Trudno poruszać się po nieznanym terenie. Zwłaszcza jeśli to teren świata izraelsko-palestyńskiego, którego istoty i aspektów nie da się pojąć bez dłuższej podróży do tego miejsca i rozległej wiedzy. Muzułmanie obok Żydów, propalestyńscy Żydzi, palestyńscy agresorzy, chrześcijanie, Ormianie, turyści, pielgrzymi, samozwańczy prorocy. W Jerozolimie dla każdego znajdzie się miejsce, nie każdy wyjdzie jednak bez szwanku.

Zejdźmy więc na uliczki tego starożytnego miasta i obserwujmy, jak bije jego puls, pobudzany przez tak wiele sprzecznych lub dopełniających się energii.

 

Świat pierwszy

Takiego widoku się spodziewaliśmy, chociaż nie aż w takim natężeniu. Kapelusze, chałaty, jarmułki, pejsy. Co krok Żyd z lisim, odświętnym sztrajmłem na głowie, w witrynach sklepów wiszą tality na sprzedaż – charakterystyczne białe chusty z niebieskimi pasami wzdłuż boków. Mijani mężczyźni spuszczają wzrok, chłopcy przebiegają szybko z odwróconą w drugą stronę głową. Byle nie spojrzeć na kobietę.
Mea Szarim, czyli dzielnica dzięki której przenieśliśmy się w czasie. Taka, o jakiej zobaczeniu zawsze marzyłam. Wyobrażam sobie, że tak właśnie wyglądał Lublin przed II wojną światową. Położona nieco z dala od centrum, przyciąga bardziej niż Grób Pański. Obserwujemy jej życie z daleka, starając się nie narzucać.
Przy wejściach do tej najbardziej ortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy wiszą dwujęzyczne plakaty. Ostrzegają, by nie chodzić w nieskromnym ubiorze, nie robić zdjęć, by uszanować miejscową kulturę i religię. Ma się wrażenie wrogości bijącej z tych ogłoszeń, ale po przekroczeniu umownej granicy wszystko jest spokojne, na balkonach suszą się rzędy jednakowych, białych koszul, dzieciaki wybiegają ze szkoły. Mali rudzielcy są bardziej fotogeniczni niż wszystkie zabytki Jerozolimy.
Mea Szarim oficjalnie istnieje od 1874 roku, pod koniec XIX wieku przyjęła przybyszów z Węgier i Polski, była też pierwszą dzielnicą miasta, gdzie zostały wprowadzone lampy uliczne. Na każdym kroku słychać rozmowy w jidysz. Hebrajski, uznawany za święty język, używany jest jedynie do modlitwy.
To jednocześnie jedna z najbiedniejszych dzielnic miasta. Ortodoksi często nie pracują, zajmują się studiowaniem Talmudu, nie muszą odbywać obowiązkowej służby wojskowej. Można ich uznać za symbol Izraela, jednak oni najpierw musieliby uznać samo istnieje tego kraju. Jako ortodoksyjni Żydzi nie wierzą w istnienie państwa stworzonego na mocy traktatów międzyludzkich, ponieważ dopiero Mesjasz powoła do życia państwo dla narodu żydowskiego. Z takim samym radykalizmem traktują wszystkie założenia judaizmu. Kiedy w piątkowy wieczór, po zachodzie słońca nadchodzi szabat, Mea Szarim zamiera. Traktują zakaz pracy tak dosłownie, że podobno czasem w szabat, jeśli ulicą zobaczą przejeżdżający samochód, mogą obrzucić go kamieniami za złamanie świętego nakazu odpoczynku.

 

betlejem

Świat drugi

Kolejny obwarowany obszar, emanujący tajemnicą. Nie ma plakatów, są za to posterunki i check-pointy. Betlejem. Domniemane miejsce narodzin Chrystusa, gdzie pielgrzymują tłumnie chrześcijanie. Położone na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie Żydzi nie mają wstępu. Podobno Betlejem to patologia, bieda i brak bezpieczeństwa. W praktyce Betlejem to tanie dobre jedzenie, piękne widoki i przyjaźni Palestyńczycy, często mówiący bardzo dobrze po angielsku.
Cały ten świat znajduje się niecałą godzinę drogi od Jerozolimy, za murem budowanym z inicjatywy rządu izraelskiego. Mimo że dyrektywa jego stworzenia została wydana przez Izraelczyków, to często mur staje na ziemi na Zachodnim Brzegu. Jedynie specjalne furtki pozwalają Palestyńczykom na przejście na drugą stronę – do pracy, do szkoły, na swoje pole uprawne, które zniknęło po drugiej stronie betonu.
Mur ma osiem metrów wysokości. Jest świadkiem ciągłych starć, stoi ponad koktajlami Mołotowa, patrzy na demonstracje, na wylewającą się frustrację palestyńską. Jest płótnem dla artystów zaangażowanych społecznie. Podobno ochrania Żydów przed agresją palestyńską. Otacza tereny palestyńskie, na których powstają osiedla żydowskie – pilnie strzeżone enklawy mające na celu powolne wykupienie terenów Zachodniego Brzegu.
Palestyńczycy przy wyjeździe ze swoich terenów na check-pointach są poddawani dokładnej rewizji osobistej. Tylko turyści mogą przejechać bez zastrzeżeń. W samym starym centrum Jerozolimy, na wschód od Dzielnicy Chrześcijańskiej i na południe od Żydowskiej, też znajduje się dzielnica muzułmańska. Mieszka w niej około 22 tysięcy muzułmanów. W ramach jednak swojej polityki osiedleńczej, rząd Izraela od 2007 roku wprowadził w życie plan wybudowania w tej dzielnicy osiedla żydowskiego. W jego skład wejdzie 20 mieszkań i synagoga. Nieświadomi często turyści nie widzą tego konfliktu, który dzieje się w urzędach, sądach i biurach urbanistów. Podążają środkiem dzielnicy muzułmańskiej z różańcem w dłoniach – to tędy bowiem przebiega Via Dolorosa – naświętsza z dróg, trasa, którą przeszedł Chrystus dźwigając swój krzyż.

 

Świat ponad wszystkim

Będąc w Jerozolimie zrozumiałam ten prosty paradygmat – nie ma takiego drugiego miejsca na Ziemi, a urodzenie się tutaj i życie musi być fascynujące, a zarazem niepokojące. Chcąc zrozumieć lepiej to miasto wielkości Krakowa, czytam o jego historii. Ciągłe wojny, zniszczenia i zmiany panujących (wszystkich wyznań po kolei) zbudowały tak duże bogactwo kulturowe, jak duże są napięcia pomiędzy poszczególnymi grupami. Poszczególne kościoły, meczety, synagogi co chwila zmieniały swoje przeznaczenie i gościły coraz to innych wyznawców, w zależności od preferencji rządzących. Ściana Płaczu graniczy bezpośrednio z meczetem Al-Aksa i z Kopułą na Skale – najbardziej rozpoznawalnym symbolem Izraela, państwa żydowskiego czyli złotą kopułą ochraniającą muzułmańskie sanktuarium. Wymienione budynki znajdują się w osobnej dzielnicy – to Wzgórze Świątynne, główne miejsce wywołujące spory żydowsko-palestyńskie. To właśnie tutaj według wierzeń, Bóg zebrał ziemię, z której następnie stworzył Adama i zgodnie z tradycją to tutaj Abraham ofiarował swojego syna Izaaka. Według muzułmanów, to stąd Mahomet dostąpił wniebowstąpienia. W kierunku świątyni też początkowo kierowali się muzułmanie odmawiając modlitwę, zanim kierunek ten został zmieniony na Mekkę. Przy wejściu do obu tych miejsc dokonywana jest rewizja osobista. W środę jesteśmy pod Ścianą Płaczu, jedynej zachowanej do dzisiaj pozostałości po Świątyni Jerozolimskiej. W czwartek dowiadujemy się, że dzień wcześniej znaleziono tam bombę w pozostawionym na placu plecaku. Idziemy do meczetu. Chyba nigdzie indziej na świecie niepokój i wielokulturowość nie przenikają się ze sobą aż tak dogłębnie.

 

klisza - kopula na skale

Świat trzeci

Natrafiamy na pomarańczowo-niebiesko-czerwone flagi, czasem ich miniaturki znajdujące się nad wejściem do jednego ze sklepów. To znak, że prowadzi go Ormianin. Albo że właśnie wkroczyliśmy do Dzielnicy Ormiańskiej. Podobnie jak w innych miastach na Bliskim Wschodzie, przekraczając progi tej dzielnicy, trafiamy na spokój i tajemnicę. Mimo że Ormianie to chrześcijanie, administracyjnie mają swoją oddzielną dzielnicę, mimo sprzeciwu ich samych oraz patriarchów ormiańskich przeciwko takiemu podziałowi. Muszą jednak stanowić strefę bezpieczeństwa, bufor dla Żydów, którzy chcąc przejść do Ściany Płaczu muszą przejść obecnie właśnie przez dzielnicę ormiańską. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby Dzielnica Ormiańska połączyła się z Chrześcijańską i wtedy osiedlaliby się w niej chrześcijańscy Palestyńczycy. Obecnie w Jerozolimie mieszka niecałe 2500 Ormian. Naród ten jest obecny w Jerozolimie od IV wieku n.e., kiedy to Armenia przyjęła chrześcijaństwo i pierwsi mnisi ormiańscy osiedlili się w Jerozolimie. Mimo to ta mniejszość boryka się z problemami podobnymi do nagłaśnianych problemów Palestyńczyków. Ze względu na coraz wyższe czynsze i co za tym idzie – coraz gorszą sytuację Ormian – ich domy są wykupowane przez Żydów, którzy powoli stają się nowymi mieszkańcami Dzielnicy Ormiańskiej. Dokumenty sprzed 15 lat mówią, że na 581 budynków w dzielnicy ormiańskiej, 71 zostało wykupionych przez Żydów. Obecnie ilość Ormian mieszkających w Jerozolimie powoli się zmniejsza. Czynnikiem, który łączy historie obu tych społeczeństw są narodowe katastrofy. Tak jak Żydzi zostali doświadczeni Holokaustem, tak Ormian dosięgło ottomańskie ludobójstwo w 1915 roku (Turcy wymordowali w krótkim czasie półtora miliona osób). Izrael wspiera uznanie zbrodni sprzed stu lat za ludobójstwo, za co Turcja grozi zerwaniem całkowitych kontaktów z państwem żydowskim. W oderwaniu od wszelkich dysput politycznych, Ormianie dalej sprzedają swoją ceramikę w sercu Jerozolimy.

 

Świat czwarty

Jerozolima przyciąga chrześcijan z całego świata. Magnesem jest Grób Pański, wokół którego koncentruje się życie religijne przybywających do Świętego Miasta. Zakony, pielgrzymi masowi, pielgrzymi kontemplujący, przeżywający, na piechotę, rowerem, autostopem – byle dotrzeć do bram Świętego Miasta. Magiczne Jeruzalem, chrześcijańska Mekka.
Bazylika Grobu Świętego znajduje się w centrum tego religijnego świata. To właśnie w miejscu sanktuarium Chrystus miał zostać pochowany. Ze względu na swoją wyjątkową rangę, bazylika utrzymuje status quo i żaden zakon, żadne wyznanie, żadna wspólnota chrześcijańska nie jest specjalnie uprzywilejowana do opieki nad tym świętym miejscem.
Już w połowie XIX wieku postanowiono wprowadzić równouprawnienie pomiędzy poszczególnymi wspólnotami tak, by żadna z nich nie rościła sobie specjalnego prawa do zajmowania się bazyliką. Funkcje, pomieszczenia oraz czas na liturgię dzielone są pomiędzy Prawosławny Patriarchat Jerozolimy, Kościół łaciński, Apostolski Kościół Ormiański, Syryjski Kościół Ortodoksyjny i Etiopski Kościół Ortodoksyjny. Swoimi pomieszczeniami zarządzają także Koptowie. Wszystko wedle jasne ustalonego porządku. W ciągu dnia Bazylikę odwiedzają wierzący i modlą się nad kamieniem namaszczenia, we wnętrzu grobowca, zwiedzają domniemane więzienie, w którym przebywał Chrystus. To punkty obowiązkowe, zaraz po odwiedzeniu Betlejem. Via Dolorosa już za nami, pięć ostatnich stacji znajduje się w Bazylice.

 

Świat piąty

Pośród wszystkich menadrów historii i kultur, płynie jeszcze świat piąty. To świat kawiarni, koncertów na świeżym powietrzu, ulicznych grajków, pracowni artystycznych pochowanych w ciasnych zaułkach. To świat, który chce być niezależny i przede wszystkim bezpieczny. W październiku 2015 po świętym mieście rozlała się fala strachu. Mimo że tutaj każdy dzień jest niespokojny, od zeszłorocznej jesieni zanotowano coraz większą ilość ataków nożowników na Żydów a także na przypadkowych przechodniów, także turystów. Takie incydenty kończą się zazwyczaj natychmiastowym zastrzeleniem napastnika – nad bezpieczeństwem Jerozolimy czuwają żołnierze, obecni na prawie każdym rogu ulicy, na co drugim przystanku, przy każdym wejściu na dworzec. Sprawa jednak nie jest jednoznaczna, a cały konflikt izraelsko-palestyński nie jest czarno-biały. Po kilku dniach pobytu w Jerozolimie nadal trudno przyzwyczaić się do nagłych policyjnych syren czy wyczuwalnego na ulicy popłochu jeśli coś się stanie w okolicy. Czujesz się tutaj bezpiecznie? – pytam Davida, u którego mieszkamy. – Przyzwyczaiłem się. Nie zmieniam moich przyzwyczajeń, codziennego życia. Nie dam się zastraszyć.