Jeśli truskawka jest królową lata, to korona królowej jesieni należy się dyni. Jeden z najpiękniejszych i najbardziej dostojnych jesiennych… owoców. Dynia jest jagodą, choć ma status warzywa! Dostępna od wczesnej jesieni po środek zimy jest uniwersalna – da się wykorzystać w całości i nie tylko do celów kulinarnych, choć te są niezliczone. Do tego jest nieprawdopodobnie zdrowa i odchudza. Słowem – mistrzyni.

 

Dynia w zasadzie ma same zalety. Dla każdej jej części istnieje zastosowanie, poczynając od jadalnych kwiatów, przez miąższ który można dowolnie przerabiać na niezliczone sposoby, ultra zdrowe pestki, z których wytłacza się olej jadalny i kosmetyczny, po powłokę – tak piękną, że ozdobną. Dynia ma delikatny, nieokreślony smak, przez co można ją przyrządzić na słodko, słono, ostro i łagodnie, a wachlarz zastosowań rozszerzają też odmiany dyni – jest ich mnóstwo, każda oferuje nieco inną konsystencję. Jeśliby szukać wad, jedyną będzie wstępna, dość pracochłonna obróbka. Dynia ma twardą skórę, wymagającą ostrego noża. Dłuższą chwilę zajmuje też oczyszczenie wnętrza dyni z pestek, a wyłuskanie ich z klejącej masy to zadanie dobre dla Kopciuszka. Warto się jednak poświęcić, wybrać pestki, wysuszyć je np. w piekarniku i tak przygotować zapas drogocennych ziaren. Kupowane osobno są drogie (kilogram kosztuje ok. 35 zł). Dynia w sezonie jesiennym jest tania i pestki mamy w komplecie za kilka złotych.

 

DO SŁOIKA

Przy wyborze dyni należy kierować się jej przeznaczeniem. odmiany o zwartym miąższu wspaniale nadają się do mrożenia i marynowania. Dynię obraną, pokrojoną w kostkę trzeba zblanszować i zalać marynatą sporządzoną z octu, wody, goździków, lasek cynamonu lub ziela angielskiego, liścia laurowego i pieprzu. Z dyni rozdrobnionej warto przyrządzić inne przetwory: musy, przeciery, marmolady, dżemy. Podobnie jak jabłka i pigwa dynia zawiera żelujące pektyny, więc owoce często łączy się, ale dobre do wspólnego słoika z dynią będą też pomidory czy śliwki. Bardzo smaczne są chutneye, doskonały dodatek do mięsa i serów. Baza to dynia w kawałkach, rozgotowywana z cebulą, czosnkiem, papryczką chili i czosnkiem – reszta dodatków jest kwestią wyobraźni. Szczególnie dobrze dynia łączy się z przyprawami korzennymi (cynamon, gałka muszkatołowa), a także ostrą papryczką chili i mleczkiem kokosowym, zatem doskonale nadaje się do potraw orientalnych, np. curry. Pasują do niej orzechy włoskie, żurawina, pestki granatu, miód, boczek, szynka parmeńska, chorizo, kasza jaglana, jarmuż, cheddar, feta i ostre sery włoskie.

 

NA POCZEKANIU

Bardziej mączyste gatunki dyni nadadzą się do sporządzenia puree, a z niego kotletów, racuchów, sufletów, flanu, ciast (serników, drożdżowych) tart, klusek, gnocchi, kopytek, nadzienia do pierogów czy ciasta naleśnikowego. Miąższ dyniowy starty na grubych oczkach jest dodatkiem do makaronu albo bazą placków. Upieczona dynia dobrze smakuje podawana z sosami i dipami, ale stanowi dobrą podstawę past i zup kremów. Pieczenie, jak w przypadku wielu warzyw korzennych, wydobywa z niej smak i słodycz. Skutek jest niebagatelny, zwłaszcza gdy przyrządzamy zupę w wersji słonej czy ostrej. Wielu dorosłych pamięta dyniową z dzieciństwa, jako delikatną, mdławą zupkę-papkę z kluseczkami, a nie zdążyli jeszcze spróbować dyni w formie wytrawnej. Czas nadrobić zaległości.

 

IDEAŁ Z AMERYKI

Dynia, wciąż zwana na Śląsku banią, jest rodowitą Amerykanką. Przywiezioną do europy przez niezawodnego Krzysztofa Kolumba. W obu Amerykach rośnie dziko. W Polsce uprawia się tylko trzy jej rodzaje – olbrzymią, piżmową i zwyczajną, ale w supermarketach znajdziemy wiele jej odmian. I dobrze, bo „polskie” dynie to przeciętniaki. Zwyczajna i olbrzymia nadają się do wszystkiego, ale nie wyróżnia ich nic specjalnego. Piżmową wyróżnia głównie kształt – podobny do dużej gruszki. Grubszą część można wydrążyć i nadziać – wygląda efektownie. Podobnie jak oryginał wśród dyń – makaronowa. Wygląda jak melon albo wyrośnięty kabaczek – jest podłużna, jajowata, żółta albo zielono-żółta. Skojarzenia nie są zupełnie bezpodstawne, bo pochodzi z tej samej rodziny. Miąższ wybiera się widelcem. Powstaje w ten sposób „spaghetti” i tak warto ją podawać z dowolnymi dodatkami.

Dyniową liderką jest jednak hokkaido. Wbrew azjatycko brzmiącej nazwie, pochodzi z Ameryki Środkowej. Najbardziej pomarańczowa, najsmaczniejsza i najzdrowsza, bo pełna karotenu – stąd jej jaskrawy kolor. Hokkaido to dynia stosunkowo mała, o wielkości „akuratnej” w przeciwieństwie do dyni olbrzymiej czy zwyczajnej, która może imponować rozmiarami, ale w praktyce wymaga dzielenia na części i odpowiedniego później przechowywania. Hokkaido jest jedyną dynią, której nie trzeba obierać ze skórki. Jest na tyle miękka, że można ją jeść, a upieczona – chrupie.

Zawiera też większą niż koleżanki ilość cennych składników: witaminę A (beta karoten), grupę witamin B, C, PP, e, potas, wapń, fosfor, żelazo, a więc działa krwiotwórczo, przeciwnowotworowo, przeciwmiażdżycowo, chroni oczy, wpływa na ładny wygląd skóry. Jest zasadotwórcza, a więc znakomita dla osób stosujących dietę odkwaszającą. I każdą inną, bo jest wybitnie niskokaloryczna i ma niski indeks glikemiczny. Wzmacnia odporność i układ immunologiczny, warto ją jeść w czasie przeziębienia także dlatego, że lekkostrawna nie obciąża organizmu procesem powolnego trawienia, co w czasie nabierania sił w czasie choroby bywa istotne.

Wszystkim, którym dynia nie smakuje, i których nie inspiruje jej wszechstronna osobowość, pozostaje wykorzystać jej niezwykłą urodę. Wygląda dobrze nie tylko w roli lampionu, ale i sama w sobie. W sklepach można też kupić malutkie, finezyjne dynie ozdobne w różnych kolorach, tworzące piękne jesiennie kompozycje.

 

Placki dyniowe

Składniki

  • duża dynia (ok. 2 kg)
  • 2 jajka – 300 g mąki
  • łyżka proszku do pieczenia
  • olej do smażenia
  • w wersji na słodko: 3 łyżki cukru, szczypta cynamonu, rodzynki
  • w wersji słonej: sól, pieprz, papryka ostra

Wykonanie

Dynię obrać ze skóry, pozbawić pestek. Pokroić na kawałki i upiec (200 st. C, 20 minut). ostudzić, zmiksować na puree. Dodać jajka, mąkę, proszek do pieczenia i – w zależności od wybranej wersji – dodatki. Dokładnie wymieszać. Gdyby masa była za rzadka, dodać mąki, jeśli jest zbyt gęsta – 2 łyżki mleka. Dobrze rozgrzać olej. Smażyć małymi porcjami (jeden placek to ok. 1,5 łyżki masy) na rumiano, aż placuszki urosną. Po zdjęciu z patelni odsączyć nadmiar oleju papierem kuchennym. Placki na słodko można podawać z cukrem pudrem, ulubionymi konfiturami, syropem klonowym, śmietaną z cukrem waniliowym. Wersję na słono – z sosem pomidorowym, grzybowym, śmietaną ze szczypiorkiem.

 

Foccacia z dynią i wędzoną mozzarellą

Ciasto:

  • 7 g drożdży suszonych (jedno opakowanie)
  • 300 ml letniej wody
  • 450 g mąki
  • sól, cukier, zioła prowansalskie
  • 2 łyżki oliwy z oliwek

Wierzch:

  • 1/4 średniej dyni hokkaido
  • garść rukoli
  • cebula czerwona
  • kula wędzonej mozzarelli
  • 2 łyżki powideł śliwkowych
  • pół puszki krojonych pomidorów z puszki
  • sól, pieprz, tymianek, rozmaryn, szałwia

Wykonanie

Łączymy mąkę, wodę, cukier, sól drożdże, łyżeczkę ziół, oliwę, zagniatamy. Ciasto powinno być elastyczne i lśniące. Umieszczamy kulę z ciasta w obsypanej mąką dużej misce i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około dwie godziny (przykryte ściereczką). Ciasto powinno podwoić objętość. W czasie, gdy wyrasta, przygotowujemy sos. Lekko podgrzewamy pomidory z puszki. Dodajemy powidła. Dodajemy zioła, pieprz. Sos ma mieć gęstą konsystencję. Dynię kroimy na grubsze plasterki, cebulę na cieniutkie piórka. Mozzarellę kroimy w plastry. Wyrośnięte ciasto raz jeszcze zagniatamy – energicznie i krótko. rozwałkowujemy na grubość ok. 2 cm, lekko ugniatamy środek, smarujemy lekko oliwą i umieszczamy na blasze (kwadratowej lub okrągłej). Smarujemy sosem. obsypujemy równomiernie rukolą. Układamy plastry dyni, mozzarelli, cebuli. Posypujemy ziołami. Pieczemy ok. 20-25 minut w temperaturze 200 st. C (bez termoobiegu). Alternatywnie można dodać wędzony boczek lub szynkę parmeńską.

 

Sałatka z dynią na ciepło i dipem serowym

Składniki:

  • pęczek jarmużu
  • pół średniej dyni
  • duży batat
  • duża papryka
  • 100 g gorgonzoli, 4 łyżki łyżki jogurtu greckiego (lub śmietany 12 proc.), 2 łyżki mleka
  • 2 łyżki suszonej żurawiny
  • sól, pieprz

Marynata:

3 łyżki oliwy z oliwek, duży ząbek czosnku, po szczypcie cynamonu, papryki, imbiru suszonego, kardamonu w proszku, kolendry, pieprzu, soli, płatki papryczki chili

Wykonanie

Mieszamy oliwę z czosnkiem przeciśniętym przez praskę i przyprawami. Dynię i bataty obieramy, kroimy na duże kostki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy marynatą za pomocą pędzelka (można też wymieszać w misce). Paprykę kroimy w grube paski, układamy obok ale nie smarujemy marynatą. Pieczemy w 180 st. przez 20 minut (z termoobiegiem). Z jarmużu usuwamy grubsze części łodygi i rwiemy na kawałki. Blanszujemy we wrzątku, osączamy z wody i przekładamy do płaskiego naczynia, w którym podamy sałatkę. Gorgonzolę rozgniatamy widelcem. Dodajemy jogurt, mleko, pieprz i mieszamy do uzyskania gładkiego równomiernego sosu. Upieczoną dynię, bataty, paprykę rozkładamy na jarmużu. Posypujemy żurawiną. Podajemy z dipem (np. umieszczonym w małej miseczce).