Aż trudno uwierzyć, że już nazajutrz po przyjęciu inaugurującym działalność pensjonatu Anny i Przemysława Saków zapełnił się on gośćmi do ostatniego miejsca. Komplet rezerwacji obejmuje zresztą całe wakacje. Młodzi przedsiębiorcy, znani dotychczas z sukcesów rodzinnej firmy budowlanej SAKBUD, zapowiadają że Marina Mielno to ich pierwsze ale nie ostatnie słowo w branży turystycznej. Sama zaś Marina ma być obiektem całorocznym, a nie tylko sezonowym, proponującym organizację imprez okolicznościowych, szkoleń i konferencji.

Komplet gości to nie przypadek, a kolejny dowód na to, że Marina Mielno to interes przemyślany w każdym szczególe. Jak mówią właściciele, zanim przystąpili do budowy pensjonatu, dużo czasu poświęcili rozpoznaniu rynku, bo tylko z pozoru prowadzić obiekt turystyczny w Mielnie to prosta sprawa. Prowadzić go tak, by od samego początku działał jak należy i budował renomę nie jest łatwo. Podpatrywali więc innych, dużo jeździli, starannie dobierali współpracowników. Menedżerem obiektu została pani Karolina Trzeszczkowska, która zawodowe doświadczenie zdobywała w renomowanych sieciach hotelarskich.

 

KREMOWA BOMBONIERKA 

Marina Mielno stoi nad brzegiem jeziora Jamno, w charakterystycznym miejscu, bo obok mieleńskiej karuzeli. Do morza stąd jest jakieś 200-300 metrów. Piękne miejsce. Ale dopiero kiedy staniemy na balkonie któregoś pokoi od strony jeziora, w pełni docenimy walory położenia. Z tej perspektywy można uświadomić sobie, jaki potencjał tkwi w tym jeziorze, którego brzeg obecnie zapchany jest w większości rozmaitymi tymczasowymi budowlami, namiotami handlowymi, straganami – po prostu badziewiem. Cieszy fakt, że mieleńscy radni w końcu zabrali się za porządkowanie tej przestrzeni i od przyszłego roku nie będą mogły nad brzegiem Jamna funkcjonować rozmaite estetyczne koszmarki i interesiki niczym z tureckiego bazaru. wolne miejsce ma wypełnić zieleń publiczna, czyli jak się można domyślać – skwery i trawniki. Na tym tle Marina jest jak domek z bajki. Nie tylko dlatego, że jest nowa. To po prostu ładny, duży dom, zaprojektowany bez udziwnień. Z  jasną elewacją, obszernym tarasem od ulicy Bolesława Chrobrego (główna ulica Mielna wiodąca do Unieścia). Z drugiej strony urządzony został mniejszy taras i parking dla samochodów gości. Całość ogrodzona, chociaż z dostępem do brzegu jeziora. Do pływającego pomostu można przycumować rower wodny a w przyszłości pewnie i motorówki. Na dzieci czekają urządzenia do zabawy ustawione w cieniu dużego drzewa.

 

marina_mielno_10

STO OSÓB PRZY STOLE
Pensjonat to 38 pokoi, sala zabaw dla dzieci, kawiarnia (Karuzela Cafe) i restauracja (Biała Dama). Jednorazowo mogą w nim przenocować około 120 osób. Jak przyznaje pani Anna Sak, dużym wyzwaniem było przygotowanie się do całodziennego żywienia – niejako z marszu – ponad stu osób. Kucharze co prawda wcześniej przez parę dni testowali urządzenia, ale czym innym jest gotowanie tak sobie, bez presji czasu, a czym innym praca na pełnych obrotach. właścicielka chwali: – Udało nam się skompletować świetną ekipę kucharską. Jedzenie jest na pewno jednym z atutów naszego pensjonatu. Zaświadczają o tym wpisy gości w księdze pamiątkowej. Rzeczywiście w księdze przybywa sympatycznych notatek i rzeczywiście większość odnosi się do walorów kuchni pensjonatu. Nie powinno to dziwić, skoro młody szef kuchni, Mateusz Urbański, tak mówi o swojej pracy: – Dla mnie to nie tylko sposób zarabiania pieniędzy. To pasja. Uwielbiam gotować, szukać nowych rozwiązań. Musi być nie tylko smacznie, ale i estetycznie. Dlatego dużo uwagi poświęcamy temu, by już wygląd talerza zachęcał do posiłku. Oprócz gości pensjonatu w restauracji pojawia się coraz więcej gości z zewnątrz. Mają do wyboru dania z niedługiej, ale urozmaiconej karty dań. Pani Anna Sak mówi: – Celowo postawiliśmy na menu krótkie. Świadomość kulinarna Polaków rośnie. większość gości zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli lokal oferuje kilkadziesiąt dań głównych, to z pewnością będą one odgrzewane. Krótka karta sygnalizuje zaś, że u nas wszystko jest świeże, przygotowywane pod konkretne zamówienie konkretnej osoby.Jak powiedzieliśmy wcześniej, sala jadalna mieści nieco ponad sto osób jednocześnie. Niedługo miejsc będzie jeszcze więcej, bo w planach jest założenie ogrodu zimowego.

 

marina_mielno_11

 

W KAWIARENCE
Chociaż nie przyznaje tego głośno, oczkiem w głowie szefowej Mariny jest kawiarnia Karuzela Cafe. Serwuje ona pyszną kawę, w tym mrożoną w paru smakach. Są oczywiście także inne napoje i lody. Ale hitem jest ciasto. Największym powodzeniem cieszy się to domowe, które przygotowuje zaprzyjaźniona gospodyni. – Jest wyjątkowe, zawsze świeże i naprawdę przywodzi od razu skojarzenie z domem – przekonuje Anna Sak.

 

INWESTYCJA PO INWESTYCJI
Firma SAKBUD specjalizuje się w ciężkich robotach budowlanych i transporcie. Ma już pewną tradycję, bo pan Przemysław przejął ją po rodzicach 10 lat temu, zaraz po ukończeniu studiów na Politechnice Koszalińskiej. wspólnie z żoną rozwinął ją, odnowił park maszynowy. A jako że oboje są pełni energii, małżonkowie zaczęli poszukiwać nowych wyzwań. Stąd pojawił się pomysł na deweloperkę. Firma postawiła w Koszalinie przy ulicy Odrodzenia budynek z 50 mieszkaniami na sprzedaż. Sprzedała wszystkie – poza dwoma największymi. wspominamy o tym, bo ma to bezpośredni związek z Mariną Mielno. Pani Anna, która również jest absolwentką naszej politechniki, wyjaśnia: – Pieniądze z inwestycji przy ulicy Odrodzenia były naszym kapitałem, kiedy postanowiliśmy zbudować pensjonat. Pan Przemysław dodaje: – Pomysł na zaistnienie w branży turystycznej to nie jest jakiś nasz kaprys. Kierując się zdrowym rozsądkiem, doszliśmy do wniosku, że trzeba „stanąć na dwóch nogach”.

 

marina_mielno_7

W budowlance są okresy koniunktury i okresy słabsze. Mając zaplecze w postaci innej działalności, budujemy firmę stabilniejszą. Realizacja Mariny Mielno trwała dwa lata. w malutkim stopniu budowana była siłami własnymi, większość prac do dzieło podwykonawców. – Było nam o tyle łatwiej niż innym, że działka była własnością rodziny od chyba 25 lat. Nie wydawaliśmy więc pieniędzy na zakup gruntu. Jej położenie aż kusiło, by powstał tu hotel albo pensjonat – komentuje Przemysław Sak.

 

PIERWSZE SŁOWO, ALE NIE OSTATNIE
Na razie państwo Sakowie skupieni są na pierwszym sezonie Mariny. Cieszą się, bo przyjęty sposób promowania oferty (oparty na Internecie) doskonale się sprawdził. Rezerwacje spływały, kiedy pensjonat był jeszcze w budowie. Nie nastawiają się jednak wyłącznie na obsługę gości wakacyjnych. Chcą, by ich pensjonat żył przez cały rok. – Jesteśmy przygotowani na to, by organizować uroczystości rodzinne i okolicznościowe, a także konferencje albo przyjmować grupy szkoleniowe. Zdajemy sobie sprawę, że podejmujemy duże wyzwanie, ale przygotowujemy się do niego już od pewnego czasu. Planujemy na przykład wzbogacenie naszej oferty o elementy małego SPA, jak na przykład masaże – wyjaśnia pani Anna. Pan Przemysław dodaje: – Marina to nasze pierwsze słowo w branży turystycznej, ale nie ostatnie. Mamy prawie dwuhektarową działkę w Unieściu, gdzie planujemy dużo większą inwestycję. Świetna lokalizacja, spokojnie, blisko morza, w otoczeniu zieleni. Na początek powstanie 50 domków drewnianych, później aquapark zewnętrzny. A jako ostatni etap duży hotel, pięciopiętrowy. Jest już pozwolenie na budowę i projekt. – A po drodze będzie jeszcze nasz dom w Skwierzynce – śmieje się pani Anna. – właściwie już go rozpoczęliśmy, ale ze względu na budowę Mariny przerwaliśmy. Zasłużyliśmy na to, by pomyśleć trochę o sobie.