Filip Springer, znany reporter pisujący o architekturze i przestrzeni publicznej, przyznał kiedyś, że zanim pierwszy raz przyjechał do Koszalina, wiedział o naszym mieście tylko tyle, że działa w nim renomowana Pracownia Architektoniczna HS99. Jej ogólnopolską markę ugruntowała w ostatnich latach seria prestiżowych nagród. Spowodowały one, że na działalność HS99 życzliwiej i z większym zainteresowaniem niż dotychczas zaczęło również patrzeć lokalne środowisko.

Projektem, który przyniósł HS99 najważniejsze polskie nagrody w dziedzinie architektury było zrealizowane w Katowicach Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka (CINiBA). Wymieńmy w porządku chronologicznym: Bryła Roku (2011), Nagroda SARP za Najlepszy Budynek Wzniesiony ze Środków Publicznych (2011), Najlepszy Budynek Użyteczności Publicznej 2000-2012; Grand Prix Życie w Architekturze za Najlepszą Realizację 2000-2012; Nagroda Architektoniczna „Polityki” (2012); Budynek Roku (2012) oraz mnóstwo pomniejszych wyróżnień i nominacji. Jeśli dodać uznanie dla projektu Villa Moderna oraz Brick Award, czyli ubiegłoroczną nagrodę za najlepszy w kraju budynek zrealizowany z wykorzystaniem cegły dla wybudowanego w Koszalinie domu wielorodzinnego przy ulicy Zwycięstwa 109, dostajemy obraz pracowni architektonicznej z czołówki krajowej.

Partnerzy HS99 – Dariusz Herman, Wojciech Subalski i Piotr Śmierzewski – mówią bez fałszywej skromności, że z powodzeniem mogliby prowadzić swoją pracownię w dowolnym polskim mieście, ale świadomie wybierają Koszalin. – Udowodniliśmy już, że nie miejsce jest ważne, a ludzie. Razem z naszymi współpracownikami tworzymy zespół, która ma swoją wypracowaną markę.My to wiemy i ta świadomość nam wystarczy – mówią. – Funkcjonując w Koszalinie, jesteśmy nieco na uboczu, z daleka od branżowych ploteczek i animozji. Skupiamy się na pracy.

Liczne wyróżnienia i nagrody, jakimi w ostatnim czasie obsypana została Pracownia spowodowały, że zaczęła być ona inaczej odbierana w samym mieście – choćby przez środowisko samorządowe. Uznawane wcześniej za radykalne postulaty partnerów HS99 – takie jak rozstrzyganie wszelkich istotnych kwestii dotyczących przestrzeni publicznej w drodze otwartych konkursów organizowanych według kryteriów i z udziałem przedstawicieli Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP) – przestały budzić opór. Dlatego na przykład w składzie komisji konkursowej mającej za zadanie wybrać najlepszą koncepcję zagospodarowania przestrzennego śródmieścia Koszalina znalazł się Piotr Śmierzewski. W prace przygotowawcze i dyskusje dotyczące kierunków tego zagospodarowania włączył się bardzo aktywnie Wojciech Subalski.

 

MORZE ARCHITEKTURY

W zgodnej opinii architektów wiedza przeciętnego Polaka na temat uprawianej przez nich dziedziny twórczości jest znikoma, a wręcz z pokolenia na pokolenie maleje. Duże znaczenie dla kształtowania współczesnego myślenia o architekturze w Polsce ma publicystyka wspomnianego już Filipa Springera. Dariusz Herman z HS99 mówi: – Ma on umiejętność definiowania problemów i przekładania ich na ideę. Jego „Zaczyn” jest najważniejszą książką napisaną w języku polskim poświęconą architekturze współczesnej. To lektura dla architektów, ale i szerzej – dla ludzi interesujących się kulturą, bo to mądra książka o architekturze. Autor dotyka między innymi takich zagadnień jak granica kompromisu, na jaki może zgodzić się w poczuciu odpowiedzialności architekt albo granica eksperymentu. Kiedy mówimy o braku szerszej świadomości architektonicznej, książki takie jak Filipa Springera mają wielkie znaczenie, bo przełamują skostniałe wyobrażenia. My jako pracownia, jako trzej architekci, również chcemy mieć wpływ na poszerzanie wiedzy o architekturze i kształtowanie pewnych wzorców. Dlatego Piotr Śmierzewski wszedł do lokalnego zarządu Stowarzyszenia Architektów Polskich, został wiceprezesem do spraw twórczości, właśnie między innnymi po to, żeby krzewić wiedzę o architekturze.

Pomysłem Piotra Śmierzewskiego jest seria otwartych wykładów ułożonych w cykle, które będą realizowane przez najbliższe cztery lata i dzięki którym będzie się można w Koszalinie zetknąć się na żywo z wybitnymi architektami, poznać współczesne tendencje w projektowaniu. Całość nazywa się „Morze architektury”, a pierwszy cykl – „Śląsk nad morzem” (6 wykładów wybitnych architektów ze Śląska). Pierwszy wykład zaprezentował w styczniu br. Stanisław Niemczyk, architekt – legenda. W lutym gośćmi byli Andrzej Duda i Henryk Zubel. Kolejne spotkania zaplanowane są w każdy trzeci czwartek miesiąca w klubie Kawałek Podłogi. Najbliższe 17 marca br. – z udziałem Przema Łukasika i Łukasza Zagały.

Wojciech Subalski: – I to jest jedna z odpowiedzi na pytanie, co się u nas w HS99 zdarzyło w roku 2015. Zakładamy, że nie zabraknie w Koszalinie osób, które zamiast obejrzeć kolejny, ładny film na przykład o Wenecji, będą wolały przyjść i posłuchać na żywo o tym, jak powstaje architektura. Nazwiska, jakie mamy na liście zaplanowanych gości, to absolutna ekstraklasa. To tak jakby zaprosić do naszej filharmonii Krzysztofa Pendereckiego albo Jerzego Maksymiuka.

 

W ROLI AUTORYTETÓW

Dariusz Herman i Piotr Śmierzewski prowadzą zajęcia dla studentów kierunku Wzornictwo na Politechnice Koszalińskiej. Jak mówią, to też jest sposób oddziaływania na świadomość ludzi, którzy później będą decydowali o różnych aspektach estetycznych miejskiej czy prywatnej przestrzeni.

O tym, że partnerzy HS 99 uzyskali już status mistrzów zaświadcza jeszcze jeden fakt. Otóż w wydanej w 2015 książce Ewy Mańkowskiej zatytułowanej „Architektura jest najważniejsza. Rozmowy” są trzema z łącznie 11 rozmówców autorki. A wybrała ona – jak podkreśla – najciekawszych obecnie architektów w Polsce.

Książka Ewy Mańkowskiej stała się głośna w środowisku architektów. Dąży do zdefiniowania pozycji architekta. – Reprezentuje bardzo krakowski punkt widzenia, gdzie w architekcie widzi się artystę – mówi Piotr Śmierzewski. – My myślimy o naszej roli inaczej.

Wojciech Subalski: – Pozycja architekta się zmienia. Upowszechnienie programów komputerowych odziera naszą pracę z pewnej aury wyjątkowości. Zdarzają się sytuacje, że ktoś mówi „co to za problem, włączy pan komputer i poprawi”. W takim ujęciu architekt sprowadzony zostaje do pozycji wyłącznie projektanta, a nawet producenta obrazków. Swobodzie twórczej nie służy również wysokie wystandaryzowanie – na przykład w przypadku obiektów użyteczności publicznej, choćby biurowców. Obwarowania prawne, energetyczne i inne narzucają właściwie rozwiązania, nie pozostawiając dużego pola manewru. Dlatego architekci odwołują się do sprawdzonych rozwiązań gwarantujących bezproblemowe uzyskanie określonych parametrów budynków. I trudno się temu dziwić. Ale właśnie tu pojawia się jednocześnie duże niebezpieczeństwo unifikacji, a w odniesieniu do architektów – pewnego zdeprecjonowania zawodu jako zawodu twórczego. Część pracy, którą kiedyś wykonywał architekt samodzielnie, obecnie wykonują wyspecjalizowani fachowcy: konstruktorzy, instalatorzy, energetycy etc. I tu pojawia się pozorny paradoks: ktoś może stwierdzić – wasza rola jest coraz mniejsza, ale w rzeczywistości ona jest nadal ogromna i ważna. Architekt musi poskładać w całość szereg jednostek, elementów. I musi to zrobić tak, by z czystym sumieniem się pod tym podpisać.

 

PROJEKTY

Działania prospołeczne to tylko cząstka aktywności Pracowni. Główna część to oczywiście kolejne projekty przygotowywane albo czekające na realizację budowlaną. Tak jak projekt sali koncertowej dla Szkoły Muzycznej w Rybniku, który znalazł się w zawieszeniu, bo ze względu na zmianę ekipy rządzącej (szkoły muzyczne podlegają Ministerstwu Kultury) dyrektor szkoły nie ma jeszcze pełnomocnictw do podpisania umowy z wykonawcą. Dariusz Herman: – Projekt rybnicki jest obecnie najważniejszą naszą pracą. Nie ze względu na zakres czy skalę projektu, ale ze względu na charakter, na funkcję obiektu. Każda sala koncertowa to zupełnie inne warunki, inne wymagania. Trzeba zachować maksymalną staranność i sięgnąć po mnóstwo wiedzy specjalistycznej.

HS99 będąc małym, zatrudniającym 10 osób, biurem architektonicznym, do projektu rybnickiego używa wyników pracy około 70 ludzi. Takim „wojskiem” realizuje się specjalistyczne projekty. Tych 70 osób dodaje od siebie swoje „cząstki” do ogólnego efektu. Piotr Śmierzewski tłumaczy: – To kolejna sala koncertowa, jaką zaprojektowaliśmy. Większość wykonaliśmy uczestnicząc w konkursach architektonicznych. Tu warto wymienić choćby słynną, obsypaną nagrodami Filharmonię Szczecińską; w konkursie na nią dostaliśmy wyróżnienie. Później projektowaliśmy Centrum Kultury imienia Górników Wałbrzyskich, które jest de facto siedzibą Filharmonii Sudeckiej. Jedna sala na ponad 600, druga na 300 osób. Projekt dla Wałbrzycha, w którym przeszliśmy pełny proces projektowy (kompletna dokumentacja budowlana i wykonawcza, kosztorysy, specyfikacje) czeka od roku gotowy na decyzje samorządu wojewódzkiego, bo i w tym przypadku istnieje konieczność zatwierdzenia jego realizacji w skomplikowanym ciągu decyzyjnym. My na niego nie ma żadnego wpływu; po prostu czekamy.

Doświadczenie zdobyte przy okazji Wałbrzycha jest dla Pracowni HS99 bardzo cenne. Zaczęła wtedy współpracę z firmą akustyczną Müller-BBM GmbH z Berlina, jedną z najważniejszą w tej branży na świecie. Nie można zaprojektować właściwie sali koncertowej bez wsparcia specjalistów i bez – to konsekwencja – stosunkowo dużego budżetu na projekt. To wyjaśnia, dlaczego wiele z sal powstałych w ostatnim czasie „nie gra”. Nie spełniają oczekiwań pod względem akustycznym, bo zostały źle zaplanowane. – Czasami architektom wydaje się, że wiedzą wszystko i rezygnują ze wsparcia ekspertów. Skutek? Sale może i ładne, ale niespełniające najważniejszej funkcji, czyli nietworzące odpowiednich warunków akustycznych – podkreśla Piotr Śmierzewski.

 

ZA KULISAMI

– Lubimy zadania, w których jest jakieś wyzwanie, jakiś problem do rozwiązania – mówi Wojciech Subalski. – Zbieramy dane, analizujemy i formułujemy możliwe do przyjęcia tezy. Ten etap, etap sformułowania problemu, który trzeba rozwiązać, jest kluczowy.

Dariusz Herman dodaje: – Technologia powstawania projektu zakłada niezamykanie się na cudze poglądy, wymaga uważnego słuchania siebie nawzajem. Najpierw stawiamy diagnozę, później gromadzimy wszelkie pomysły, jeszcze później trzeba je ocenić i wyłowić obiecujące. Nie ma to nic wspólnego z natchnieniem, wizją czy czymś w tym rodzaju. Oczywiście jakieś „przebłyski” się zdarzają, ale zawsze muszą one przejść pełną ścieżkę analizy i wartościowania. To wszystko musi być oparte na racjonalnych kryteriach. W naszej pracowni zawsze lepszy pomysł wygrywał z gorszym. Nigdy nie było żadnego stawiania na swoim za wszelką cenę.

Piotr Śmierzewski: – Zawsze jest problem z nadmiarem pomysłów. Nigdy nie siadamy nad białą kartką. Czerpiemy z wcześniejszych doświadczeń, pożytkujemy rzeczy kiedyś już przemyślane a nieużyte w jakichś projektach. Nawet jakieś wnioski z wcześniejszych dyskusji. Nie przypadkiem w naszej pracowni na każdym kroku stoją modele budowane w związku z jakimiś wcześniejszymi projektami. Każdy taki przedmiot może nasunąć pomysł wart rozważenia. Każdy zawiera jakąś ideę, która kiedyś tam mogła zostać odłożona na bok, ale obecnie może na powrót być użyteczna, inspirująca. My tymi ideami oddychamy w naszej pracowni. Nie pracujemy jedynie na komputerze, gdzie wszystko zaklęte jest w czarnej skrzynce. My pracujemy z istniejącymi fizycznie modelami. One „są”. Zresztą wolimy mówić o ideach a nie pomysłach, bo pomysły mają w sobie coś jednorazowego, coś doraźnego. Nam zaś chodzi o idee rozumiane jako, coś co ma swoje kontynuacje, warianty, coś co może nie mieć początku i końca. I nas właśnie to najbardziej w architekturze interesuje.

 

REALIZACJE I PLANY

Miniony rok oznacza dla HS99 realizację niewielkiego, jeśli chodzi o skalę, ale bardzo wymagającego projektu – pierwszej części siedziby szpitala psychiatrycznego dla prywatnego inwestora.
Piotr Śmierzewski: – Decydując się na ten projekt wiedzieliśmy, że nie będzie to żadna spektakularna praca, spektakularny projekt ultranowoczesnego szpitala. Jednocześnie był tam problem, który należało rozwiązać. Uznaliśmy to za ciekawe wyzwanie.

Dariusz Herman: – Świadomość ograniczeń budżetowych i otwartość inwestora na propozycje architekta są kluczowe w takich niskobudżetowych tematach.

Wojciech Subalski: – To nie był łatwy temat. Musiało zgodzić się nam wiele czynników. Udało się, bo mieliśmy do czynienia z bardzo otwartym i świadomych inwestorem, a z drugiej strony z wykonawcą, z którym również już realizowaliśmy budowy. Z Budomalem, o którym tu mowa, realizowaliśmy budynek mieszkalny przy ulicy Zwycięstwa 109. I wspólnie osiągnęliśmy sukces.

Kolejny lokalny projekt, jeszcze niezrealizowany, a powstały w 2014 roku, to nowy budynek przedszkola i szkoły Mielnie. Znowu inny obszar, nowe wyzwanie, inny charakter pracy. – Podjęliśmy się tego zadania – wyjaśnia Dariusz Herman. – To jest szkoła inna niż wszystkie. Są w niej dzieci od maleńkich do gimnazjalistów. Znów pojawiło się wyzwanie: znaleźć w jednym budynku sposób na takie przygotowanie przestrzeni, by bezkonfliktowo zaspokoić potrzeby różnych grup wiekowych.