O tym jak wspaniałym towarzyszem, przyjacielem i domowym terapeutą może być pies, wiedzą wszyscy ich właściciele i miłośnicy. Psy potrafią nas rozśmieszyć, wzruszyć i pocieszyć. Te wspaniałe zwierzęta prowadzone przez wykwalifikowanych specjalistów mogą też pomagać w nauce dzieci, uczestniczyć w aktywizacji osób starszych, a nawet rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Na tym polega dogoterapia. Pierwszy w mieście Gabinet Dogoterapii i Behawioru, pod sympatyczną nazwą „Dr Hau”, właśnie powstał w Koszalinie.

 

– Zaczęło się banalnie: półtora roku temu straciłam pracę – opowiada Katarzyna Jęczkowska, właścicielka firmy. – Postanowiłam zrobić coś swojego. Po odrzuceniu wielu banalnych pomysłów jak np. otwieranie sklepu, wróciłam do swoich niezrealizowanych planów bycia weterynarzem. I tak do głowy przyszła mi dogoterapia. Jestem z wykształcenia pedagogiem, zawsze lubiłam psy. Dogoterapia twórczo rozwija moje zainteresowania.
Ten nietypowy pomysł trafił na podatny grunt. W Koszalinie Katarzyna Jęczkowska jest obecnie jedynym certyfikowanym dogoterapeutą. – Jak tylko wymyśliłam firmę, ruszyło koło zamachowe i z wielu stron otrzymałam pomoc – mówi. – Dostałam pieniądze na kurs dogoterapii z Powiatowego Urzędu Pracy, potem okazało się, że mogę też wystąpić o dofinansowanie z Unii Europejskiej na dalsze szkolenia i rozwój firmy. Procedury trwały długo, ale wszystko się ziściło i od września prowadzę Gabinet Dogoterapii i Behawioru „Dr Hau”.

Katarzyna Jęczkowska z Indią

Jedyny w Koszalinie pies terapeutyczny nazywa się India, ma trzy miesiące i jest to flat coated retriever. – Pierwotnie miał to być golden retriever – mówi Katarzyna Jęczkowska. – Przypadkiem znalazłam hodowlę flatów, zobaczyłam Indię i wiedziałam, że albo ona, albo żaden. To bardzo rzadka rasa, kompletnie pozbawiona agresji i chyba najbardziej uśmiechnięty pies świata jaki istnieje.
Dobór psa nie jest przypadkowy. Niektóry rasy – np. stróżujące – do dogoterapii się nie nadają ze względu na odmienny od wymaganego wzorzec zachowań. Najczęściej wybierane psy terapeutyczne to Labrador Retriever, Golden Retriever, Nowofundland, Cavalier King Charles Spaniel i Berneński Pies Pasterski. Mają zrównoważoną naturę i łagodne usposobienie, są pojętne, towarzyskie. Ważne jest też pochodzenie psa. India jest ze sprawdzonej hodowli, zdrowa, zaszczepiona, pozostaje pod ścisłą kontrolą weterynaryjną. W czerwcu przyszłego roku, po specjalnym szkoleniu, zakończonym egzaminem, które przejdzie wspólnie z właścicielką, będzie psem dyplomowanym. Wtedy możliwe będzie rozszerzenie działalności np. o pracę z osobami niepełnosprawnymi. Na razie gabinet zajmuje się działalnością edukacyjną, odwiedza z Indią przedszkola i szkoły.
– Zajęcia są bardzo różne – wyjaśnia Katarzyna Jęczkowska. – Dzieci zapoznają się z psem, uczą, że to czująca istota, reagująca na gesty, okazująca uczucia. To wspomaga ich rozwój emocjonalny, budowanie relacji. Poza tym z pomocą psa wykonują ćwiczenia rozwijające zmysły, koncentrację, uczą się rozpoznawania kolorów czy kształtów. Nauka ma formę zabawy, zatem jest przyjemna, ma naturalny, ciekawy przebieg. Dziecko zawsze lepiej pracuje, gdy nikt go nie pogania i ocenia, co często ma miejsce przy kontakcie z innym człowiekiem. Rozluźnia się, a jednocześnie przyswaja nowe umiejętności. Ponadto pies dla dziecka może być po prostu przyjacielem, można mu coś szepnąć na ucho, opowiedzieć o problemie – taki kontakt ma działanie relaksujące.
Niezależnie od wyobrażeń, które bywają oderwane od rzeczywistości, w dogoterapii pies pełni przede wszystkim funkcję motywatora. Jego umiejętności są uniwersalne. Z ich dobroczynnego efektu może skorzystać każdy, niezależnie od wieku. – W Polsce dogoterapia nie jest rozpowszechniona, zupełnie inaczej niż na Zachodzie – tłumaczy Katarzyna Jęczkowska. – Tam dogoterapeuci regularnie odwiedzają hospicja, ośrodki opieki czy domy spokojnej starości. Pacjenci i podopieczni placówek muszą się na taką wizytę przygotować, umyć, ubrać, a potem psem się zająć, wyjść z nim na spacer, pobawić. Wydaje się to banalne, ale w przypadku osób chorych, niedołężnych, w depresji czy samotnych to czasem jedyny sposób nakłonienia ich do jakiejkolwiek aktywności, doskonale wpływa na samopoczucie, relaksuje. Człowiek staje się odpowiedzialny. Dokładnie jak w „Małym Księciu”: „…jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu”. Bo i pies, i człowiek to istoty społeczne potrzebujące siebie nawzajem i dające sobie wiele radości i satysfakcji z relacji. Szkoda, że u nas się tego nie praktykuje.

Działalność Katarzyny Jęczkowskiej rozwija się także w tym kierunku. W dalszym planie jest też dogoterapia z osobami niepełnosprawnymi. – To już osobna, trudna dziedzina – zaznacza Katarzyna Jęczkowska. – Przede wszystkim pies ciężko pracuje, po kilka godzin dziennie. Zajęcia muszą być prowadzone za zgodą lekarzy i fizjoterapeutów. Polegają na wspomaganiu rehabilitacji osób z różnymi dysfunkcjami fizycznymi, np. porażeniem mózgowym oraz intelektualnymi – np. autyzmem. Obejmują nie tylko spacery, czy naukę podstawowych czynności, ale także rozmaite ćwiczenia motoryczne.
Drugim nurtem firmy będzie behawiorystyka. Tę fascynującą, mało znaną, w Polsce, dziedzinę Katarzyna Jęczkowska zgłębia na specjalistycznym szkoleniu dyplomowym w COAPE Polska, akredytowanym odziałem Centre of Applied Pet Ethology, największej na Wyspach Brytyjskich organizacji kształcącej behawiorystów zwierzęcych.
– Behawiorysta to ktoś między treserem a weterynarzem – tłumaczy. – Chciałabym szkolić i socjalizować psy, tłumaczyć ich zachowania, uczyć właścicieli rozumienia psa i pracy z nim. Myślę o stworzeniu psiego przedszkola w niedalekiej przyszłości, a także o przygotowywaniu do adopcji psów ze schroniska.
Katarzyna Jęczkowska przyznaje, że im więcej o psach wie, i im bardziej zagłębia się w studiowanie meandrów ich natury, tym bardziej ją to wciąga. Psia natura jest fascynująca.
– Po wykładach mam zawsze „wielką głowę” od wiedzy – śmieje się. – Pies nie jest tak prostą, nieskomplikowana istotą, jak się wydaje. Behawiorystyka pozwala zrozumieć zachowania i zależności, o których nie mamy pojęcia, błędy, które często popełniamy jak to, że usiłujemy uczłowieczać psy, przypisując im swoje emocje i cechy, próbujemy wpajać obce im zasady. Pies nigdy nie będzie członkiem człowieczego stada, bo to odrębny gatunek. Psy to nasi mądrzy, wspaniali partnerzy. Trzeba tylko nauczyć się z nimi porozumiewać.

 

Z usług Gabinetu Dogoterapii i Behawioru „Dr Hau” mogą skorzystać m.in. przedszkola, szkoły, kluby malucha, ośrodki dla seniorów i osoby prywatne. Zajęcia zawsze dostosowywane są do potrzeb.
Kontakt: Katarzyna Jęczkowska, tel. 501 086 300