Przedszkole nr 8 to druga placówka w Koszalinie, a 21. w całej Polsce, która ma prawo prowadzić zajęcia metodą daltońską. Robi to od czterech lat, ale dopiero niedawno odebrało oficjalny certyfikat.

Metoda daltońska (albo plan daltoński) polega na indywidualnej pracy uczniów, a więc zrywa z tradycyjnym sztywnym klasowo-lekcyjnym systemem nauczania. Za twórczynię systemu uchodzi amerykańska nauczycielka Helena Parkhurst (1887-1957), która przedstawiła swą koncepcję w książce zatytułowanej „Wykształcenie według planu daltońskiego.

Myśl organizowania pracy indywidualnie zrodziła się u Parkhurst ok. 1905 roku, kiedy zaczynając swą karierę nauczycielską zmuszona była pracować z kilkoma klasami jednocześnie. Wtedy to właśnie wpadła na pomysł indywidualnej nauki każdego z dzieci. Poprosiła starszych uczniów, aby pomogli młodszym oraz przy ich pomocy przerobiła magazyn szkolny na klasę, w której każdy kąt przeznaczyła na inny przedmiot.

Parkhurst chciała, żeby nauczanie masowe w klasie zastąpić samodzielnym uczeniem się dzieci w szkole, pozwolić dzieciom uczyć się we własnym tempie, pobudzić do współpracy, zastosować indywidualne sprawdzanie wyników pracy u każdego ucznia przez nauczyciela.

W 1914 roku Parkhurst wyjechała do Włoch, gdzie dokształcała się, współpracując z Marią Montessori – słynną włoską lekarką i reformatorką edukacji. Po czterech latach powraca do Ameryki i przystępuje do wprowadzenia planu laboratoryjnego do szkoły średniej w mieście Dalton w Stanie Massachusetts. Od nazwy tegoż właśnie miasta nazwa „planu laboratoryjnego” zostaje zmieniona na „daltoński plan laboratoryjny”.

– Trzy lata temu razem z koleżanką z Przedszkola nr 34, które jest drugą daltońską placówką w Koszalinie, wzięłyśmy udział w konferencji w ramach Przywództwa Edukacyjnego, gdzie poznałyśmy koncepcję daltońską – opowiada Grażyna Budzik, dyrektor Przedszkola nr 8. – Ujęło nas to, że dzieci pracujące tą metodą w krótkim czasie uczą się samodzielności, odpowiedzialności i współpracy. Przedszkole nr 8 przystąpiło do programu w 2013 r., jednak nie była to łatwa droga, cała kadra musiała przejść specjalistyczne szkolenia, brać udział w warsztatach i konferencjach, ucząc się nowych metod edukacji. Następnie były liczne kontrole, monitorowanie zajęć z dziećmi, rozmowy z rodzicami – a na końcu audyt. Placówka wypadał doskonale i oficjalnie pod koniec 2015 r. została wpisana do rejestru Polskiego Stowarzyszenia Dalton.

 

Praca z dziećmi

Plan daltoński został oparty na trzech elementach: nauce samodzielności, współpracy i odpowiedzialności. Te założenia pozwalają nauczycielom i rodzicom na odkrycie naturalnych talentów dziecka oraz dopasowanie procesu uczenia do jego możliwości i uzdolnień. – Wykorzystując te same metody na każdym etapie edukacji uczymy czegoś innego – wyjaśnia pani dyrektor. – Najmłodsi przedszkolacy zaczynają od podstawowych czynności jak zaznaczenie swojej obecności w przedszkolu, czy nauka nazw dni tygodnia. Za pomocą kolorów określamy dni tygodnia, maluchy wiedzą, że gdy klamerka jest na zielonym misiu czy stonodze, mamy poniedziałek. W starszych grupach dodajemy kolejną rzecz. Przy każdym dniu są również zaplanowane jakieś wyjścia i zajęcia. Starszaki wiedzą, że jeśli dzisiaj jest poniedziałek, to będzie na przykład lekcja języka angielskiego.

Jak przyznaje pani dyrektor, w metodzie daltońskiej bardzo ważne są wizualizacje, dlatego w klasach, łazienkach i w szatni wisi mnóstwo plansz, tablic, na których znajdują się kolorowe obrazki czy fotografie. Pomaga to dzieciom przyswoić pewne umiejętności: – Na przykład tutaj mamy kilka ilustracji, na których widać jak dzieci bawią się w grupie, potem jedzą śniadanie, myją zęby, pracują z nauczycielem, wychodzą na spacer i tak dalej. To uczy przedszkolaki rytmu dnia. One doskonale wiedzą, co nastąpi po sobie. Zapewnia to im poczucie bezpieczeństwa i stabilizację.

Mało tego, dzieci znając rytm dnia, świadomie pilnują jego przestrzegania, uczą się planowania swojego czasu. – W każdej grupie jest zegar daltoński, który organizuje czas – opowiada pani Grażyna. – Dzięki temu, że jest podzielony na 5, 10, 15 i 30 minut, pozwala dzieciom zrozumieć, ile mają minut na poszczególne zajęcia i że 30 minut to o wiele więcej niż 5. To sygnał dla dzieci, że w tym określonym czasie nie mogą rozmawiać, czy bawić się, a skoncentrować i pracować. To kształtuje w nich samodyscyplinę.

Metoda daltońska stawia na samodzielność dzieci, dlatego to w każdym kąciku sali są plansze, które informują przedszkolaki, jak należy się zachować w danym miejscu. Na przykład przy wejściu do klasy wiszą zdjęcia dzieci bądź tablica z ich imionami – maluchy przychodząc do placówki klamerką zaznaczają swoją obecność i odznaczają, wychodząc. Starszaki oprócz obecności, za pomocą kolorowych buziek obok swoich imion zaznaczają wykonane w ciągu tygodnia zadania. W miejscach, gdzie są zabawki bądź pomoce plastyczne, znajdują się zdjęcia, które pomagają przedszkolakom w samodzielnym korzystaniu z nich, ale również i sprzątnięciu po zabawie. W łazience za pomocą zdjęć, krok po kroku pokazane jest, jak myć prawidłowo ręce i zęby.

Pani dyrektor podkreśla: – Instrukcje obrazkowe i odpowiednio zaaranżowana przestrzeń umożliwiają przedszkolakom samodzielną pracę. Dają dzieciom poczucie wiedzy na temat tego, co robią, bez zbędnych pytań i tłumaczenia nauczyciela. Metoda daltońska to również oddziaływanie dźwiękowe. Przedszkolanki posiłkują się „hałasomierzem”, który dyscyplinuje dzieci do tego, by podczas zabaw nie było zbyt głośno. To również odpowiednio dobrane piosenki, które sygnalizują przedszkolakom, że właśnie skończył się czas zabawy i trzeba sprzątać.

fot. Marcin Betlinski, 13.04.2016, Przedszkole nr. 8, ul. Bałtycka, Koszalin, Przedszkole Daltońskie (2)

Samodzielności ciąg dalszy

Na początku każdego tygodnia nauczyciel powierza przedszkolakom zadania, na których realizację mają określony czas. – Nie są to jakieś trudne rzeczy – mówi pani Grażyna. – Są to zadania plastyczne, poznawcze zgodne z podstawą programową. Dzieci muszą same zapoznać się z instrukcją i zaplanować, do kiedy wykonają zadania. Jeżeli wykonają swoją pracę szybko, pozostały czas mają na zabawę z rówieśnikami. Jeżeli pozostawią zadania na ostatnia chwilę, na przykład na piątek, oznacza to, że cały dzień spędzą pracując, a nie bawiąc się. Uczy to dzieci odpowiednio rozplanowania sobie zajęć i ponoszenia odpowiedzialności za ich realizację. Zdobyte umiejętności ułatwiają im start w szkole. Mamy informacje zwrotne od rodziców, których pociechy są pierwszakami, że nie mają problemów z odrabianiem lekcji, realizowaniem zadań w określonym czasie. Nasze maluchy wiedzą jak zaplanować sobie czas, aby ze wszystkim zdążyć. Koncepcja daltońska daje dzieciom dużo wolności w poznawaniu świata, zakłada, że samodzielność i odpowiedzialność przyniesie więcej korzyści niż ingerencja nauczyciela. Nadmierne tłumaczenie powoduje utratę inicjatywy u dziecka – wyjaśnia dyrektor Przedszkola nr 8. – To jasne, że gdy uczeń dojdzie do czegoś sam, dłużej to zapamięta.

Nauczyciel jest „ostatecznym wyjściem”. Przedszkolak po zapoznaniu się z instrukcją zadania, na początku próbuje rozwiązać je samodzielnie, potem prosi o pomoc rówieśników lub tzw. pomocną dłoń. – To pomocnicy nauczyciela, którzy przez tydzień wspierają go w rożnych działaniach. Każdego tygodnia jest ktoś inny. Do ich obowiązków należy dyscyplinowanie grupy, pilnowanie prawidłowego wypełniania przez dyżurnych obowiązków i pomocy kolegom z grupy. Bycie „pomocną dłonią” to nagroda dla dzieci za to, że zrealizowały założone zadania i zdobyły nowe umiejętności. „Pomocna dłoń” jest pierwszą osobą, do której zgłasza się przedszkolak po pomoc. Jeżeli nadal ma jakiś problem, idzie do nauczyciela.

Samodzielność i odpowiedzialność w Przedszkolu nr 8 przejawia się także w dyżurach, jakie przedszkolaki pełnią. Co tydzień nauczyciel wskazuje pary, które zajmują się porządkiem w łazience, sali zabaw, biblioteczce, pomagają w zbieraniu naczyń po posiłkach i zajmują się kwiatami. Plan daltoński zakłada również to, że dzieci za dobre zachowanie, realizowanie planu dziennego, nauki nowych rzeczy są nagradzane. Ich zdjęcia umieszczane są pod koroną, stają się one „Pomocnymi dłońmi” czy menedżerami czasu pilnującymi zegara przy wykonywaniu zadań. To olbrzymie wyróżnienie dla nich. To z jednej strony sygnał dla nagrodzonego, że zdobył nowe umiejętności i jest w nich dobry, a z drugiej – informacja dla pozostałych przedszkolaków, że warto się starać.

 

Współpraca

W koncepcji daltońskiej bardzo ważne jest współdziałanie przedszkolaków. Dlatego dzieci pełnią dyżury, bawią się i pracują w grupach bądź w parach. Każdego tygodnia przedszkolak ma innego partnera. – To nauczyciel dobiera dzieci w pary – wyjaśnia Grażyna Budzik. – Nie ma tutaj wpływu to, kto z kim się lubi, bądź kto chce z kim pracować. Dajemy dzieciom szansę poznania wszystkich kolegów i koleżanek. Unikamy w ten sposób tworzenia się grup i wykluczania z nich innych dzieci. Takie działania uświadamiają przedszkolakom, że w życiu codziennym nie zawsze pracuje się jedynie z przyjaciółmi, zdarza się, że trzeba coś zrobić z kimś, kogo się nie lubi, ale najważniejszy jest szacunek do drugiej osoby. Współpraca ma nauczyć dzieci odpowiedzialności za kolegów, wspierania się i życzliwości. Umiejętność wspólnego działania w grupie bądź, w parze powoduje, że dzieci nie boją się prosić o pomoc swoich rówieśników, stają się bardziej otwarte na świat i są przygotowane do funkcjonowania w różnych środowiskach społecznych.
fot. Marcin Betlinski, 13.04.2016, Przedszkole nr. 8, ul. Bałtycka, Koszalin, Przedszkole Daltońskie (7)

Efekty

Przedszkole nr 8 pracuje metodą daltońską od czterech lat. Dowodem na to, że edukacja daje rezultaty, są dzieci. – Mam trójkę pociech, czteroletni syn chodzi do tej placówki i porównując go z córkami, widzę różnicę – opowiada Beata Milewicz, mama Marcinka. – Jest bardziej samodzielny, szybko zaczął się sam ubierać, jeść, wykonuje podstawowe obowiązki w domu. Zauważyliśmy, że pełniąc dyżury w przedszkolu nauczył się, że po zabawie trzeba posprzątać zabawki, po obiedzie wynieść naczynia. Umie również planować pewne rzeczy, rozkładać je w czasie i wykonywać.

Jak podkreśla pani Beata, Marcin – zanim poprosi o pomoc przy malowaniu, wycinaniu czy zrobieniu czegoś – na początku sam próbuje to wykonać. Mama czterolatka zauważyła również, że jej synek chętnie pomaga innym dzieciom: – Kiedy wracamy do domu, często opowiada, że dzisiaj ktoś mu pomógł zapiąć kurtkę, a on ubrać koledze skarpetki. To jest coś niebywałego, że maluchy się tak bardzo wspierają i nie boją się prosić o pomoc kolegów.
Pani Joanna Chreba z kolei uważa, że jej pięcioletnia córka Hania jest bardziej otwarta i odważna. – Pamiętam, że gdy ja czegoś nie wiedziała lub nie umiałam, to wstydziłam się przed koleżankami i kolegami z klasy, nawet nie próbowałam tego robić. Córka podejmuje wyzwanie, próbuje samodzielnie wykonać zadanie czy polecenie, dopiero kiedy naprawdę ma problem – przychodzi i prosi o pomoc.

Mamie Hani podoba się to, że dzieci od najmłodszych lat uczą się współpracy z rówieśnikami, rozwiązują wspólnie różne zadania, problemy, ale i konflikty. – Mile zaskoczyło mnie zachowanie Hani, kiedy bawiąc się z koleżanką, posprzeczała się z nią – opowiada pani Joanna. – W pewnej chwili córka powiedziała „Dobrze, nie kłóćmy się. Najpierw pobawimy się w to, co ty chcesz, a potem w to, co ja chcę”. Zaimponowała mi, muszę przyznać.