Ogórek – dziennikarz, felietonista, satyryk, krytyk filmowy. Fot. T. Keler